
Podkarpaccy europosłowie Tomasz Buczek i Daniel Obajtek mogą wkrótce stracić immunitety. Komisja Prawna PE wydała pozytywną opinię w tej sprawie. Buczek deklaruje, że nie ma się czego obawiać, natomiast biuro Obajtka ostro zareagowało na nasze pytania.
Spis treści:
W Parlamencie Europejskim rusza kolejny etap spraw dotyczących czterech polskich europosłów. Komisja Prawna PE (JURI) opowiedziała się za uchyleniem immunitetu
- Danielowi Obajtkowi (Prawo i Sprawiedliwość),
- Tomaszowi Buczkowi (Konfederacja Wolność i Niepodległość),
- Patrykowi Jakiemu (Prawo i Sprawiedliwość)
- i Grzegorzowi Braunowi (Konfederacja Korony Polskiej).
Ostateczna decyzja należy jednak do całej izby, która ma głosować najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu podczas sesji w Strasburgu.
Wśród polityków objętych procedurą są dwaj europosłowie związani z Podkarpaciem – Tomasz Buczek oraz Daniel Obajtek.

Co oznacza uchylenie immunitetu?
Uchylenie immunitetu nie oznacza winy. To formalna decyzja, która umożliwia prokuraturze lub sądom prowadzenie postępowania karnego albo procesu wobec europosła. Sam immunitet chroni parlamentarzystów przed ściganiem bez zgody Parlamentu Europejskiego.
Najpierw sprawą zajmuje się Komisja Prawna, a później głosuje cała izba zwykłą większością głosów.
Jak przekazano po posiedzeniu komisji, sprawy dotyczą różnych postępowań. Patryk Jaki ma odpowiadać w sprawie prywatnego aktu oskarżenia złożonego przez sędziego Igora Tuleyę. Chodzi o zarzuty zniesławienia.
Grzegorz Braun objęty jest wnioskiem dotyczącym wydarzeń w Jedwabnem i zakłócenia uroczystości upamiętniających ofiary zbrodni.
Najwięcej emocji na Podkarpaciu budzą jednak sprawy Tomasza Buczka i Daniela Obajtka.

Tomasz Buczek: Sam chciałem go uchylić
Europoseł Konfederacji Tomasz Buczek do sprawy odnosi się spokojnie. Podkreśla, że nie obawia się odebrania immunitetu i sam chciał, by sprawa mogła zostać rozpoznana przez sąd.
– Ale dowiedziałem się, że w Parlamencie Europejskim nie ma takiej procedury, jak zrzeczenie się własnego immunitetu czy prośba o to, żeby parlament mi go uchylił – mówi poseł Konfederacji.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 21 września 2024 roku w Tarnobrzegu. Podczas spotkania wyborczego Sławomira Mentzena doszło do napiętej sytuacji z udziałem byłej działaczki Ruchu Narodowego Małgorzaty Zych, która zakłócała wydarzenie przy użyciu megafonu. W pewnym momencie Tomasz Buczek podszedł do niej i zabrał urządzenie.
Są filmy, każdy może zobaczyć
Buczek analizuje, że cała sytuacja została rozdmuchana z powodu jakiejś gry politycznej Koalicji Obywatelskiej. Przypomina też, że sprawa posła Grzegorza Płaczka, którego Zych oskarżyła o to samo, skończyła się odrzuceniem wniosku o uchylenie immunitetu przez wszystkie partie polityczne.
– Moja sporawa jest błaha, bo dotyczy zarzutów, które można jasno zinterpretować. Cała sytuacja została nagrana, a te filmy wciąż krążą w internecie. Każdy może sobie sam zdanie wyrobić – wyjaśnia.
Europoseł twierdzi, że wcześniej wielokrotnie proszono kobietę o zaprzestanie zakłócania spotkania.
– Aż w pewnym momencie musiałem jej odebrać mikrofon, bo nic nie skutkowało. Wezwaliśmy policję, przekazaliśmy mikrofon. Jest na to notatka – mówi.
Dodaje również, że nie zamierza bronić immunitetu za wszelką cenę.
– Naprawdę nie będę płakał po tym immunitecie. Sam chciałem go uchylić – podkreśla.

Daniel Obajtek ma kilka spraw, jego biuro reaguje nerwowo
Znacznie ostrzejsza była reakcja otoczenia Daniela Obajtka. Były prezes Orlenu i obecny europoseł PiS objęty jest kilkoma postępowaniami.
Według informacji przekazanych po posiedzeniu komisji, jeden z wniosków dotyczy składania fałszywych zeznań przed sądem w sprawie znajomości z dziennikarzem Piotrem Nisztorem. Drugi ma związek z wycofaniem ze sprzedaży jednego z numerów tygodnika „Nie” na stacjach Orlenu.
Dodatkowo pod koniec 2025 roku Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała przeciwko Danielowi Obajtkowi akt oskarżenia w osobnej sprawie dotyczącej okresu, gdy kierował Orlenem. Chodzi o zarzut nadużycia uprawnień przy zawieraniu umów z prywatną firmą detektywistyczną na łączną kwotę 393,6 tys. zł. Prokuratura twierdzi, że działania te miały służyć prywatnym interesom, a nie spółce. Sam Daniel Obajtek nie przyznaje się do winy.
Gdy zapytaliśmy o podjętą 23 kwietnia decyzję i ewentualny komentarz europosła, odpowiedziała jego współpracowniczka.
– Nawet nie wiecie, o co pytacie. Dziś opinię wydała komisja prawna JURI w PE, immunitet nie został odebrany Europosłowi, jak sami twierdzicie. Poczekajmy na głosowanie. Radziłabym najpierw dokładnie się dowiedzieć i dochować rzetelności dziennikarskiej, a dopiero potem pytać – napisała Marta Radziach z Biura Prasowego Daniela Obajtka.
Sam europoseł nie odniósł się bezpośrednio do pytań i raczej się nie odniesie.

Polityczny powrót z Węgier
Chcieliśmy, między innymi wiedzieć, czy poseł po odebraniu immunitetu będzie się obawiał powrotu do kraju i jak planuje się bronić.
Przypomnijmy – media pisały, że Daniel Obajtek w czasie wcześniejszych działań prokuratury przebywał poza Polską, właśnie na Węgrzech, tak jak obecnie robią to inni posłowie PiS – Marcin Romanowski i Zbigniew Ziobro (również podkarpacki poseł).
Obajtek do kraju wrócił już jako kandydat do Parlamentu Europejskiego, uzyskując mandat europosła i związany z nim immunitet. Na Podkarpaciu pojawia się stosunkowo rzadko, choć to właśnie głosy z regionu pomogły mu zdobyć mandat.
Co będzie dalej?
Teraz sprawy czterech europosłów trafią pod głosowanie całego Parlamentu Europejskiego. Jeśli większość deputowanych poprze wnioski komisji, immunitety zostaną uchylone, a krajowe organy ścigania oraz sądy będą mogły prowadzić dalsze postępowania.
Najbliższe dni pokażą, czy europarlament zgodzi się na rozliczenie polityków przed wymiarem sprawiedliwości.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, śledź nas Facebooku i na Instagramie.
