
W Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej trwa powyborczy spór o władzę. Zarząd formalnie zgłosił nowych członków rady nadzorczej do KRS, ale jednocześnie przekonuje, że ich wybór odbył się niezgodnie z przepisami. Konflikt się zaostrza, a ostateczne rozstrzygnięcie ma należeć do sądu.
Spis treści:
Członkowie Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wciąż żyją w niepewności po kwietniowych wyborach do rady nadzorczej. Choć nowy skład rady został wskazany, wieloletni zarząd spółdzielni nadal kwestionuje sposób wyboru części członków.
Według obecnego zarządu protokoły są dwa, a wybór nowych członków rady odbył się niezgodnie z prawem.
Zmian w RSM nie było od ponad trzydziestu lat
Spór dotyczy interpretacji przepisów i sposobu liczenia głosów podczas walnych zgromadzeń członków RSM, które odbywały się w dniach od 17 do 21 kwietnia. Frekwencja była znacznie wyższa niż zwykle, bo wielu mieszkańców potraktowało wybory jako szansę na realne zmiany w największej spółdzielni mieszkaniowej w Rzeszowie.
Od lat część mieszkańców zarzuca władzom spółdzielni brak przejrzystości, rosnące opłaty i funkcjonowanie według zasad, które jak sami mówią – dawno przestały odpowiadać współczesnym realiom. Na czele RSM oraz w podległych im administracjach od ponad trzydziestu lat zasiadają te same, zaufane osoby.
Rada Nadzorcza ma więc tu ogromne znaczenie. To właśnie ona kontroluje zarząd, wybiera jego członków i decyduje o wysokości ich wynagrodzeń. Nic więc dziwnego, że walka o 21 miejsc była wyjątkowo gorąca.
Próbują podważyć wyniki głosowania
Problemy zaczęły się po zakończeniu głosowania. Podczas prac Kolegium podsumowującego wyniki pojawiła się interpretacja, zgodnie z którą mandat w radzie miały otrzymać wyłącznie osoby, które zdobyły ponad połowę głosów uczestników walnego zgromadzenia. Taki warunek spełniało jedynie sześciu kandydatów.
Ostatecznie, po kolejnych analizach i dyskusjach, w drugim protokole przyjęto jednak rozwiązanie stosowane wcześniej w praktyce, czyli mandat otrzymało 21 osób z najlepszym wynikiem.
Nowo wybrani członkowie rady obawiali się jednak, że zarząd spółdzielni będzie próbował podważyć wynik wyborów. I właśnie taki scenariusz zaczyna się realizować.

Niby akceptują, ale są przeciwni
W piśmie skierowanym do przewodniczącej Kolegium, podpisanym przez wszystkich trzech członków zarządu (prezesa Zygmunta Haliniaka oraz jego zastępców: Stanisława Ruszałę i Wiesława Szeligę), władze RSM podtrzymują swoje stanowisko, że wybór odbył się niezgodnie z przepisami.
– Kolegium nie uwzględniło ustawowego i statutowego wymogu uzyskania większości ogólnej liczby członków uczestniczących w Walnym Zgromadzeniu i wskazało 21 osób z największą ilością głosów „za” jako członków Rady Nadzorczej z zachowaniem proporcjonalności, o której mowa w paragrafie 72 Statutu – napisano.
Zarząd twierdzi również, że przyjęte w drugim protokole rozwiązanie „pozostaje w jawnej sprzeczności” z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych oraz orzecznictwem sądów, w tym Sądu Najwyższego.
Jednocześnie władze RSM złożyły do Krajowego Rejestru Sądowego wniosek o wpisanie nowych członków rady nadzorczej oraz wniosek do sądu, w którym przekazały swoje zastrzeżenia oraz dwa protokoły z prac Kolegium.
Który dokument jest prawomocny?
Osoby uczestniczące w posiedzeniach Kolegium przekonują jednak, że mówienie o dwóch równorzędnych protokołach jest nadużyciem. Jak twierdzą, prawomocny jest wyłącznie drugi dokument, który miał poprawiać błędy znajdujące się w pierwszej wersji sporządzonej przez pracowników zarządu.
Wśród mieszkańców osiedli podlegających pod RSM nie brakuje opinii, że obecne władze spółdzielni mają problem z zaakceptowaniem zmian, a dla zarządu liczy się utrzymanie obecnego status quo.
– W poważaniu mają dobro członków spółdzielni i to, aby jak najszybciej mogła normalnie funkcjonować. Wola ludu jest nieważna, rada ma pozostać w ich rękach – mówi jeden z członków spółdzielni.
Maciejczyk: Zgodnie ze statutem, zarząd to potwierdził
Spokojniej sytuację komentuje Mateusz Maciejczyk, jeden z nowo wybranych członków rady nadzorczej i równocześnie radny Rady Miasta Rzeszowa.
– Rada została wybrana zgodnie ze statutem, co zarząd RSM potwierdził własnymi podpisami w dokumencie z dnia 6 maja. Dopiero 14 maja przewodniczącą Kolegium poinformowano o wątpliwościach – podkreśla.

Zarząd spółdzielni: Najpierw decyzja sądu
Zarząd spółdzielni przekonuje z kolei, że skierowanie sprawy do sądu ma zapobiec chaosowi organizacyjnemu i ewentualnemu podważaniu uchwał podejmowanych przez nową radę.
– Ostateczne rozstrzygnięcie, kto został członkiem Rady Nadzorczej, nastąpi po wydaniu przez Sąd postanowienia w sprawie złożonego wniosku – argumentują obecne władze RSM.
Rzeszowska Spółdzielnia Mieszkaniowa działa od 1958 roku. Zarządza 277 budynkami i ponad 16,6 tys. mieszkań. To największa spółdzielnia mieszkaniowa w mieście i jedna z największych na Podkarpaciu.
Chcesz wiedzieć więcej? Obserwuj ToRzeszów w Google News.


12 komentarzy
Ciężko jest oderwać się od koryta nierobom!!!
Grzegorz Miąsik a moze chodzi o dopchanie sie do koryta tego pozal sie Boze radnego sliskiego, co znany jest z obietnic wielkich, ktore koncza sie wysianiem laczki polnych kwiatkow ? gosc jest obrzydliwy i obrzydliwie zaklamany, rada o tym wie.
Kasa się musi zgadzać… jak w Krakowie byle przy korycie
Nic tak nie boli, jak odcięcie od „koryta”! Społecznicy z „wyboru”, a Ty durny lokatorze płać na ich utrzymanie, w rzeczy samej?!
Stare komuchy nie odpuszczają a podwyżk czynszu co 4 miesiące dają koma w dupę i won
Koryto + i sami swoi muszą być ta spółdzielnia to Alternatywy KRN ciąg dalszy ale tak działa większość z nich państwo w państwie
jak już zrobimy porządek w RSM to przyjdzie pora także na administracje podległe, bo tam też ciekawie… byle się nie orobić i stuletnie księgowe…
Mocni stara czerwona gwardia się zakotwiczyła 😡
To jest chore, byłam na tym zebraniu i to było chyba najdziwniejsze zebranie w jakim brałam udział. Ludzie opłacający składki, poświęcili swój czas wolny, przyszli posłuchać tych bredni starego zarządu z których nic nie wynikało. Zagłosowali za zmianami bo w takiej formie jak dotychczasowa nie da się funkcjonować i co? No i nic. Nieważne czego chcą ludzie którzy płacą. Nieważne to,że za nasze ( nie małe pieniądze) nie dzieje się nic, że w blokach zimno, że klatki rodem z PRL-u( nawet te zaraz po remontach, malowane najtańszym lakierem w kolorze sr…..ki, śmierdzącym przez miesiąc)mamy płacić i siedzieć cicho.
Co to ma być, ludzie głosują to na stołeczku zasiadają Ci którzy są wybrani, nie może być tak,że ktoś że stołeczka zejść nie chce bo mu dobrze.
40 lat siedzą nic nie robią ani remontów ani nowych wind tylko czynsz podnoszą!!!
Masakra jakas Jak to? Jak można nie uznac decyzji wyborców?
Koryto jest najważniejsze 🙂 co będą robić jak nie będzie możliwości do niego sięgać. To co się dzieje w podległych administracjach to kręcę opadają. Doszło do tego że członkowie 🙂 czyli mieszkańcy są nikim 😉. Trzeba mieć honor i wiedzieć kiedy ze sceny zejść