Klimkówka jezioro
Tuż za Podkarpaciem można rozbić namiot nad wodą. Klimkówka na spokojny wakacyjny wypad za miasto. | Fot. Łukasz Pelc

Lato w pełni, ale nie każdy chce spędzać urlop w hotelu albo pensjonacie. W Małopolsce tuż za granicą województwa podkarpackiego można rozbić namiot kilka kroków od zalewu, rano boso stąpać po trawie, wyjść prosto nad wodę, a wieczorem zasnąć bez gwaru kurortu za oknem. Zapraszamy do Stanicy Wodnej w Klimkówce w Beskidzie Niskim.


W weekend parking potrafi być pełny, ale wystarczy zejść nad wodę, żeby tłum gdzieś zniknął. Brzeg jest długi, trawy dużo, drzew też nie brakuje. Nie trzeba walczyć o miejsce na koc ani szukać wolnego kawałka cienia. W tygodniu jest jeszcze spokojniej.

To propozycja dla tych, którzy pamiętają wakacje z namiotem, śpiworem i całym dniem spędzonym na zewnątrz. Bez recepcji, szwedzkiego stołu i planowania każdej godziny.

Namiot kilka kroków od wody

Stanica Wodna leży nad Zbiornikiem Klimkówka w gminie Ropa. W sezonie letnim administruje nim Gminny Ośrodek Kultury w Ropie. Można przyjechać z namiotem, przyczepą albo kamperem. Za miejsce do biwakowania, parking, prąd i korzystanie z pryszniców pobierane są opłaty.

Klimkówka jezioro
W tygodniu nad Klimkówką jest spokojnie. Można znaleźć miejsce na trawie, w cieniu albo tuż przy wodzie. | Fot. Łukasz Pelc
Pole namiotowe w Klimkówce
Pole namiotowe w Klimkówce. | Fot. Łukasz Pelc
Pole namiotowe w Klimkówce
Pole namiotowe w Klimkówce. | Fot. Łukasz Pelc
Pole namiotowe w Klimkówce
Prysznice i toalety na polu namiotowym nie są koedukacyjne. | Fot. Łukasz Pelc

Na miejscu są toalety, prysznice, ławki i kosze na śmieci. Można podłączyć się do prądu. Za ciepłą wodę pod prysznicem trzeba dopłacić.

Działa też bar. Można kupić zimny napój, frytki, zapiekankę czy inne proste jedzenie. Nie po gastronomię jednak przyjeżdża się do Klimkówki.

Najważniejsze jest to, co dostaje się bez dodatkowej opłaty: wodę kilka kroków od namiotu, zalesione zbocza po drugiej stronie zalewu i czas na odpoczynek. Cały dzień można błogo leniuchować i nic robić. Jeśli ktoś potrzebuje ruch, poniżej podpowiemy, jakie są atrakcje w niedalekiej okolicy.

Parking pełny, a nad wodą cisza

Liczba samochodów może na początku zniechęcić. Szczególnie w weekend wygląda to tak, jakby za chwilę trzeba było szukać ostatniego wolnego miejsca nad wodą, Ale nic z tego.

Parking w Klimkówce
Ten widok może odstraszać. To tylko pozory. | Fot. Łukasz Pelc

Jedni zostają przy strzeżonym kąpielisku, inni rozkładają koce dalej na trawie. Kto chce słońca, znajdzie słońce. Kto woli cień, może schować się pod drzewami. Odległości między wypoczywającymi są na tyle duże, że nie słucha się cudzych rozmów przez cały dzień.

W tygodniu potrafi być naprawdę cicho. Nie ma głośnej muzyki ani tłumu przechodzącego co chwilę obok ręcznika. Można się opalać, czytać książkę, zdrzemnąć w cieniu albo po prostu patrzeć na wodę.

Klimkówka jezioro
W Stanicy Wodnej w Klimkówce nigdy nie brakuje miejsca, dla tych, którzy chcą po prostu odpocząć. | Fot. Łukasz Pelc
Klimkówka jezioro
Jeśli ktoś szuka cienia, na pewno go znajdzie. | Fot. Łukasz Pelc

Wieczorem robi się jeszcze spokojniej, kiedy odjeżdżają ludzie, którzy przyjechali tylko na kilka godzin. Przy dobrej pogodzie przed namiotem można rozłożyć koc i patrzeć wysoko w niebo, szukając gwiazd. Na pewno je się zobaczy, bo wieczorem w Klimkówce próżno szukać blasku latarni, oświetlonych budynków czy neonów i świateł z klubów disco, które są normą w miejscach przyciągających turystów. Tu na szczęście ich brak.

I uwaga. Nie ma komarów. Ale na wszelki wypadek krem lub spray warto wrzucić do plecaka. Są mrówki, na szczęście czarne, które nie gryzą.

I niech was nie zwiedzie pogoda – nawet gdy żar leje się z nieba, nie można zapomnieć o dresach i bluzie. W namiocie od ziemi, trawy i lasu może być chłodno, a zwykły śpiwór może nie wystarczyć. Ale to tylko profilaktyczna przestroga, bo każdy ma inną granicę tolerancji ciepła i zimna.

Klimkówka jezioro
Klimkówka nocą. | Fot. Łukasz Pelc

Nie tylko błogie lenistwo na plaży przy zalewie

Przez teren stanicy prowadzi około czterokilometrowa ścieżka pieszo-rowerowa, która biegnie wzdłuż zbiornika w stronę Uścia Gorlickiego.

To dopiero początek możliwości. Beskid Niski daje wybór krótszych spacerów i dłuższych wycieczek. Można ruszyć w stronę Uścia Gorlickiego, Magury Małastowskiej, Regietowa czy Wysowej-Zdroju. Okolice nie są tak oblegane jak Tatry czy najpopularniejsze miejsca w Bieszczadach.

Sam zalew ma też filmową historię. Klimkówka zagrała Dniepr w „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. To tutaj kręcono sceny z kozackimi czajkami.

Zalew w Klimkówce wygląda dziś inaczej

Po kilku godzinach nad Klimkówką trudno nie zauważyć jednej rzeczy. Wody jest mało. Brzeg wyraźnie się cofnął. W wielu miejscach pomiędzy trawą a taflą wody ciągną się szerokie pasy odsłoniętego dna.

Według jednego z ostatnich komunikatów Wód Polskich w Klimkówce znajdowało się 14,33 mln m3 wody. W tym samym czasie dopływ wynosił 0,84 m3/s, a odpływ 2 m3/s. Z zalewu wypływało więc ponad dwa razy więcej wody, niż do niego wpływało. Wody Polskie podkreślają, że zbiornik działa zgodnie z obowiązującą instrukcją gospodarowania wodą.

To właśnie zasady gospodarowania zbiornikiem są dziś przedmiotem rozmów. Samorządowcy chcą możliwości ograniczenia odpływu w okresach niskiego stanu wody. Zanim zasady się zmienią, potrzebne są analizy, bo woda wypuszczana z zapory zasila rzekę Ropę poniżej zbiornika.

Niski poziom zbiornika nie oznacza, że woda jest brudna. Strzeżone kąpielisko w Klimkówce działa w sezonie od 1 lipca do 31 sierpnia, w godz. 10 – 18. Serwis Głównego Inspektoratu Sanitarnego podaje, że woda jest przydatna do kąpieli. Za 2025 r. dostała klasyfikację „jakość doskonała”.

Klimkówka jezioro
Poziom wody w Klimkówce jest niski. W wielu miejscach widać dziś szerokie fragmenty odsłoniętego dna. | Fot. Łukasz Pelc
Klimkówka jezioro
Kąpielisko w Klimkówce działa od lipca do sierpnia. | Fot. Łukasz Pelc

Z Klimkówki do Wysowej

Jeśli po dniu albo dwóch nad wodą pojawi się ochota na zmianę, można pojechać do Wysowej-Zdroju.

To niewielkie uzdrowisko blisko granicy ze Słowacją. W centrum jest park zdrojowy, a w nim pijalnia wód mineralnych. Za wody Henryk, Franciszek, Anna, Józef II i Słone w pijalni trzeba zapłacić. Józefa I, Bronisława i Aleksandrę można natomiast pić bezpłatnie bezpośrednio z ujęć w parku.

Można przejść się po parku, usiąść przy tężni albo poszukać miejscowej cerkwi św. Michała Archanioła z 1779 r. Niedaleko stoi też Stary Dom Zdrojowy.

Wysowa nie przypomina dużych uzdrowisk z zatłoczonym deptakiem. W porównaniu do podkarpackiego Iwonicza Zdroju dzieli je przepaść. Tempo jest tu podobne jak nad Klimkówką – raczej spacer niż pośpiech. Na głównej ulicy aut prawie nie widać.

Wysowa
Park Zdrojowy i pijalnia wód w Wysowej Zdroju. | Fot. Łukasz Pelc
Wysowa Zdrój crkiew
Cerkwia św. Michała Archanioła w Wysowej Zdroju. | Fot. Łukasz Pelc

Zamiast frytek i zapiekanek – kuchnia łemkowska

Bar nad zalewem wystarczy, gdy chcemy szybko coś zjeść lub napić się czegoś zimnego. Na dłuższy obiad lepiej pojechać gdzieś dalej albo pójść na nogach.

Beskid Niski to dawna Łemkowszczyzna i w miejscowych karczmach nadal można znaleźć dania nawiązujące do tej kuchni. Restauracji i drewnianych karczm, jakich wiele w Tatrach czy w innych częściach Beskidów, tu nie znajdziecie.

W promieniu dziesięciu kilomtrów można je wyliczyć na palcach jednej ręki. Ale warto się potrudzić i szukać fuczków, czyli placków z kiszonej kapusty, dań z ziemniaków, kasz, grzybów czy prostych klusek. To kuchnia, która wyrosła z produktów dostępnych kiedyś w górskich gospodarstwach.

Podpowiadamy: Bar u Eda we wsi Łosie lub Barnilka w Klimkówce. To gospodarstwo agroturystyczne, ale nawet nie będąc ich gościem, można zjeść tam pyszny obiad.

Cerkwie i wsie dawnej Łemkowszczyzny

Klimkówka może być bazą także do poznawania miejsc, przez które łatwo przejechać bez zatrzymania.

W Beskidzie Niskim zachowało się wiele dawnych cerkwi łemkowskich, starych cmentarzy i przydrożnych krzyży. Jednym z najcenniejszych zabytków w okolicy jest drewniana cerkiew św. Paraskewy w Kwiatoniu, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Można pojechać dalej w stronę Regietowa, Gładyszowa czy Koniecznej. W części miejscowości obok polskich nazw pojawiają się łemkowskie zapisane cyrylicą.

Konieczna leży już rzut kamieniem od granicy ze Słowacją. Przy głównej drodze stoi drewniana prawosławna cerkiew św. Bazylego Wielkiego, zbudowana w latach 1903-1905 na miejscu wcześniejszej świątyni, która spłonęła. Wpisano ją do rejestru i nadal miejscem prawosławnych nabożeństw.

To jedna z tych wsi, w których naprawdę czuć, że dojechało się na koniec Polski. Domów jest niewiele, ruch samochodowy prawie żaden, a telefon potrafi stracić zasięg.

Czy warto spać na karimacie, a rano obudzić się trochę połamanym? Sami się przekonajcie. Klimkówka nie daje wygody hotelu, ale właśnie dlatego zostawia po sobie coś innego niż kolejny weekend w pensjonacie. I może właśnie za to najlepiej się ją pamięta.


Gdzie jeszcze warto wybrać się na wakacjach? Daj znać w komentarzu, albo na naszym Facebooku lub Instagramie.

Cerkiew we wsi Konieczna
Cerkiew św. Bazylego Wielkiego we wsi Konieczna – zabytkowa, drewniana świątynia z lat 1903–1905. | Fot. Łukasz Pelc
REKLAMA
Udostępnij.

Dziennikarską przygodę zaczął z mikrofonem w ręce, który po latach zamienił na cyfrowy papier. Filozoficzny geek, który chodzi po górach i szuka sensu życia. | Kontakt: lukasz.pelc@torzeszow.pl

Zostaw Komentarz