
Po katastrofie autokaru na Węgrzech ruszyły dwie osobne zbiórki. Fundacja Siepomaga zbiera fundusze dla poszkodowanych i ich bliskich. Rodzina 62-letniego kierowcy potrzebuje pieniędzy na jego obronę oraz koszty ewentualnego aresztu domowego.
Spis treści:
Przypomnijmy, do tragicznego wypadku doszło w niedzielę 16 sierpnia około godz. 1:00 na autostradzie M3 w rejonie Mezőkeresztes. Autokarem wracało z pielgrzymki z Medjugorie 57 pasażerów i dwóch kierowców. Pojazd zjechał z drogi i przewrócił się. Zginęło 12 osób, 47 zostało rannych.
Wszyscy zabici to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego. W autokarze większość podróżnych pochodziła z Podkarpacia. Dwie osoby były z Małopolski.
Siepomaga zbiera dla poszkodowanych i ich bliskich
Pierwszą zbiórkę uruchomiła 17 sierpnia Fundacja Siepomaga. Chce pomóc osobom poszkodowanym w katastrofie oraz ich rodzinom. Pieniądze mają pokryć najpilniejsze wydatki po wypadku. Fundacja zapewnia, że na bieżąco monitoruje sytuację, żeby dotrzeć z pomocą do najbardziej potrzebuj potrzebujących.
Wśród ofiar są mieszkańcy m.in. z Rzeszowa, Strzyżowa, Siedlisk i gminy Lubenia..
Fundacja pisze np. o historii pana Zdzisława, który wspólnie z żoną Heleną pojechał na pielgrzymkę, żeby świętować 50. rocznicę ślubu. Do domu wróci sam.
– Takich złamanych życiorysów jest o wiele więcej – czytamy na stronie zbiórki.
Fundacja sama nazywa zbiórkę ogólnopolską kampanią. Ma potrwać do 17 października.

Rodzina kierowcy zbiera na obronę. Liczy na areszt domowy
Osobną zbiórkę w serwisie Pomagam.pl uruchomiła rodzina 62-letniego Roberta, kierowcy autokaru. Mężczyzna przebywa w areszcie na Węgrzech. Bliscy chcą opłacić adwokata, tłumacza, psychologa oraz prywatne ekspertyzy i opinie. Część wydatków na pomoc prawną i tłumacza już pokryli.
– Chcemy również, aby jak najszybciej opuścił areszt – napisali bliscy kierowcy.
Rodzina liczy, że węgierski sąd zamieni areszt na areszt domowy. Pan Robert będzie wtedy musiał pozostać na Węgrzech. Bliscy chcą zapewnić mu tam miejsce do życia. Jeśli nie znajdą bezpłatnego lokalu, będą musieli wynająć mieszkanie.
W sieci pojawiły się też pytania o wiarygodność zbiórki. W swoim oświadczeniu węgierski adwokat kierowcy potwierdził, że uruchomiła ją najbliższa rodzina Roberta. To bliscy od początku organizują pomoc prawną.
Pierwszą wizytę u polskojęzycznego psychologa zorganizowała Polonia mieszkająca na Węgrzech. Kolejne spotkania ma zapewnić rodzina.
Ranni wracają do kraju
Pierwsza większa grupa wróciła w poniedziałek 17 sierpnia. Rządowy samolot przywiózł do Jasionki 21 uczestników pielgrzymki. Pięć osób karetki zabrały do dwóch rzeszowskich szpitali. Pozostałych 16 pojechało z rodzinami do domów.
W środę 19 sierpnia Lotnicze Pogotowie Ratunkowe wykonało cztery kolejne loty. Każdym samolotem leciało trzech pacjentów. W ten sposób do Rzeszowa wróciło 12 rannych. Trafili do trzech szpitali.
W piątek 21 sierpnia do Jasionki przyleciały następne dwie osoby. Jedna wyszła z samolotu o własnych siłach, drugą przewieziono na noszach. Obie trafiły do rzeszowskich szpitali.
– Na Węgrzech pozostaje jeszcze 3 poszkodowanych. Decyzja o transporcie będzie podejmowana, gdy ich stan zdrowia na to pozwoli. Gdy tylko będzie to możliwe, również zostaną przetransportowani do kraju – mówi Teresa Kubas-Hul, wojewoda podkarpacka.
Najpierw identyfikacja i sekcje. Potem transport ciał
Zidentyfikowano wszystkie 12 ofiar. Węgierscy śledczy przeprowadzili również sekcje zwłok.
Policja poinformowała rodziny, że ciała ofiar mają wrócić do Polski w najbliższym tygodniu. Po transporcie własne sekcje chcą przeprowadzić też polscy śledczy.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
