
Rzeszowska Nowa Lewica zabiera głos ws. nocnej prohibicji w Rzeszowie. Popiera ograniczenie sprzedaży alkoholu po godz. 22, do 6 rano, ale uważa, że projekt radnego Andrzeja Deca ma poważną lukę. Chodzi o piwo, którego zakaz nie obejmuje.
Spis treści:
Jak już pisaliśmy, uchwała ws. wprowadzenia w mieście nocnej prohibicji ma trafić na sesję Rady Miasta Rzeszowa we wtorek, 7 lipca. Zakaz sprzedaży alkoholu miałby obowiązywać w całym Rzeszowie od godz. 22 do 6 rano.
W tych godzinach w sklepach nie można byłoby kupić m.in. wódki, whisky, wina, rumu czy likierów. Poza zakazem zostaje jednak piwo. I właśnie ten zapis chce zmienić Nowa Lewica.

Prohibicja tak, ale bez wyjątku dla piwa
Nowa Lewica nie krytykuje samego pomysłu nocnej prohibicji. Działacze przekonują, że ograniczenie sprzedaży alkoholu po godz. 22 może poprawić porządek i bezpieczeństwo w mieście. Żeby tak się stało, projekt trzeba poprawić.
– Samo ograniczenie sprzedaży to w naszej opinii krok w dobrym kierunku i w pełni go popieramy, ale zaproponowana uchwała w obecnej formie to rozwiązanie kontrskuteczne – ocenia Paweł Szczygłowski, szef miejskich struktur Nowej Lewicy.
Problemem jest zapis, który zostawia piwo poza nocnym zakazem. Według Lewicy po wprowadzeniu uchwały cel, do którego dąży radny Andrzej Dec nie zniknie – klienci zamiast mocnych trunków kupią słabsze piwo w większej ilości.

Piwo to nie napój
Lewica chce, żeby radni zmienili pierwszy paragraf uchwały. Chodzi o usunięcie zapisu, który zawęża nocny zakaz do alkoholu od 4,5 do 18 proc. z wyjątkiem piwa i alkoholu powyżej 18 proc.
W praktyce poprawka oznaczałaby, że po godz. 22 w sklepach nie można byłoby kupić alkoholu bez dzielenia go na piwo, wino i mocniejsze trunki.
– Przecież to też jest alkohol, którym także można się upoić, który także prowadzi do negatywnych skutków, z którymi chcemy walczyć. To absurd – mówi Szczygłowski.
Nowa Lewica przekonuje, że podobne ograniczenia w innych miastach nie zostawiają takiej furtki.
– Przeanalizowaliśmy uchwały z innych miast. Warszawa, Kraków, Olsztyn, Kielce, Gdańsk. W każdym z tych miast ograniczenie sprzedaży alkoholu tyczy się każdego alkoholu. U nas projektodawcy z jakiegoś powodu wyłączyli lekkie alkohole poniżej 4,5 proc. oraz piwa poniżej 18 proc., czyli praktycznie wszystkie piwa – mówi Szczygłowski.
Działacze przywołują też dane z Warszawy i Krakowa. W Warszawie miało być o 30,4 proc. mniej wykroczeń za picie alkoholu w miejscach publicznych. W Krakowie policja miała notować o 48,5 proc. mniej interwencji związanych z alkoholem niż przed wprowadzeniem nocnego ograniczenia.
Stacje benzynowe bez alkoholu
Nowa Lewica popiera za to zapis dotyczący stacji paliw. Zgodnie z projektem alkohol miałby z czasem zniknąć z nich całkowicie.
– Stacja benzynowa jest od tankowania paliwa, a nie alkoholu – komentują działacze.
W tej części Lewica nie zgłasza zastrzeżeń. To wszystko jest jednak tylko apelem.
– Jako Nowa Lewica nie mamy swoich miejskich radnych, ale wierzymy, że obecni członkowie rady dostrzegą również problem, na który zwracamy uwagę i pochylą się nad nim. Będziemy o to apelować i do tego przekonywać – mówi Szczygłowski.
Jesteś za czy przeciw wprowadzeniu w Rzeszowie nocnej prohibicji? Czekamy na Twój komentarz pod tekstem lub na naszym Facebooku i Instagramie.
