
Po długiej i gorącej dyskusji radni województwa podkarpackiego przyjęli kodeks etyki. PiS mówi o kulturze debaty, a opozycja uważa, że dokument ma ograniczyć jej aktywność i krytykę władz regionu.
Spis treści:
Po burzliwej, trwającej blisko półtorej godziny dyskusji Sejmik Województwa Podkarpackiego przyjął Kodeks Etyki Radnego Województwa Podkarpackiego. Za głosowało 14 radnych, przeciw było 10, a dwóch wstrzymało się od głosu.
Koalicja rządząca w sejmiku przekonuje, że dokument ma uporządkować standardy debaty publicznej i podnieść kulturę obrad. Opozycja nie ma wątpliwości: to narzędzie do dyscyplinowania niewygodnych radnych, którzy krytykują zarząd województwa i marszałka Władysława Ortyla.

Coraz ostrzejsze spory na sesjach sejmiku
Atmosfera na sesjach sejmiku podkarpackiego od miesięcy jest napięta. Dochodzi do spięć nie tylko między opozycją a przewodniczącym Jerzym Borczem, ale także między samymi radnymi. Padają złośliwości, personalne uszczypliwości i niewybredne określenia.
Opozycja regularnie punktuje też decyzje zarządu województwa – m.in.:
- współfinansowanie wydarzeń takich jak CPAC Poland z budżetu województwa,
- tytuł zasłużony dla województwa dla byłego prezydenta Andrzeja Dudy,
- przekazanie prawie miliona złotych na PKOl
- czy sprawy związane z działalnością prokuratury, m.in. z budową Centrum Wystawienniczo-Kongresowego w Jasionce.

PiS: mieszkańcy mają prawo oczekiwać standardów
Projekt uchwały przed sesją przedstawiał wicemarszałek Piotr Pilch. Jak mówił, kodeks ma być deklaracją odpowiedzialności radnych wobec mieszkańców regionu.
– Chcemy aby mieszkaniec regionu miał pewność, że mandat radnego jest sprawowany w oparciu o jednolite i przejrzyste standardy etyczne. Kodeks nie jest narzuconym z góry prawem karnym – mówił Pilch.
Podkreślał, że dokument dotyczy wszystkich radnych – zarówno koalicji, jak i opozycji.
– Chcemy zwrócić uwagę na to, co się niestety pojawia często i coraz częściej, szczególnie w tej kadencji sejmiku, czyli wypowiedzi radnych oskarżające innych radnych, nazywanie wprost różnymi epitetami radnych, mówienie oskarżeń bez pokrycia – dodał.
Opozycja: Chcą zamknąć nam usta
Przewodniczący klubu KO Krzysztof Kłak jeszcze przed sesją podkreślał, że według radnych opozycji zarząd województwa próbuje stworzyć dokument, który będzie batem na opozycję.
– Wnieśli go dzisiaj pod obrady, żeby nałożyć kaganiec na usta głównie radnym opozycji – mówił Kłak, który jest jednym z najzagorzalszych przeciwników marszałka województwa Władysława Ortyla.
Szczególnie krytykował zapis mówiący o tym, że radny ma „nie ulegać naciskom politycznym”.
– W jaki sposób ktoś z nas, z klubu Koalicji Obywatelskiej, ma nie ulegać wpływom politycznym z zewnątrz? Czyli mamy nie rozmawiać z posłami naszej koalicji, z liderem premierem Donaldem Tuskiem? – pytał, podkreślając bezsensowność niektórych zapisów w kodeksie.
Według radnych opozycji mandat radnego ma charakter polityczny, więc podobne sformułowania są co najmniej niefortunne.

Kontrowersje wokół „postępowania dyscyplinarnego”
Najwięcej emocji wzbudziły zapisy dotyczące naruszenia kodeksu. Dokument przewiduje bowiem możliwość składania wniosku zawierającego opis zarzucanego naruszenia, który powinien zawierać dowody lub okoliczności uzasadniające podejrzenie naruszenia. Radny ma prawo do obrony i przedstawiania dowodów, a sprawę rozpatruje Komisja Główna.
Opozycja uważa, że to tworzenie quasi-dyscyplinarnego mechanizmu bez jasnej podstawy prawnej.
– Patrząc na ten kodeks można sobie uświadomić, że wprowadza się dokument, który jest w ogóle niepotrzebny – mówił Kłak.
Co zapisano w kodeksie etyki?
Wśród najważniejszych zasad kodeksy etyki znalazły się m.in.:
- obowiązek działania w interesie publicznym,
- unikanie konfliktu interesów,
- zakaz wykorzystywania mandatu do prywatnych celów,
- szacunek wobec innych radnych,
- równe traktowanie mieszkańców przez radnych,
- zakaz podważania autorytetu instytucji publicznych działaniami nierzetelnymi lub wprowadzającymi w błąd.