
SKO uchyliło trzy decyzje o warunkach zabudowy na bloki przy ul. Robotniczej na rzeszowskim Zalesiu, ale miasto nadal bierze pod uwagę zabudowę do 22 metrów. Według radnej Elżbiety Niedzielskiej prezydent Konrad Fijołek zapewniał mieszkańców, że przy domach jednorodzinnych nie powstanie tak wysoka zabudowa, a dwa dni później ratusz wydał dwie WZ-ki.
Spis treści:
Żeby zrozumieć spór o wysokość, trzeba najpierw spojrzeć na sam teren. Na części działek przy ul. Robotniczej, które są objęte lutowymi WZ-kami stoją dwukondygnacyjne domy jednorodzinne. Według danych ratusza dwa z nich mają 8 i 9 m wysokości. W pobliżu stoi też budynek Uniwersytetu Rzeszowskiego, który ma około 22 m.
W jednym z wniosków inwestor zaplanował trzy budynki o różnej wysokości. Jeden miałby od 7 do 22 m i od dwóch do siedmiu kondygnacji, dwa pozostałe od 7 do 19 m i maksymalnie sześć kondygnacji. Najwyższe części budynków mają znaleźć się od strony wschodniej.
10 lutego Konrad Fijołek mówi, że nic nie wie. Dwa dni później są WZ-ki
10 lutego podczas spotkania prezydenta z mieszkańcami Zalesia i Słociny sprawę planowanej zabudowy przy ul. Robotniczej poruszył jeden z mieszkańców.
Według Elżbiety Niedzielskiej, radnej Razem dla Rzeszowa i prezeski Stowarzyszenia „Spacerówka”, Konrad Fijołek mówił wtedy, że nic mu nie wiadomo o takich postępowaniach i zapewniał, że przy domach jednorodzinnych nie powstanie tak wysoka zabudowa. Przedstawicielka wydziału architektury doprecyzowała jednak podczas spotkania, że postępowania o wydanie warunków zabudowy już się toczą.
Zaledwie dwa dni później, 12 lutego, miasto wydało dwie WZ-ki. W pierwszej chodziło o trzy budynki wielorodzinne, w drugiej o cztery.
26 lutego Niedzielska wróciła do sprawy podczas sesji Rady Miasta Rzeszowa. Fijołek odpowiedział, że pierwszy raz słyszy, że miasto wydało już warunki zabudowy. Zapowiedział, że to sprawdzi.
Zapytaliśmy ratusz, jak prezydent wyjaśnia tę chronologię: 10 lutego mówił, że nic mu nie wiadomo o takich postępowaniach, 12 lutego miasto wydało dwie WZ-ki, a 26 lutego stwierdził, że pierwszy raz słyszy o wydanych decyzjach. Urząd nie odpowiedział na to pytanie.
Zapytaliśmy Elżbietę Niedzielską wprost, jak ocenia zachowanie prezydenta.
– Nie powiedziałabym, że prezydent kłamie, bo to bardzo mocne słowo. Powiedziałabym, że odpowiada bardzo wymijająco i wprowadza mieszkańców w błąd – mówi nam Elżbieta Niedzielska.
Sześć postępowań. Trzy WZ-ki trafiły do SKO
Kiedy miasto wydało pierwsze dwie WZ-ki, „Spacerówka” nie była jeszcze stroną tych postępowań. Po wydaniu decyzji mieszkańcy zwrócili się do Niedzielskiej. Stowarzyszenie wystąpiło do SKO o dopuszczenie do spraw i możliwość odwołania się od obu decyzji. Kolegium uznało „Spacerówkę” za stronę i przyjęło odwołania.
Stowarzyszenie zaczęło też sprawdzać inne plany zabudowy wielorodzinnej w tej części Rzeszowa.
– Okazało się, że w tym rejonie toczy się w sumie sześć postępowań dotyczących zabudowy wielorodzinnej. W pozostałych czterech wystąpiliśmy do prezydenta o uznanie stowarzyszenia za stronę i zostaliśmy nią uznani – mówi Niedzielska.
W jednym z tych czterech postępowań miasto 16 kwietnia wydało trzecią WZ-kę. „Spacerówka” była już wtedy stroną i również się odwołała.
21 lipca SKO uchyliło wszystkie trzy decyzje i przekazało sprawy do ponownego rozpatrzenia.
Dlaczego SKO uchyliło decyzje?
Kolegium miało zastrzeżenia m.in. do tego, jak miasto ustaliło wysokość i inne parametry planowanej zabudowy. Według SKO ratusz nie wyjaśnił wystarczająco, dlaczego przyjął wartości bliskie najwyższym występującym w okolicy. Za słabo sprawdził też, czy wysoka zabudowa nie będzie kolidować z sąsiednimi domami jednorodzinnymi.
W jednej ze spraw średnia wysokość zabudowy w analizowanym obszarze wynosiła około 13 m, a decyzja dopuszczała zabudowę do 22 m.
Studium dla tego terenu wskazywało maksymalnie 11 m dla zabudowy jednorodzinnej i 14 m dla wielorodzinnej. SKO zwróciło uwagę, że miasto powinno dokładnie wyjaśnić, dlaczego przy części parametrów trzyma się tych wartości, a przy innych od nich odchodzi.
W jednej ze spraw Kolegium zakwestionowało także wielkość obszaru, który ratusz wziął pod uwagę przy analizie. Miasto przyjęło 459 m. Według SKO powinno to być 50 m od granicy terenu objętego wnioskiem.
Dlaczego miasto nadal bierze pod uwagę 22 metry?
Część działek przy ul. Robotniczej objętych lutowymi WZ-kami nie jest pusta. Stoją na nich domy jednorodzinne. Niedzielska mówi, że inwestor rozmawiał z częścią właścicieli o wykupie ich nieruchomości. Jak dodaje, po wykupie stojące tam budynki miałyby zostać rozebrane.
Ratusz tłumaczy, że przy ustalaniu wysokości znaczenie ma dojazd do planowanej zabudowy. Domy o wysokości 8-9 m mają dostęp od ul. Robotniczej. Inwestor zaplanował natomiast wjazd do nowych bloków od ul. Zelwerowicza. Najbliższym budynkiem przy tej samej drodze jest Uniwersytet Rzeszowski, który ma około 22 m.
Zapytaliśmy ratusz, jaką wysokość bierze pod uwagę po uwagach SKO. Z odpowiedzi Artura Gernanda z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa wynika, że nadal jest to przedział od 13 do 22 metrów. Gernand zaznacza przy tym, że „należy zaprojektować budynek o zmiennej wysokości”.
Niedzielska nie zgadza się z takim podejściem.
– Prezydent opiera się na wartościach maksymalnych, pomijając wartości średnie. Odnośnikiem dla wysokości staje się Uniwersytet Rzeszowski, a nie bierze się pod uwagę domów jednorodzinnych, które stoją tuż obok – mówi Elżbieta Niedzielska

Elżbieta Niedzielska: Problem jest szerszy
Radna uważa, że sprawa przy Robotniczej pokazuje szerszy problem z planowaniem Rzeszowa.
– Jesteśmy miastem WZ-kowym. Mamy tylko 17 proc. powierzchni miasta pokrytej miejscowymi planami. Budowanie miasta na WZ-kach nie rodzi niczego innego jak nieład urbanistyczny – mówi Niedzielska.
„Spacerówka” ma już za sobą podobny spór dotyczący terenów powyżej ul. Spacerowej. Przez kilka lat sprzeciwiała się planowanej tam zabudowie wielorodzinnej.
– Wcześniejszą batalię powyżej ul. Spacerowej doprowadziliśmy do końca. Bloki tam nie powstaną, a ponad 20 hektarów zostało zabezpieczonych w planie pod tereny zielone oraz sportowo-rekreacyjne – mówi Elżbieta Niedzielska.
Co teraz z blokami przy Robotniczej?
Uchylenie trzech WZ-ek nie oznacza, że plany inwestora upadły. Wszystkie trzy sprawy wróciły do ratusza.
– W chwili obecnej Inwestor został wezwany do uzupełnienia wniosku, a sprawa zostanie ponownie rozpatrzona. Nastąpi to po sporządzeniu analizy urbanistycznej, która uwzględni uwagi Samorządowego Kolegium Odwoławczego – odpowiada Artur Gernand.
Dopiero po uzupełnieniu wniosku i przygotowaniu nowej analizy miasto zdecyduje, czy ponownie wyda warunki zabudowy dla planowanej inwestycji, czy odmówi.
Co o tym myślisz? Czekamy na Twój komentarz. Obserwuj ToRzeszów w Google News.

