
Rzeszowscy radni już we wtorek zagłosują w sprawie wprowadzenia nocnej prohibicji w całym mieście. Mieszkańcy wyrazili swoje opinie w mediach społecznościowych, a aktywista miejski Waldemar Ruszel, przygotował list otwarty do radnych.
Spis treści:
Przypomnijmy – rzeszowscy radni we wtorek, 7 lipca, będą głosować nad wprowadzeniem nocnej prohibicji na terenie miasta. Jeśli poprą projekt, w rzeszowskich sklepach w nocy nie będzie można kupić wódki, wina ani whisky. Zakaz ma działać w całym mieście. W jeszcze większym stopniu obejmie stacje benzynowe, gdzie sprzedaż alkoholu z czasem ma zostać w ogóle zakazana.
Wchodząc w komentarze pozostawione pod postami w mediach społecznościowych dotyczącymi planów wprowadzenia prohibicji, można zauważyć, że mieszkańcy Rzeszowa w większości są przeciwni temu pomysłowi.

„Ta uchwała uderzy szczególnie w małe, lokalne biznesy”
Użytkownicy argumentują, że wprowadzenie uchwały wpłynie głównie na lokalne biznesy, nie rozwiązując jednocześnie problemu.
– Zdecydowanie przeciw… Ta uchwała uderzy szczególnie w małe, lokalne biznesy. W żaden sposób nie uderza w puby czy restauracje, gdzie alkohol będzie można nadal kupić i spożywać po 22.00! Dodam, że lokali gastronomicznych najwięcej w mieście jest w Śródmieściu. Tam życie zaczyna się około 22 – pisze pod naszym postem na naszym Facebooku Janusz Borek.
Borek pełni funkcję przewodniczącego Rady Osiedla Zwięczyca, jednej z siedmiu, które zagłosowały przeciwko zakazowi.
Inaczej widzi to aktywista miejski Waldemar Ruszel z Rzeszowskiego Ruchu Miejskiego. W liście otwartym w ramach kampanii #RzeszówDobrzePrzespany zaznacza, że rodzinne sklepy osiedlowe w Rzeszowie w większości zamykają się o 21 lub 22. Sprzedaż alkoholu w nocy jest domeną stacji benzynowych i ogólnopolskich sieci.
Ruszel pisze też o ukrytych kosztach nocnej sprzedaży alkoholu. Wskazuje na wydatki związane ze sprzątaniem szkód po nocnych libacjach, pojawiających się każdego tygodnia. Porusza również temat godzin, które służby publiczne muszą poświęcać na interwencje wobec agresywnych, pijanych osób oraz na odwożenie ich na Izbę Wytrzeźwień.
Przeciwnicy prohibicji wskazują jednak, że takie zachowania nie znikną.
– Problemem nie jest alkohol. Tylko mentalność i kultura osobista człowieka – komentuje Przemek.

Pojawia się też duch przeszłości
W dyskusjach internautów często przywoływaną sytuacją jest również wprowadzenie prohibicji w Śródmieściu w 2019 roku. Ograniczenie zostało jednak unieważnione po kilku miesiącach za sprawą wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
– Teraz jeśli [nocna prohibicja] zostanie wprowadzona prawdopodobnie będzie podobnie – przewiduje Borek.
Sąd wskazywał wtedy na niewystarczające uzasadnienie. W uchwale z 2019 roku za główny powód wprowadzenia prohibicji podano zakłócanie porządku w okolicach jednego sklepu, który stracił koncesję przed wprowadzeniem zakazu.
Problemem okazała się też dyskryminacja wynikająca z pominięcia lokali gastronomicznych. Argumentem za unieważnieniem uchwały było również naruszenie zagwarantowanej w Konstytucji swobody działalności gospodarczej.
W liście otwartym do radnych Ruszel zaznacza, że linia orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego od 2018 roku wskazuje pierwszeństwo interesu publicznego, ochrony zdrowia, prawa do bezpieczeństwa i ciszy nocnej.

CZYTAJ TAKŻE: Deweloper chce ogrodzić działki przy PCLA. „Miasto z nami nie rozmawiało, to kwestia kilku tygodni”
Stacje paliw w trzeźwości?
Propozycją Rady Miasta, która dzieli Rzeszowian jest również całkowite zakazanie sprzedaży alkoholu na stacjach paliw.
– Stacja benzynowa ma z założenia obsługiwać ruch drogowy – sprzedawać paliwo, płyny eksploatacyjne i podstawowe przekąski – pisze Ruszel w liście. – Kierowca ma być zdrowy, trzeźwy i myśleć racjonalnie.
Osoby popierające prohibicję są zwolennikami wprowadzenia jej całkowitego zakazu na terenie stacji. Ten pomysł wywołuje jednak kontrowersje wśród przeciwników.
Iza pisze w komentarzu:
– No w końcu. Dlaczego na stacjach sprzedaje się w ogóle alkohol?!
Marcin Koza, jeden z przedsiębiorców, którzy zaskarżyli uchwałę w 2019 roku odpisał:
– Bo są sklepem jak każdy inny chyba że chcesz zakazać sprzedaży alkoholu we wszystkich sklepach, na których jest parking i można podjechać samochodem.

Turystyka alkoholowa po sąsiednich gminach
W każdym mieście wprowadzającym prohibicję pojawia się obawa związana z tak zwaną „alko-turystyką”. Tak samo jest w Rzeszowie.
– Ktoś będzie chciał kupić i tak kupi, pojedzie sobie na koniec ul. Sikorskiego i zaraz za znakiem zaczyna się Tyczyn, a tam jest sklep – komentuje Marcin.
– Ciekawe czy ktoś to policzył? Miasto straci kasę, zyskają ościenne gminy i meliny, bo ten, co ma się napić, to i tak się napije, tylko kupi gdzie indziej – dodaje Bogumił.
Ruszel w liście wskazuje jednak, że celem nie jest zupełne usunięcie alkoholu z przestrzeni publicznej, a likwidacje impulsu. Przywołuje dane z Krakowa, w którym ludzie rezygnują z wyprawy do sąsiedniej gminy aż w 80 proc.
Nocna prohibicja zagrożeniem dla liberalizmu
Najczęściej pojawiającym się argumentem przeciwko prohibicji w Rzeszowie jest ograniczenie wolności. Pojawiają się głosy, że dorosły człowiek powinien mieć prawo do zakupu legalnego towaru za własne pieniądze o dowolnej porze.
– Serio, jakim cudem w 2026 r. dalej trzeba tłumaczyć, że dorosły człowiek może sobie legalnie kupić butelkę wódki – pisze anonimowy użytkownik.
Według ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi gminy są jednak zobowiązane do podejmowania działań zmierzających do ograniczenia spożycia napojów alkoholowych. Nocna prohibicja jest jednym z narzędzi, które temu służą. Przeciwnicy zakazu sprzedaży wskazują na inne możliwe rozwiązania, między innymi zmniejszenie liczby wydawanych licencji.
Szara strefa powróci?
Pojawiają się obawy przed negatywnymi skutkami społecznymi, które mogą zostać spowodowane zakazem. Przeciwnicy wprowadzenia prohibicji mówią o możliwości wystąpienia nielegalnego handlu oraz wprowadzenia do obiegu alkoholu o niewiadomym pochodzeniu.
Internauci przywołują fenomen melin funkcjonujących w PRL-u – jak m.in. słynny już Bunkier w okolicach rzeszowskiego rynku, czyli nielegalnych punktów sprzedaży alkoholu po wyższych niż rynkowe cenach. Były wtedy odpowiedzią na ustawę antyalkoholową, wprowadzenie kartek i zakaz sprzedaży przed 13.
Inicjator kampanii #RzeszówDobrzePrzespany przekonuje jednak, że nie trzeba martwić się powrotem tego zjawiska. Wymienia m.in. płatności bezgotówkowe czy monitorowanie przewozu towarów wrażliwych jako bariery uniemożliwiające pojawienie się nielegalnego handlu.
– Dzisiejszy nocny konsument to klient impulsowy, a nie zdeterminowany przestępca, który będzie pukał po ciemnych bramach szukając nielegalnego bimbru – dodaje Waldemar Ruszel.
To będzie długa dyskusja
Obecny projekt uchwały budzi spore kontrowersje wśród mieszkańców. Przeciwnicy prohibicji sprzeciwiają się zakazowi, który w ich ocenie narusza wolność osobistą i interes gospodarczy małych przedsiębiorców. Zwolennicy natomiast nie chcą przyjęcia ograniczeń w obecnym wymiarze.
Dyskusja na wtorkowej sesji Rady Miasta Rzeszowa może być więc długa i burzliwa.
Masz dla nas ciekawy temat? Daj znać mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.