
Fot. RSM
Choć nowa rada nadzorcza Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej odwołała dotychczasowy zarząd i powołała na prezesa Mateusza Maciejczyka, spór o przyszłość największej spółdzielni mieszkaniowej w Rzeszowie wciąż trwa. Byłe władze twierdzą, że wybór rady nadzorczej powinien zostać powtórzony.
Spis treści:
Zmiana władz w Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej miała być dla wielu mieszkańców pięciu rzeszowskich siedli początkiem nowego rozdziału. Po tygodniach sporów i emocjonujących wyborów do rady nadzorczej, nowy organ odwołał dotychczasowy zarząd i powołał na stanowisko prezesa Mateusza Maciejczyka.
Okazuje się jednak, że konflikt o przyszłość największej spółdzielni mieszkaniowej w Rzeszowie jest daleki od zakończenia.
W piątek do redakcji zgłosił się jeden z odwołanych członków zarządu, były wiceprezes Stanisław Ruszała. W imieniu swoim oraz byłego prezesa Zygmunta Haliniaka przekazał stanowisko dotyczące obecnej sytuacji prawnej spółdzielni i funkcjonowania nowej rady nadzorczej, jakie według nich jest obecnie obowiązujące.
Zmiana władz RSM po burzliwych wyborach
Przypomnijmy, że podczas posiedzenia rady nadzorczej, które odbyło się 21 maja, odwołano dotychczasowego wieloletniego prezesa Zygmunta Haliniaka oraz jego zastępcę Stanisława Ruszałę. Następnie na stanowisko prezesa zarządu powołano Mateusza Maciejczyka, radnego Rady Miasta Rzeszowa i przewodniczącego osiedla Baranówka. Funkcję zastępcy prezesa powierzono czasowo Robertowi Grzesikowi.
Dla części członków spółdzielni była to długo oczekiwana zmiana. Jednak już po zakończeniu głosowania pojawiły się wątpliwości dotyczące sposobu wyboru nowej rady nadzorczej. Dotychczasowy zarząd od początku kwestionował bowiem prawidłowość zastosowanej procedury.

Byłe władze powołują się na decyzję KRS
W przekazanym redakcji stanowisku byli prezesi informują, że ich zastrzeżenia zostały potwierdzone przez sąd rejestrowy.
„Wybór Rady Nadzorczej na zebraniach części Walnego Zgromadzenia Członków Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej odbytych w dniach 13-17 kwietnia 2026 r., został wprost zakwestionowany przez KRS, który odmówił wpisu organu i orzekła o konieczności przeprowadzenia powtórnych wyborów Rady” – napisali Zygmunt Haliniak i Stanisław Ruszała.
Według byłych władz RSM oznacza to, że obecna rada nadzorcza nie posiada pełnych uprawnień do podejmowania decyzji dotyczących funkcjonowania spółdzielni.
„W tej sytuacji nie tylko odwołany Zarząd, ale niezawisły Sąd, już na tym etapie potwierdził, że Rada Nadzorcza, która obecnie podejmuje kluczowe decyzje dla dalszego funkcjonowania Spółdzielni, nie ma do powyższego uprawnień, co może narazić Spółdzielnię na konsekwencje finansowe i organizacyjne” – podkreślają.
Obawy o skutki podejmowanych decyzji
Byli członkowie zarządu przekonują, że brak wpisu rady nadzorczej do Krajowego Rejestru Sądowego może powodować daleko idące skutki prawne.
Wśród możliwych konsekwencji wymieniają m.in.:
- kwestionowanie podejmowanych uchwał,
- problemy związane z wyborem nowego zarządu,
- wątpliwości dotyczące reprezentowania spółdzielni,
- ryzyko sporów sądowych.
Zdaniem byłych władz sprawa nie jest już wyłącznie sporem pomiędzy odwołanym zarządem a nową radą nadzorczą.
„Powyższe nie wynika już tylko ze stanowiska odwołanych członków Zarządu, ale przede wszystkim z orzeczenia KRS” – napisali.
Były wiceprezes Stanisław Ruszała nie chciał jednak odpowiedzieć na nasze dodatkowe pytania w tej kwestii. Jak poinformował będzie to możliwe dopiero pod koniec tego tygodnia.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, jesteśmy też na Facebooku, Instagramie i TikToku.


3 komentarze
Skansen dalej nie chce oderwać się od koryta?
Czasem warto pamiętać słowa Perfectu – „trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”… to też jest sztuka.
Tak? Czyli wcześniejsza kadencja rady nadzorczej też była źle wybrana? Statut spółdzielni mówi wprost że wybory wygrywają Ci, którzy otrzymali największą ilość głosów spośród kandydatów, a nie, jak twierdzą byli prezesi, Ci którzy otrzymali więcej jak 50% wszystkich głosów. Jeżeli statut nie jest zgodny z ustawami czy innymi dokumentami nadrzędnymi, to dlaczego wcześniejszy zarząd oraz podporządkowana ówczesna rada nadzorcza tego nie zmieniła? Czyli możemy stwierdzić że nie wywiązali się ze swoich obowiązków? To chyba prawo złamali bo działali według przepisów niezgodnych z prawem? Serio panowie? Wam dalej mało? Emerytura wam nie wystarczy? Wy nawet nie jesteście członkami spółdzielni, tylko dziwnym trafem się przyspawaliście do stołków i teraz was boli szlifierka…