
Radni dali Emitelowi zielone światło na budowę bloku z 67 mieszkaniami w miejscu wieży telewizyjnej. To zgoda na lokalizację inwestycji, nie pozwolenie na rozpoczęcie prac. Teraz czas na tzw. offset, czyli to, co miasto może na tym ugrać z inwestorem dla mieszkańców.
Spis treści:
Jak już pisaliśmy wielokrotnie, na działce przy ul. Boruty-Spiechowicza, od strony ul. Broniewskiego, w miejscu wieży telewizyjnej ma stanąć kaskadowy budynek. Najwyższa część będzie miała dziesięć kondygnacji, najniższa cztery. Na parterze przewidziano usługi, pod ziemią dwa poziomy parkingu.
Wieża nie zniknie od razu. Nadal nadaje trzeci multipleks naziemnej telewizji cyfrowej oraz radia DAB+. Zanim będzie można ją rozebrać, Emitel musi przenieść infrastrukturę w inne miejsce. Później inwestor będzie też musiał dostać pozwolenie na budowę.
Pomysł zastąpienia wieży blokiem od początku budził sprzeciw części mieszkańców. Bronili jej jako symbolu dawnej Baranówki (dziś ta jej część to osiedle generała Andersa). Adam Moczulski proponował zachowanie konstrukcji, zrobienie tam tarasu widokowego i zielonego skweru. Projektanci odpowiadali, że przystosowanie wieży do nowej funkcji byłoby trudne i bardzo kosztowne.
W sierpniu spór trafił do konserwatora zabytków. Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej wystąpiło o wpisanie wieży wraz z zapleczem do rejestru. Sprawa nie była jeszcze rozstrzygnięta.
Plan pozwala na usługi, nie na blok
Proceduralnie sprawa jest dość skomplikowana.
Plan miejscowy, który teraz obowiązuje jasno określa, że w tym miejscu przewidziane są usługi, budynki do 8 m wysokości oraz wieża telewizyjna. To krzyżuje plany Emitelowi, który chce postawić tam blok mieszkalny.
Spółka skorzystała więc z procedury lex deweloper. Pozwala ona radnym ustalić lokalizację inwestycji mieszkaniowej niezależnie od zapisów planu, jeśli nie jest ona sprzeczna ze studium miasta. Plan nadal będzie obowiązywał. Uchwała tworzy wyjątek tylko dla tej inwestycji i to było kością niezgody niektórych radnych.
Studium dopuszcza tutaj mieszkania, ale projekt jest gęstszy i przewiduje mniej zieleni niż zakłada dokument. Ratusz nie widzi w tym powodu, żeby odrzucić planowaną inwestycję.
– Skoro studium przewiduje zabudowę mieszkaniową wielorodzinną jako dopuszczalną, nie zachodzi sprzeczność inwestycji ze studium, co do funkcji – wyjaśniała Małgorzata Pączek, dyrektor Wydziału Architektury Urzędu Miasta Rzeszowa.
Według ratusza pozostałe warunki są spełnione. W pobliżu są przystanek, szkoła i tereny rekreacyjne. Na każde mieszkanie ma przypadać około 1,4 miejsca postojowego. Większość znajdzie się w garażu podziemnym.
Ale to nie jeszcze nie koniec problemów urbanistycznych.

Lex deweloper przechodzi do historii
Rzeszowscy radni głosowali pod presją czasu. Specustawa mieszkaniowa nie będzie już obowiązywać od 1 września 2026 r. Sierpniowa sesja i głosowanie nad projektem uchwały miało być ostatnią szansą na przyjęcie projektu w tym trybie.
Alternatywą byłby zintegrowany plan inwestycyjny, czyli ZPI. I tu jest problem. Rzeszów nie ma bowiem planu ogólnego, bez którego nie można rozpocząć tej procedury. Według Macieja Łobosa z pracowni MWM Architekci, która przygotowała wizualizację, oznaczałoby to przeciągnięcie sprawy w czasie,
– Najpierw musielibyśmy uchwalić plan ogólny, potem przygotować ZPI i jesteśmy spóźnieni o dwa lata. Lex deweloper ma skrócić ten okres – tłumaczył rzeszowski architekt.
Przeciwnicy uchwały chcieli odłożyć głosowanie i wrócić do projektu po dodatkowych wyjaśnieniach. Robert Kultys z PiS i przewodniczący Komisji Gospodarki Przestrzennej stanowczo się temu sprzeciwił.
– Jeśli odłożymy projekt, już nie wróci w tym kształcie – powiedział.
Za odesłaniem uchwały do komisji zagłosowało siedmiu radnych. Przeciw było 14, jeden wstrzymał się od głosu.
Koniec specustawy nie musi przerwać spraw rozpoczętych wcześniej. Wniosek Emitela trafił do miasta 15 kwietnia 2026 r. W Rzeszowie 31 sierpnia przestanie też obowiązywać studium. Planu ogólnego jeszcze nie będzie, mimo, że samorządy w Polsce miały czas na jego przygotowanie do końca sierpnia. Innym się udało, stolicy Podkarpacia nie. Kilka dni temu Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa zapewniał nas, że prace trwają i są zaawansowane.
I tu dochodzimy do sedna. Gdyby rada odłożyła głosowanie, musiałaby później wrócić do wniosku. Miasto nie miałoby już jednak studium potrzebnego do oceny projektu.
– Myślę, że byłby to kazus na skalę krajową. Nie potrafię dziś odpowiedzieć, na jakich zasadach miałabym przedstawić uchwałę, kiedy nie będzie studium – przyznała Małgorzata Pączek.
Strategia chroni wieżę telewizyjną, uchwała otwiera drogę do jej rozbiórki
Miejska strategia przyjęta w listopadzie 2025 r. opisuje wieżę jako dobro kultury współczesnej. Mówi o ochronie takich obiektów oraz zachowaniu charakterystycznych punktów miejskiego krajobrazu.
Michał Wróbel pytał, dlaczego miasto najpierw zapisało ochronę wieży, lecz niespełna rok później otwiera drogę do postawienia bloku w jej miejscu. Jego zdaniem radni powinni poczekać na decyzję konserwatora i wyjaśnienia autorów strategii.
– Ta strategia gwarantowała temu miejscu ochronę. Poznaliśmy głos inwestora, ale chciałbym też poznać głos miasta – mówił Wróbel podczas dzisiejszej sesji.
Odpowiedzi się nie doczekał. Maciej Łobos, projektant, który reprezentował inwestora odniósł się jedynie do wartości samej wieży. Mówił, że jej zaplecze nie jest używane, a proces przenoszenia anten już trwa.
– To typowy maszt antenowy z lat 70., który był stawiany w całej Polsce. Nie ma absolutnie żadnej wartości kulturowej, być może poza sentymentalną – oceniał projektant.
Ta odpowiedź nie przekonała Michała Wróbla. Podatki i nowi mieszkańcy nie były dla niego wystarczającą korzyścią.
– Nie widzę tu zysku dla miasta. Zgadzamy się na odstępstwa, które pozwolą inwestorowi zarobić maksymalnie dużo – podsumował.
Architekt przyznawał wcześniej, że wieża telewizyjna jest ważnym punktem w panoramie Baranówki. Najwyższa część nowego budynku ma stanąć w tym samym miejscu i przejąć rolę punktu orientacyjnego osiedla.

Zgoda teraz, negocjacje z inwestorem później
Rada ustaliła lokalizację bloku, chociaż miasto nie uzgodniło wcześniej z firmą Emitel szerszego pakietu dla osiedla. Jako inwestycję towarzyszącą uchwała wymienia tylko przebudowę stacji transformatorowej.
Marta Niewczas z Koalicji Obywatelskiej pytała o plac zabaw, poprawę ul. Broniewskiego lub inną inwestycję służącą mieszkańcom. Prezydent Konrad Fijołek mówił o podatkach od nieruchomości, nowych mieszkańcach i szansie na odmłodzenie osiedla. Wszystko to, to teraz kwestia negocjacji z Emitelem.
– Na etapie pozwolenia na budowę wkroczymy do akcji. Jeśli rada da zielone światło, na pewno będziemy negocjować – powiedział prezydent.
Osobnym problemem jest dojazd. Miejski Zarząd Dróg zgłosił uwagi do planowanych zjazdów. Inwestor będzie musiał uzgodnić je podczas przygotowywania projektu budowlanego. Mateusz Maciejczyk, przewodniczący Rady Osiedla Baranówka, mówił, że kierowcy już teraz parkują po obu stronach ul. Broniewskiego i na chodnikach.
Zwolennicy mówią o rewitalizacji
Zwolennicy projektu przekonywali, że nowe mieszkania powinny powstawać wewnątrz miasta, gdzie są już drogi, szkoły i komunikacja. Budowa na obrzeżach wymaga później kosztownego doprowadzania całej infrastruktury.
Robert Kultys przedstawiał teren wieży jako kolejny zaniedbany fragment Rzeszowa. Przypominał plac Balcerowicza, który od lat czeka na rewitalizację.
– Pojawienie się inwestora, który rewitalizuje stary, zdegradowany teren, jest korzystne dla miasta – przekonywał.
Wojciech Jaślar z Koalicji Obywatelskiej zarzucił krytykom projektu brak konsekwencji. Część z nich miała mniej wątpliwości przy zgodzie na intensywną zabudowę w rejonie Żwirowni i ul. Kwiatkowskiego. Tam problemy komunikacyjne są znacznie większe.
Za uchwałą było piętnaście osób, przeciw pięć, dwie wstrzymały się od głosu.
Co o tym myślisz? Podziel się swoją opinią w komentarzach albo na naszym Facebooku i Instagramie. Obserwuj ToRzeszów w Google News.


