
Jeśli radni poprą projekt nocnej prohibicji, w rzeszowskich sklepach w nocy nie będzie można kupić wódki, wina ani whisky. Zakaz ma działać w całym mieście. W jeszcze większym stopniu obejmie stacje benzynowe.
Spis treści:
We wtorek, 7 lipca, uchwała trafi na sesję Rady Miasta Rzeszowa.
Nie jest to projekt miejski. Przygotował go radny Andrzej Dec z klubu Koalicji Obywatelskiej. Sprawa też nie jest nowa. O podobnych przepisach mówiło się już rok temu. Wtedy uchwała nie trafiła pod głosowanie. Teraz wraca już po konsultacjach z radami osiedli.
Rzeszów zna już taki scenariusz. Kilka lat temu nocny zakaz sprzedaży alkoholu obowiązywał w Śródmieściu. Skończyło się protestami przedsiębiorców, sprawą w sądzie i zdjęciem ograniczeń. Teraz propozycja jest dużo szersza. Chodzi nie tylko o Śródmieście, ale o całe miasto. A stacje paliw dostałyby osobny zakaz – tam alkohol ma z czasem zniknąć całkowicie ze sprzedaży.
Po godz. 22 w Rzeszowie bez wódki, wina i whisky
Po godz. 22 w sklepach nie można byłoby już kupić wódki, whisky, rumu, wina ani likierów. Zakaz miałby obowiązywać do 6 rano we wszystkich punktach handlowych w Rzeszowie, które pracują w tych godzinach.
Poza zakazem zostaje piwo, nawet jeśli ma więcej niż 4,5 proc. alkoholu. Przepisy nie dotyczą też alkoholu podawanego w lokalach. Andrzej Dec mówi, że wcześniej rozważano ostrzejszy wariant, ale prawnicy zwrócili uwagę, że ustawa grupuje rodzaje alkoholu w taki sposób, że nie da się tego zapisać inaczej.
Drugi zapis dotyczy stacji paliw. Tam alkohol miałby z czasem zniknąć całkowicie, nie tylko w nocy. Na stacjach nie wolno byłoby sprzedawać, podawać ani pić alkoholu. Wyjątek przewidziano dla restauracji lub lokali hotelowo-gastronomicznych, które działają przy stacjach, ale tylko wtedy, gdy są w osobnych budynkach.
I nie wszystko od razu. Stacje z ważnymi pozwoleniami mogłyby sprzedawać alkohol do czasu ich wygaśnięcia. Dopiero później zakaz wchodziłby tam stopniowo.
W projekcie uchwały jest też odwołanie do WHO. Chodzi o prostą zasadę, że im łatwiej kupić alkohol, tym trudniej ograniczać skutki picia. Dokument przywołuje też ustawę o wychowaniu w trzeźwości i miejski program profilaktyki na lata 2026 – 2029.

Rady rzeszowskich osiedli nie dały mocnego poparcia
Projekt miał trafić pod głosowanie już jesienią, ale zatrzymały go wybory do rad osiedli. Dec czekał na nowe składy. Dopiero po ich ukształtowaniu wysłał uchwałę do konsultacji.
– Nie chciałem się spotkać z takim zarzutem, że nie przeprowadziliśmy tych konsultacji całkowicie poprawnie – powiedział nam Andrzej Dec.
Mocnego poparcia z osiedli nie ma. Odpowiedziało 12 z 33 rad.
Za były: Pułaskiego, Dąbrowskiego, Pobitno, Matysówka i Pogwizdów Nowy.
Przeciw: Śródmieście, Piastów, Staroniwa, Przybyszówka, Słocina, Biała i Zwięczyca.
Godziny zakazu sprzedaży alkoholu budzą największe emocje
Witold Walawender z klubu Rozwój Rzeszowa do nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w Rzeszowie był sceptyczny już w poprzednim roku. W rozmowie z nami przyznaje, że zdania zasadniczo nie zmienił. Nie odrzuca każdego zakazu, ale nie chce wersji od godz. 22.
– Wprowadziłbym czasowy zakaz sprzedaży alkoholu, ale nie od tych godzin, tylko od północy do 6 rano – mówi Walawender.
Radny uważa, że miasto powinno za to mocniej postawić na edukację dzieci, młodzieży i osób z chorobą alkoholową. Ma też wątpliwości, czy zakaz od godz. 22 realnie ograniczy dostęp do alkoholu.
– Część rzeszowskich osiedli ma blisko do Trzebowniska czy Tyczyna, więc kto będzie chciał kupić alkohol, znajdzie sposób. Są Bolty, które na zamówienie dowożą alkohol nawet z ościennych gmin – twierdzi Witold Walawender.
Andrzej Dec: Zakaz od północy? Wtedy uchwała traci sens
– Absolutnie wykluczam coś takiego. Traci sens cała ta uchwała – powiedział nam Andrzej Dec.
Na nasze pytanie, dlaczego, odpowiada, że po północy zakaz byłby spóźniony. Z jego rozmów z przedsiębiorcami wynika, że najwięcej alkoholu sprzedaje się przed północą, później sprzedaż zaczyna spadać.
Decowi nie chodzi o osoby, które planują wcześniejszy zakup alkoholu. Mówi o tych, którzy już są pod jego wpływem.
– Chcę ograniczyć dostępność szczególnie dla osób, które już trochę wypiły i czują gwałtowną potrzebę picia nadal. Dla nich sklep otwarty do północy jest ważny. A właśnie ja bym chciał, żeby nie mieli takiej możliwości – wyjaśnia Dec.
Radny nie kryje, że na pewno będą protesty przedsiębiorców, jakie miasto przerabiało już wcześniej. Nie wyklucza, że sprawa znów skończy się w sądzie. Przyznaje też, że ostatnio nie prowadził szerokich konsultacji z branżą. Rozmawiał tylko z dwoma lub trzema przedsiębiorcami, którzy sami przyszli do niego z argumentami przeciwko ograniczeniom.
Mówi też, że tej sprawy nie traktuje politycznie i chce, żeby tak pozostało, bo temat jest ważny dla mieszkańców.
– Każdy z radnych będzie głosował według własnej oceny – podsumowuje.
W klubie Rozwój Rzeszowa jest różnica zdań
Witold Walawender co do pomysłu nocnej prohibicji jest sceptyczny, ale jego klubowy kolega Sławomir Gołąb mówi, że poprze projekt.
– Jestem wiceprzewodniczącym miejskiej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, więc nie mogę być przeciw. Komisja pomaga osobom uzależnionym, kierujemy je na leczenie. Nie mogę zagłosować przeciw tej uchwale – powiedział Sławomir Gołąb.
Jeżeli rada przyjmie uchwałę, zakaz zacznie obowiązywać po 14 dniach od ogłoszenia w dzienniku urzędowym województwa podkarpackiego.
A Ty co myślisz o nocnej prohibicji w Rzeszowie? Czekamy na Twój komentarz pod tekstem lub na naszym Facebooku i Instagramie.

