
To miała być największa od lat reforma rzeszowskiej komunikacji miejskiej. 1 lipca autobusy miały pojechać inaczej, ale tak się nie stało. Teraz dyrektor ZTM Łukasz Dziągwa mówi, że najlepszym terminem jest 1 lipca… przyszłego roku. Tyle że nawet tego terminu nie gwarantuje.
Spis treści:
A miało być tak pięknie. Jeszcze wiosną ZTM przygotowywał mieszkańców do nowej siatki połączeń. 1 czerwca, na miesiąc przed planowanym startem zmian, miasto powiedziało „stop”. Streszczenie obszernego komunikatu można skrócić do: projekt wymaga dalszych rozmów, zgłoszono ponad tysiąc uwag, najważniejszy jest głos mieszkańców. Kropka.
Wracamy do tematu i pytamy Łukasza Dziągwę, dyrektora ZTM, dlaczego reformę odłożono na półkę. Co konkretnie poszło nie tak, skoro jeszcze niedawno wszystko miało być gotowe od 1 lipca?

Nowe rady osiedli chciały kolejnych rozmów
Wszystko rozbiło się o wybory do rad osiedli, o czym ZTM chyba zapomniał. Reformę przygotowywano przez lata, ale po wyborach okazało się, że nowe składy rad chcą jeszcze raz przejrzeć to, co wcześniej wypracowano.
– Nie osiągnęliśmy takiego poziomu satysfakcji mieszkańców, społeczeństwa, akceptacji dla proponowanych zmian, żeby prezydent po prostu nam na to pozwolił – mówi nam Łukasz Dziągwa.
Nowe rady nie chciały brać odpowiedzialności za ustalenia, przy których nie uczestniczyły.
– Dużo osiedli stwierdziło: my nie wiedzieliśmy i nie bierzemy odpowiedzialności za akceptację społeczną na tym odcinku zmian terytorialnym, który podlega naszemu osiedlu, żebyśmy mogli się wypowiedzieć i zaakceptować. Panie Prezydencie, prosimy o odroczenie, prosimy jeszcze o konsultację, prosimy o rozmowy, bo mamy jeszcze inne pomysły – relacjonuje dyrektor rzeszowskiego ZTM..
Innego powodu Łukasz Dziągwa nie podaje.
– Nie, to był w zasadzie jedyny – mówi.
Prezydent Konrad Fijołek zgodził się na odłożenie zmian i dalsze konsultacje.
Projekt nie trafił do kosza?
ZTM nie zaczyna wszystkiego od początku. Ma przygotowany program i wcześniejsze analizy. Na tej podstawie chce dalej pracować nad zmianami.
W 2023 r. eksperci Politechniki Rzeszowskiej prowadzili duże badania ruchu dla Rzeszowa i okolicznych gmin. Później miasto zleciło firmie Public Transport Consulting opracowanie zmian w komunikacji.
Sam Łukasz Dziągwa nie ukrywa, że ta część historii jest niewygodna.
– Z różnych względów spuśćmy na to zasłonę milczenia, to chwilę się przeleżało i nie było decyzji, żeby dalej to uruchamiać – mówi.
ZTM chce wrócić do stołu z radami osiedli zaraz po wakacjach. Kolejnym krokiem mają być rozmowy z radnymi. Do tego dochodzą rozmowy z gminami, do których jeżdżą rzeszowskie autobusy. Na liście jest jeszcze Związek Gmin Podkarpackiej Komunikacji Samochodowej. ZTM chce m.in. uniknąć niepotrzebnego dublowania kursów.
Nie wszyscy chcieli tej reformy
Gdy miasto w czerwcu odłożyło zmiany, pod komunikatem ZTM pojawiła się fala krytycznych komentarzy. Mieszkańcy zarzucali urzędnikom, że wcześniejsze konsultacje niewiele dały – reforma jest oderwana od rzeczywistości. Jeden z komentujących nazwał ją wprost „deformą”.
– Wiedziałem, po prostu wiedziałem, że tak będzie. Wszystkim nie dogodzicie!!! Zamiast zastosować sprawdzone rozwiązania, jak krótkie trasy, huby przesiadkowe i taktowane kursy, to ulegacie osiedlowym krzykaczom, którzy chcą jednym autobusem dojechać spod swojej klatki do dowolnego punktu w mieście – pisał pan Paweł.
Pan Bartek komentował z kolei, że dobrze się stało, że „ta deforma” została na razie wstrzymana.
Są jednak też mieszkańcy, do których po reformie miały wreszcie dojechać autobusy. Teraz pytają ZTM, dlaczego nadal ich nie ma.
Dziągwa przyznaje, że stawia to ZTM w niewygodnym położeniu.
– Stoimy tak trochę niezręcznie, powiem, może w rozkroku, w szpagacie – mówi.
Część zmian ZTM chce wprowadzić wcześniej, nie czekając na całą reformę
Za niecały miesiąc pierwsze roszady
Od 1 września ok. 10 rzeszowskich linii pojedzie innymi trasami. Autobusy mają pojechać m.in. ul. Dworaka i Technologiczną. Ale nie tylko. Będą jeździć też przez ul. Ciepłowniczą i Wisłokostradę. Ta ostatnia pozwala ominąć centrum i szybciej przejechać z rejonu Rejtana i Lwowskiej w stronę Baranówki.
Nie wszystkie rozwiązania z wcześniejszego projektu nowej siatki wejdą od razu. Są też ulice, na które autobusy MPK nadal nie dojadą.
– Mamy ciągle wyrzuty sumienia, bo na przykład na ulicę Uroczą ciągle jeszcze nie dojedziemy – przyznaje Łukasz Dziągwa.

Trzy lata pracy. I nadal bez pewnej daty
ZTM celuje w 1 lipca 2027 r. W wakacje z autobusów korzysta mniej pasażerów, dlatego właśnie wtedy łatwiej wprowadzić dużą zmianę i sprawdzić, jak nowa siatka działa w praktyce.
Samo MPK potrzebuje ok. trzech miesięcy, żeby rozpisać nowe rozkłady autobusy, grafik dla kierowców i prace logistyczne. ZTM chce przekazać przewoźnikowi ostateczne projekty do końca marca 2027 r.
Przygotowanie reformy pochłonęło już co najmniej trzy lata pracy. Łukasz Dziągwa nie pamiętał dokładnego kosztu badań prowadzonych przez Politechnikę Rzeszowską. Nie uważa jednak, że pieniądze wydane do tej pory poszły na marne.
Animacje nowych tras publikowane przez ZTM na Facebooku przygotowywali pracownicy, często po godzinach. Do nagrań angażowali też znajomych i członków rodzin. Była też gotowa kampania informacyjna dla mieszkańców. Dziągwa mówi, że ma czyste sumienie, ponieważ są uwarunkowania na które ZTM po prostu nie ma wpływu.
1 lipca 2027 r. pozostaje więc najlepszym terminem z punktu widzenia ZTM. Czy tak się stanie?
– Nie zagwarantuję – odpowiada i dodaje, że nie wie, jak potoczą się rozmowy z radami osiedli.
Zachęcamy do obejrzenia wywiadu z Łukaszem Dziągwą, dyrektorem ZTM w poniedziałek 11 sierpnia na kanale toRzeszow na YouTube i podzielenia się własną opinią w komentarzach.

