
Mieszkańcy Baranówki i Miłocina protestują przeciw budowie łącznika drogowego do strefy Dworzysko. Obawiają się, że „tymczasowe” rozwiązanie szybko zamieni się w trasę dla tysięcy samochodów. Miasto zapewnia, że tamtędy chce puścić tylko autobus, ale analizuje też postawienie szlabanu.
Spis treści:
Mieszkańcy rzeszowskich osiedli Baranówka i Miłocin, w piątek 20 marca, dowiedzieli się, że miasto zdecydowało otwarciu dla ruchu łącznika między ulicami Miłocińską a Technologiczną. Sprawa wywołała ogromne emocje, bo decyzja zapadła nagle, bez konsultacji i łamała również obietnicę złożoną wcześniej przez prezydenta Rzeszowa Konrada Fijołka.
W piątek pojawił się ciężki sprzęt i rozpoczęły się prace przygotowawcze do utwardzenia około 10-metrowego odcinka drogi płytami betonowymi. Mieszkańców poinformowano, że miałby tamtędy jeździć tylko autobus linii 19 dowożący pracowników do strefy Dworzysko oraz służby ratownicze.
Zabrakło dialogu, zostaliśmy oszukani
Mieszkańcy zareagowali szybko. Najpierw zorganizowali spotkanie, potem protesty.
Kilkudziesięcioosobową grupą zablokowali dojazd do miejsca robót, a w ciągu kilku dni zebrali ponad tysiąc podpisów pod petycją przeciwko tej inwestycji. W poniedziałek akcję powtórzyli i zapowiadają, że nie dopuszczą do odblokowania drogi.
– Zabrakło dialogu. Decyzja zapadła bez rozmów czy konsultacji z nami, a to my będziemy mieć codziennie pod oknami setki samochodów – mówi jeden z protestujących mieszkańców.

Ludzie przypominają też, że już wcześniej zawarli kompromis z władzami Rzeszowa i zgodzili się na rozwój strefy pod warunkiem, że nie będzie ona miała bezpośredniego połączenia drogowego z osiedlami. Protestujący nie mają jednak wątpliwości, że to początek większego problemu, który sprowadzi na osiedlowe ulice duży ruch samochodowy.
– Już raz zostaliśmy oszukani przez miasto. W październiku 2025 roku prezydent zapewniał, że w tym miejscu nie będzie żadnego łącznika ani przejazdu samochodowego i co? Słowa nie dotrzymał – podkreśla kolejny z mieszkańców.
Protestujący zapewniają również, że nie sprzeciwiają się rozwojowi miasta ani samej strefie ekonomicznej, ale obawiają się konsekwencji tej konkretnej decyzji. Dodają też, że to nie jest konflikt między mieszkańcami dwóch osiedli, ale problem, który wymaga rozwiązania.

Obawy o korki i fatalny stan drogi
Największe obawy dotyczą ruchu samochodowego. Oficjalnie łącznik ma służyć tylko autobusom, ale mieszkańcy Baranówki i Miłocina w to nie wierzą. Ich zdaniem nawet niewielkie połączenie może otworzyć drogę dla tranzytu ze strefy przemysłowej przez oba osiedla. To oznaczałoby większe korki i zagrożenie dla pieszych.
Według nich, już dziś sytuacja komunikacyjna na ich osiedlach jest wyjątkowo trudna.
– My już stoimy w korkach każdego dnia. Dołożenie kolejnych samochodów na wąskie osiedlowe uliczki niczego nie poprawi – mówi mieszkanka ul. Miłocińskiej.
Dodatkowe kontrowersje budzi stan samej drogi. To obecnie nieutwardzony, wąski odcinek, który po deszczu zamienia się w błoto. Podkreślają, że droga kompletnie nie nadaje się do takiego ruchu, a przejazdy ciężkiego autobusu tylko pogorszy sytuację.
– Po deszczu tworzy się tu jezioro, po którym pływają kaczki. Samochodem trudno przejechać, a oni chcą puścić tędy autobus – dodaje.

Problem drogi wewnętrznej
Część terenu to droga wewnętrzna, która należy do mieszkańców pobliskich szeregówek, co dodatkowo komplikuje sprawę. Jak relacjonują mieszkańcy, już teraz służby mają ograniczone możliwości egzekwowania przepisów.
– To jest droga wewnętrzna. Służby mówią, że niewiele mogą zrobić. Jak mamy uwierzyć, że zakaz wjazdu będzie tu działał? – pytają.
Obawiają się też, że inwestycja to dopiero pierwszy krok. Dla nich to pułapka – jak zgodzą się na puszczenie autobusu, to następnie pojawią się kolejne postulaty, żeby dopuścić tamtędy normalny ruch samochodowy. Ich zdaniem „tymczasowe” rozwiązania często stają się stałe, a raz otwarta droga szybko zacznie być wykorzystywana przez wszystkich kierowców.

Mieszkańcy Miłocińskiej: To nie tak miało wyglądać
Mieszkańcy przypominają, że osiedla powstawały wcześniej niż strefa przemysłowa i były projektowane jako spokojne miejsca do życia, oddzielone od przemysłu pasem zieleni. Dziś ten układ jest naruszany.
Zwracają też uwagę, że w tej części Rzeszowa planowane są już większe inwestycje drogowe, które mogłyby realnie rozwiązać problemy komunikacyjne. Chodzi tu m.in o obwodnicę północną, która ma przebiegać niedaleko planowanego łącznika. Nie mieli zastrzeżeń do jej przebiegu i nie protestowali, bo wiedzą, że jest konieczna by odciążyć ruch.

Miasto zapewnia: tylko autobusy i służby
Ratusz zapewnia jednak, że obawy mieszkańców są przesadzone. Jak tłumaczy rzeczniczka prezydenta Rzeszowa, przejazd ma być ściśle ograniczony.
– My tę drogę otwieramy tylko i wyłącznie dla autobusów i ewentualnie karetek pogotowia czy służb. Nie będzie tam możliwości przejazdu samochodów osobowych – zapewnia Marzena Kłeczek-Krawiec.
Zapowiada też kontrole i egzekwowanie zakazu ruchu dla innych pojazdów przez odpowiednie służby. Jednocześnie przyznaje, że zdaje sobie sprawę z tego, że mieszkańcy nie do końca ufają tym zapewnieniom i dlatego ratusz rozważa dodatkowe zabezpieczenia w postaci szlabanu, który miałby być otwierany pilotem.
Według władz miasta łącznik ma być tylko przejściowym rozwiązaniem, które ułatwi dojazd do strefy Dworzysko. Szczególnie setkom mieszkańców Rzeszowa, którzy są tam zatrudnieni.
Ratusz przypomina, że planowana jest duża inwestycja drogowa – budowa obwodnicy północnej czyli nowego połączenia za setki milionów złotych, które docelowo ma rozwiązać problemy komunikacyjne w tej okolicy, jednak jego realizacja potrwa kilka lat.
– Będziemy budować jak najszybciej i zależy nam na tym, żeby to rozwiązanie tymczasowe funkcjonowało – dodaje rzeczniczka.

Radny Maciejczyk: Nie jesteśmy przeciw drodze
Mieszkańców wspiera radny i przewodniczący osiedla Baranówka Mateusz Maciejczyk, który podkreśla, że sprzeciw nie dotyczy samej idei drogi a decyzji, która została podjęta bez konsultacji i z zaskoczenia. Jak mówi, od lat trwały ustalenia dotyczące układu komunikacyjnego w tej części miasta i zakładały one całkiem inny scenariusz.
– Ta droga miała powstać dopiero po wybudowaniu większego układu drogowego. Dodatkowo nie zostaliśmy o tym poinformowani ani ja jako radny, ani rady osiedli – mówi.
Podkreśla, że nawet jeśli łącznik miałby powstać, powinien być odpowiednio przygotowany. Zauważa, że rozwiązań jest wiele – od wspomnianego wcześniej przez rzeczniczkę prezydenta szlabanu, po monitoring.
– Ale trzeba było to uzgodnić z mieszkańcami – zaznacza.

Radna Niewczas: Trzeba patrzeć szerzej
Inaczej sprawę widzi radna Marta Niewczas, która apeluje o szersze spojrzenie na problem. Jak mówi, w tej sytuacji należy wybrać racjonalność, myślenie do przodu i popatrzeć na miasto przez pryzmat całości. Nie można skupiać się wyłącznie na interesie jednego osiedla.
Podkreśla, że problem dotyczy także pracowników strefy i firm działających w tej części Rzeszowa, które dają pracę mieszkańcom. Dlatego według niej, nie można patrzeć na ten „mały łącznik wąsko.” Zwraca też uwagę, że sytuacja w tej części miasta się zmieniła.
– Dzisiaj to już nie jest wąskie grono osób. To są tysiące ludzi, którzy potrzebują tego połączenia, aby mogli dowieźć dzieci do szkół i sami dojechać do pracy. Dziś muszą jeździć naokoło i stać w ogromnych korkach – wyjaśnia.

Kluczowy problem: brak porozumienia
Dziś najważniejsze jest w jaki sposób i kiedy zostanie wypracowane rozwiązanie tego problemu. Miasto deklaruje dalsze rozmowy z mieszkańcami, którzy zjawili się nawet na wczorajszej sesji Rady Miasta Rzeszowa, aby zreferować swój problem miejskim radnym.
– Będziemy rozmawiać z mieszkańcami. Mam nadzieję, że uda nam się dojść do porozumienia – zapewnia Marzena Kłaczek-Krawiec.
Mieszkańcy również zapowiadają, że chcą dialogu – ale opartego na konkretnych rozwiązaniach i wcześniejszych ustaleniach. Choć emocje są duże, wszystkie strony podkreślają, że nie chodzi o konflikt między mieszkańcami sąsiadujących osiedli. Dla nich to spór o sposób rozwoju miasta, komunikację i jakość życia. Mieszkańcy zapowiadają jednak, że drogi nie odblokują i nie dopuszczą do tego, aby od 1 kwietnia puścić nią autobusy.
Jest coś, o czym powinniśmy napisać? Daj znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.