
Po pożarze, który strawił XVII-wieczny kościół z Bączala Dolnego, sanocki skansen rozważa dwa warianty: przeniesienie podobnego zabytku albo pełną rekonstrukcję na podstawie zachowanej dokumentacji. Od dzisiaj skansen ponownie jest otwarty dla zwiedzających.
Spis treści:
Ogień pojawił się w nocy z 15 na 16 sierpnia, tuż po godz. 1:00. Doszczętnie spłonął XVII-wieczny kościół pw. św. Mikołaja z Bączala Dolnego wraz z zabytkowym wyposażeniem. Zniszczona została również stodoła, a poważnie uszkodzona chałupa z Niebocka.
Po kilku dniach skansen wraca do normalnej działalności. Zwiedzający nie wejdą jedynie w okolice pogorzeliska. Pozostałe ekspozycje, w tym Rynek Galicyjski, dwór ze Święcan czy wystawa Ikona Karpacka, są dostępne. Część zaplanowanych wcześniej imprez przesunięto na późniejsze terminy.
W miejscu kościoła znów ma stanąć świątynia
Najważniejsza decyzja dotyczy teraz miejsca po spalonym kościele. Zarząd Województwa Podkarpackiego zapowiedział finansowe wsparcie, ale ostateczny sposób odtworzenia tej części skansenu nie został jeszcze wybrany.
– Ten obiekt (…) będzie albo wybudowany, albo pozyskany z innego miejsca i przeniesiony tutaj – mówi wicemarszałek województwa podkarpackiego Piotr Pilch.
Muzeum sprawdza więc dwie możliwości. Pierwsza to znalezienie na Podkarpaciu lub w sąsiednim województwie zabytkowego kościoła, który odpowiadałby charakterowi sanockiego skansenu i mógł zostać do niego przeniesiony.
Drugą jest pełna rekonstrukcja spalonej świątyni.
– Jednocześnie kierujemy się w stronę wykonania pełnej rekonstrukcji tego obiektu – mówi Marcin Krowiak, dyrektor Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.
Taki wariant jest możliwy, bo muzeum ma dokumentację i cyfrowe odwzorowania zniszczonych obiektów. Mogłyby pomóc w odtworzeniu zarówno kościoła, jak i całkowicie spalonej stodoły. Uszkodzona chałupa z Niebocka ma przejść częściową rekonstrukcję.

Ponad 140 strażaków broniło pozostałych zabytków
W promieniu około 50 metrów od płonącego kościoła znajdowało się ponad 15 budynków bezpośrednio zagrożonych ogniem. Strażacy musieli jednocześnie walczyć z pożarem i bronić sąsiednich zabytków.
– W kluczowym momencie w działania gaśnicze zaangażowanych było ponad 30 zastępów i ponad 140 strażaków – mówił st. bryg. Grzegorz Oleniacz, zastępca Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.
Wodę pobierano z hydrantów na terenie muzeum, zbiorników oraz z Sanu. Szczególnym zagrożeniem były rozżarzone fragmenty gontu. Mogły doprowadzić do pojawienia się ognia nawet kilkaset metrów od płonącego kościoła. Jeden ze strażaków doznał poparzenia ręki.
Spośród ponad 15 bezpośrednio zagrożonych obiektów dwa zostały uszkodzone.

Śledczy szukają przyczyny pożaru
Przyczyna pojawienia się ognia wciąż nie jest znana. 17 sierpnia Prokuratura Rejonowa w Sanoku wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności i dokładny przebieg pożaru. Postępowanie ma trafić do Prokuratury Okręgowej w Krośnie. Policjanci zabezpieczyli teren skansenu i nagrania z monitoringu. Po zakończeniu akcji gaśniczej przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa i prokuratora.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News.
