Plac Balcerowicza powinien zostać zabudowany, a zachowanie wieży telewizyjnej na Baranówce nie ma – jego zdaniem – ekonomicznego ani kulturowego sensu. Maciej Łobos, architekt i wspólnik pracowni MWM Architekci, mówi nam też, kto naprawdę decyduje o kształcie Rzeszowa i jak ocenia prezydenturę Konrada Fijołka.


Kto decyduje o kształcie miasta?

– Rzeszów nadal ma niewiele planów miejscowych. Czy plan ogólny i zintegrowane plany inwestycyjne mogą pomóc opanować chaos? I kto właściwie odpowiada za to, co później powstaje: inwestor, architekt czy władze miasta?

Maciej Łobos: – Chaos mamy od zawsze. W Rzeszowie szczególnie, bo zaledwie kilkanaście procent miasta jest pokryte planami miejscowymi. To pokazuje, w jakim chaosie prawnym i urbanistycznym funkcjonujemy.

Zintegrowany plan inwestycyjny powstaje na wniosek i za pieniądze inwestora, ale musi być uzgodniony z miastem. Ratusz może przy okazji negocjować drogę, zieleń, park albo inną infrastrukturę. To daje nadzieję na odetkanie miasta, bo potrzeby są ogromne, a urzędnicy nie są w stanie równolegle przygotować wszystkich planów.

Przez lata planowanie często polegało na malowaniu kolorowych plam na mapie. Bez sprawdzenia, jakie budynki rzeczywiście mogą powstać, gdzie znajdzie się zieleń i jak zostanie rozwiązany układ drogowy. My zaczynamy od prawdziwego projektu urbanistycznego. Tak zrobiliśmy przy ul. Torowej, gdzie opracowaliśmy teren znacznie większy niż działka naszego klienta.

A kto decyduje? Każdy po trochu i nikt samodzielnie. Architekt i inwestor mogą inicjować pomysły, ale ostatecznym czynnikiem decyzyjnym są władze miasta i radni. To oni muszą równoważyć interesy mieszkańców, biznesu i ludzi, którzy przyjeżdżają tu pracować czy korzystać z usług.

– Za czasów Tadeusza Ferenca wahadło było wychylone na korzyść deweloperów. Później odbiło w drugą stronę i deweloper stał się wcielonym złem. Wszędzie ma być zieleń i najlepiej niczego nie budować, czyli zróbmy z miasta wieś. To też jest przegięcie.

mówi Lobos.

Znam Konrada Fijołka od ponad dwudziestu lat. Kiedy obejmował urząd, mieliśmy nadzieję, że będzie miał wszystkie zalety prezydenta Ferenca, ale będzie pozbawiony jego wad. Nie ma się co czarować: początek nie był specjalnie dobry.

Teraz widać jednak, że zaczyna to iść w dobrą stronę. Prezydent rozumie konieczność równoważenia interesów i potrzebę ściągania do miasta kapitału. Urzędy, które na początku trochę się rozbisurmaniły, zostały złapane twardszą ręką. Jeżeli pomysł jest dobry, nie zastanawiajmy się, co zrobić, żeby go zablokować, tylko jak go zrealizować.

Co zamiast wieży na Baranówce?

– Dlaczego w miejscu wieży telewizyjnej ma stanąć budynek mieszkalny? Nie da się zachować wieży i połączyć jej z nową inwestycją?

Maciej Łobos: – Wszystko się da. Zawsze pozostaje tylko pytanie: po co, ile to będzie kosztować i kto za to zapłaci?

Infrastruktura telewizyjna, która tam działa, za jakiś czas przestanie być potrzebna. Emitel rozważa przeniesienie nadajników i jest otwarty na zmianę planu, która pozwoli inaczej zagospodarować teren. To prywatna nieruchomość, którą właściciel chce uporządkować.

Wieża nie jest jeszcze w stanie śmierci technicznej, ale wiele jej do tego nie brakuje. Jest zbudowana z żelbetu. To nie jest wieża Eiffla ani obiekt o wyjątkowej wartości.

Jeżeli wpiszemy ją do ewidencji zabytków, może zostać ogrodzona płotem i pozostawiona sama sobie na 20 albo 30 lat. Kto będzie ją utrzymywał i kto za to zapłaci? Pomysły kawiarni czy punktu widokowego też trzeba policzyć. Przy kosztach idących w miliony taka inwestycja zwracałaby się przez dziesiątki lat. To nie ma ani sensu ekonomicznego, ani kulturowego

komentuje nasz gość.

Mamy jednak świadomość, że wieża jest dominantą Baranówki. Dlatego w jej miejscu zaproponowaliśmy budynek o wysokości około 35 metrów. Nie zastąpi jej jeden do jednego, ale będzie widoczny z daleka i ma przejąć rolę charakterystycznego punktu tej części miasta.

Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna uznała projekt za sensowny. To jednak organ doradczy prezydenta. Pozytywna opinia nie oznacza, że inwestycja na pewno powstanie. Decyzję będzie musiała podjąć rada miasta.

O czym jeszcze rozmawiamy?

W całym wywiadzie rozmawiamy również o:


Zachęcamy do obejrzenia całego materiału na kanale toRzeszow na YouTube i podzielenia się własną opinią w komentarzach.

REKLAMA
Udostępnij.

Dziennikarską przygodę zaczął z mikrofonem w ręce, który po latach zamienił na cyfrowy papier. Filozoficzny geek, który chodzi po górach i szuka sensu życia. | Kontakt: lukasz.pelc@torzeszow.pl

Jeden komentarz

  1. Błędem jest to iż za wszelką cenę próbuje się zabudować coraz większymi i wyższymi budynkami zakorkowane centrum, z punktu widzenia ekonomicznego w czasie sprzedazy działek to dla miasta czysty byznes i zysk lecz nie zawsze idzie to w parze z dobrem mieszkańców, pózniejszej ekonomi i ekologii (dochodzi jeszcze świadomość iż nic nie wiemy o potencjalnych łapówkach dla urzędników którzy godza sie na takie decyzje) Przecież od tych/do tych nowych budynków i wieżowców muszą dojechać ludzie co powoduje powstawanie lawinowych korków w porze szczytu. Ferenc miał przynajmniej o tyle dobrą wizję że poszerzał granice miasta, oczywiście dla inwestorów jest najatrakcyjniej kumulować swoje inwestycje budowlane w centrum bo to pozniej owocuje wiekszymi stawkami za wynajem i sprzedaż, ale w ten sposób powstaje błędne koło któremu powinny PRZECIWDZIAŁAĆ przemyślane decyzje łepskich urbanistów (jesli w ogóle tacy istnieją przy obecnym prezydencie) Co by nie mysleć o klerze to w wypadku Bernardynów to bardzo dobrze się stało iż na placu koło „znanego pomnika” nie wybudowano kolejnego centrum handlowego tylko powstały te ogrody z parkingiem pod spodem, i bardzo dziwię się mieszkańcom okolic Piastów i Dominikańskiej iż nie protestowali szumnie przed wycinką tego wąskiego pasma drzew jakie było między Powstanców Warszawy a Dominikańską. Toż to była istna oaza chłodu w upalne dni jak obecnie, był tam w miarę pojemny parking pod tymi drzewami, uczucie otworzenia nienasłonecznionego samochodu w upalny dzień to naprawdę cudowne doznanie któro odeszło już do historii w tej częŚci, naprawde dziwię się mieszkanców iż zwyczajnie nie wnerwili się na zaistniałe decyzje, Nowe Budynki niech wypiżgają na obrzeża miasta a zadaniem wŁadz jest to aby zapewnić wygodny, szybki wielopasmowy dojazd a nie upychać i coraz bardziej korkować centrum, jakie to proste ale chyba nie oczywiste.

Zostaw Komentarz