Wysokie czynsze i realne możliwości ich obniżenia, pensje poprzedniego zarządu i sądowy spór o wybory do nowej rady nadzorczej. Mateusz Maciejczyk, który od maja jest nowym prezesem Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, mówi też o trupach, które wypadły z szafy po objęciu fotela i pomysłach na poprawę komunikacji z mieszkańcami.
Spis treści:
Obniżenie czynszów w RSM? „Będzie bardzo ciężkie”
– Czynsze Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej są jednymi z najdroższych w Rzeszowie. Czy jest szansa na obniżenie?
Mateusz Maciejczyk: – Czy najdroższe, to jest dziwne określenie. Niejednokrotnie porównywałem te opłaty u znajomych czy koleżeństwa. To nie jest tak, że są najdroższe. Po prostu w Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej dostaje się pewien pakiet usług w tej całej opłacie.
Nie będzie tajemnicą, jak powiem, że ja za swoje mieszkanie płacę 1150 zł. Takie mam naliczenie za 60 metrów. Tyle że mam w tym wszystko. Mam ryczałt za gaz, wodę, ciepło, sprzątanie klatek, zajmowanie się terenami zielonymi, które są olbrzymie.
Na osiedlu Baranówka mamy 22 hektary terenów zielonych, a tylko około 7 hektarów jest zabudowanych. Drugie 7 z haczykiem to parkingi i chodniki. Czyli w utrzymaniu mamy drzewa, trawniki i całą przestrzeń między blokami.

– Czy widzi pan obszary, gdzie można byłoby rzeczywiście obniżyć koszty?
Mateusz Maciejczyk: – Nigdy nie powiedziałem, że damy radę obniżyć. Powiedziałem, że będę szukał możliwości. Chociażby przez termomodernizacje nieruchomości, które powodują, że o ileś procent te opłaty są niższe.
Tylko co z tego, że my obniżymy skalę opłat na danej nieruchomości o 10 czy 11 proc., jeśli z zewnątrz przyjdzie podwyżka, której nikt nie zakładał. Likwidacja tarczy to była podwyżka rzędu 35 proc. i to nie była podwyżka zależna od spółdzielni.
Będziemy szukać takich możliwości jak fotowoltaika na nieruchomościach, żeby zachowywać jakieś oszczędności. Ale czy obniżymy tak zwane czynsze? Od razu przyznam, że będzie to bardzo ciężkie, wręcz niemożliwe.
Pensje poprzedniego zarządu. Członkom udzielę informacji
– Wśród mieszkańców krążą informacje, że poprzedni zarząd zarabiał nawet rocznie około miliona złotych. Potwierdza pan te informacje?
Mateusz Maciejczyk: – Informacje, ile zarabiał zarząd, są dostępne dla każdego członka spółdzielni. Jeżeli ktoś przyjdzie do mnie jako członek, udzielę dokładnej informacji, ile ja mam pensji. Natomiast to nie są informacje, które powinniśmy udzielać nie członkom, czyli mieszkańcom miasta Rzeszowa.
– Ale nie może pan tego teraz powiedzieć?
Mateusz Maciejczyk: – Nie chcę na razie mówić o tych tematach finansowych z prostej przyczyny. Jesteśmy traktowani jako podmiot prywatny, jako przedsiębiorstwo. O tych tematach nie powinienem mówić na antenie.
Jeżeli ktokolwiek z członków Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej się do mnie zwróci, powiem mu dokładnie, nawet na rękę, ile otrzymałem pensji. Udzielę pełnych informacji albo zrobią to pracownicy, którzy posiadają te dane.
Trupy będą wypadać z szafy
– Ma pan konkretne zarzuty do poprzedniej władzy RSM? Tak jak przysłowiowa szafa: ile trupów wypadło do tej pory?
Mateusz Maciejczyk: – Pomimo tego wszystkiego chciałbym docenić kilkadziesiąt lat pracy tego zarządu. Nigdy nie należałem do osób, które zajmują się rozliczeniami. Pewien etap potrafię zamknąć i popatrzeć w przyszłość. Te przysłowiowe trupy na pewno będą wypadać, jeszcze niejeden.
– Jakieś trupy już wypadły?
Mateusz Maciejczyk: – Spółdzielnia była finansowo prowadzona na wysokim poziomie. Zresztą jeden z członków zarządu nie został odwołany w roli głównego księgowego. To też o czymś świadczy.
Spółdzielnia była badana lustracyjnie, miała pełną lustrację. Wszystko wyszło bez zastrzeżeń. Wiadomo, że są rzeczy do poprawy i muszą zostać wprowadzone.
Na dziś bolączką tej spółdzielni jest brak kontaktu i informacji zwrotnej od członków. Cyfryzacja też jest bolączką. Chciałbym otworzyć spółdzielnię, żeby kontakt z członkami i mieszkańcami był jak najlepszy.
Strona RSM, zgłaszanie usterek i tour de osiedla
– Mówił pan o komunikacji i cyfryzacji. Obwieszczenia na klatce to na pewno za mało. Media społecznościowe?
Mateusz Maciejczyk: – Oczywiście, że tak. Chciałbym doprowadzić naszą stronę do używalności, bo sam mam trudności, żeby się po niej poruszać.
Docelowo chciałbym wprowadzić system zgłaszania usterek na nieruchomościach. Tak, żeby z poziomu telefonu można było szybko zrobić zdjęcie i zobaczyć, co się z daną sprawą dzieje. Będę też chciał wprowadzić system ankiet dla naszych członków.

O czym jeszcze rozmawiamy?
W całym wywiadzie rozmawiamy również o:
- sporze po wyborach do rady nadzorczej RSM,
- decyzjach KRS i wniosku o wpisanie całej rady,
- planach fotowoltaiki na budynkach z windami,
- kosztach ciepła i rozmowach z MPEC,
- różnicach między opłatami na osiedlach,
- Baranówce, która wcześniej przeszła duże modernizacje,
- współpracy spółdzielni z radami osiedli i miastem,
- tym, czy funkcję prezesa RSM da się pogodzić z mandatem radnego.
Zachęcamy do obejrzenia całego materiału na kanale toRzeszow na YouTube i podzielenia się własną opinią w komentarzach.
