
Mieszkańcy z osiedli podlegających pod Rzeszowską Spółdzielnię Mieszkaniową liczyli na to, że wybory nowej rady nadzorczej przyniosą spore zmiany. Tydzień powoli mija, a rady nadzorczej nie ma. Jest natomiast spór o zasady liczenia głosów.
Spis treści:
Przypomnijmy, że walne zgromadzenie członków Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej trwało od 13 do 17 kwietnia i już przed budziło ogromne emocje. Stawka była wysoka, bo w trakcie walnego wybierano osoby, które zasiądą w radzie nadzorczej kontrolującej działalność największego tego typu zrzeszenia spółdzielców w Rzeszowie.
Jest to szczególnie ważnie, ponieważ wśród mieszkańców od lat słychać głosy buntu. Władzom spółdzielni i podległym im administracjom osiedli zarzucają nie tylko notoryczne podnoszenie i tak już wysokich czynszów, czy brak związanych z tym remontów, ale i brak przejrzystości.
Tegoroczne wybory w RSM miały być więc szansą na zmianę. Wiele wskazuje na to, że taka zmiana w końcu była możliwa, ale póki co nie nastąpi, bo doszło do sporu o sposób liczenia głosów.
Kolegium przerwane, decyzji brak
Dotychczas – według relacji świadków – wyglądało to tak, że przez lata, do rady nadzorczej RSM wchodziło 21 kandydatów z największą liczbą głosów. Tym razem w trakcie ogłoszenia wyników, pojawiła się „nowa interpretacja przepisów”. Członków kolegium poinformowano, że kandydat musi uzyskać większość głosów wszystkich uczestników walnego zgromadzenia (50 proc. plus jeden), aby w ogóle mógł zostać wybranym do rady.
Efekt jest taki, że ten warunek spełniło tylko sześć osób, chociaż wstępne analizy wskazywały na radykalne zmiany w radzie nadzorczej. Według tego co przekazano na kolegium, trzech kandydatów miałoby mieć osiedle Śródmieście, dwóch Kmity a jednego Baranówka. Krakowska Południe i 1000-lecia nie miałyby swoich reprezentantów.
Po zapoznaniu się z protokołem dwóch członków kolegium, które miało podsumować wyniki i je zatwierdzić, zgłosiło wątpliwości. Po gorącej dyskusji posiedzenie zostało przerwane, a jedną z „leżących na stole” opcji jest zorganizowanie wyborów uzupełniających.

RSM bez rady nadzorczej
Zarząd Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej informuje, że działa według statutu i według statutu działał.
– Dotyczy to także uchwały w sprawie wyborów Rady Nadzorczej. Kolegium w oparciu o podpisane protokoły ze wszystkich części Walnego Zgromadzenia potwierdza, które uchwały zostały podjęte. Taki tryb potwierdzania podjętych uchwał stosowany jest i był w przypadku każdego odbytego Walnego Zgromadzenia – informuje, w odpowiedzi na nasze pytania.
W praktyce oznacza to, że do dziś nie ma ostatecznego wyniku wyborów, bo bez zatwierdzonego protokołu nie można formalnie powołać rady nadzorczej, która po dopełnieniu procedur powinna się ukonstytuować w ciągu 30 dni.
Zarząd przekonuje natomiast, że „dążenie do tego, aby przed podjęciem ostatecznego rozstrzygnięcia upewnić się, że jest ono zgodne z prawem jest działaniem racjonalnym i nie ma w nim nic co powinno wzbudzać kontrowersje”.
Ale chyba nawet najstarsi członkowie RSM nie pamiętają, aby kiedykolwiek wcześniej doszło do sytuacji, w której po spotkaniu kolegium członkowie rady nadzorczej nie zostaliby ogłoszeni.

Zmiana zasad w trakcie gry?
Najwięcej pytań budzi wprowadzenie nowych zasad, bo – jak relacjonują członkowie RSM – przez lata wybory odbywały się według jednego schematu, bez progów większościowych. Teraz zastosowano inną interpretację, którą miano uzasadniać przepisami ustawy o spółdzielniach.
Jednak jeśli dzisiejsza interpretacja jest właściwa, to czy legalnie wybierano poprzednie rady nadzorcze Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i czy zgodnie z prawem uzupełniano wakaty w radzie? Czy wtedy też powinno się zarządzić wybory uzupełniające lub nowe wybory?
Emocje sięgają zenitu
Po zakończeniu wielodniowego walnego zgromadzenia oraz po zamieszaniu na kolegium, wśród członków spółdzielni trudno już o spokój. W rozmowach i komentarzach dominują frustracja i niedowierzanie.
– To, że będą się trzymać stołków, było pewne. Ale że odwalą taką akcję, tego nikt się nie spodziewał – mówi jeden z członków spółdzielni.
Wielu podkreśla, że w ich ocenie wybory w RSM zostały de facto wygrane przez nowych kandydatów. Nie brakuje też mocniejszych opinii, choć mieszkańcy podkreślają, że chodzi im przede wszystkim o przejrzystość i uczciwość procedur.
– Lecą na żywca, walczą o przetrwanie. Mogli się elegancko pożegnać, ale nie potrafią odejść z klasą – komentuje kolejny uczestnik walnego.
Inni zwracają uwagę, że przeciąganie procedur i brak ostatecznych rozstrzygnięć działa na niekorzyść samej spółdzielni i przekonują, że to zwykła „gra na czas”.

Żadna strona nie odpuści bez walki
Zarząd Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej rozważa przeprowadzenie wyborów uzupełniających, ale część członków RSM uważa, że uznane powinny zostać wyniki z już przeprowadzonego głosowania. Obecnie sprawy po obu stronach sporu analizują prawnicy, bo żadna ze stron odpuścić nie chce. W przyszłym tygodniu ma dojść do kolejnego spotkania.
Wszystko wskazuje jednak na to, że jeśli nie dojdzie do konsensusu, to sprawa może mieć swój finał w sądzie. Rzeszowianie, którzy chcą zmian podkreślają, że nie odpuszczą. A jeśli wybory zostaną ostatecznie powtórzone, zapowiadają ostrą kampanię wyborczą.
Masz jakiś ciekawy temat? Daj nam znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
