Trzecia rysa w Razem dla Rzeszowa w dwa miesiące. Kulig: „To było grillowanie Fiołka”
Rafał Kulig nie kieruje już klubem Razem dla Rzeszowa. Mówi nam, że klub zamiast szukać porozumienia z prezydentem, wybrał permanentną wojnę. W niecałe dwa miesiące to już trzecia duża rysa w stowarzyszeniu, z którego cztery osoby zasiadają w rzeszowskiej Radzie Miasta.
Łukasz Pelc · 16 września 2026
W poniedziałek 14 września komisja rewizyjna odrzuciła wniosek Razem dla Rzeszowa o referendum ws. odwołania Konrada Fijołka. Wynik głosowania raczej z góry był przesądzony, ale największym zaskoczeniem było wtedy wstrzymanie się od głosu Rafała Kuliga, który kilka dni po majowej sesji absolutoryjnej podpisał się pod tym wnioskiem - nieoficjalnie mówiło się, że podniesie rękę na "nie".
Na posiedzeniu klubu w tym samym dniu zapadła decyzja o zmianie przewodniczącego. Został nim Michał Wróbel, który kieruje komisją rewizyjną. Okoliczności zamiany starego na nowe mają dwie wersje.
Zamiast współpracy - ciągły konflikt
Kulig w rozmowie z nami nie ukrywa, że nie odpowiada mu już kierunek, w którym od samego początku idzie klub. Jak to ocenia?
- To było, nazwałbym to grillowaniem prezydenta. Brakowało mi współpracy, zaczęły się kontrole, zaczęło się dogryzanie, zaczęły się analizy - mówi nam Rafał Kulig, radny Razem dla Rzeszowa.
Jego zdaniem stowarzyszenie miało być narzędziem do załatwiania spraw mieszkańców, a stało się maszyną do ciągłej krytyki prezydenta.
Polityka przeważyła szalę
Razem dla Rzeszowa wyrosło z osiedlowych protestów przeciwko "patodeweloperce" i chaosowi urbanistycznemu. Kulig przypomina, że to właśnie te wartości i potrzeby - chodniki, drogi, zieleń, pomoc mieszkańcom w urzędach - miały napędzać działalność stowarzyszenia. Jego zdaniem klub powinien szukać z prezydentem możliwych pól do współpracy, a nie tylko z nim konkurować.
- Konrad Fijołek powinien być naszym narzędziem, żeby realizować postulaty, o które proszą nas mieszkańcy - mówi Kulig.
Dodaje, że obiecywał mieszkańcom pomoc, ale samymi kontrolami nie da się tego osiągnąć.
- Nie zrobiłem w życiu ani jednej kontroli jako radny miasta, bo na takie rzeczy nie mam czasu. Wolę pokazać, co można zrobić i gdzie, a nie siedzieć nad papierami. Wolę pójść np. do MZD i tam spędzić czas, żeby coś zyskać lub załatwić mieszkańcom - tłumaczy Kulig.
Dwa powody od wstrzymania się od głosu
Kulig tłumaczy, dlaczego mimo wszystko wstrzymał się od głosu.
- Zgadzam się z zarzutami wobec prezydenta Konrada Fijołka. Ale to, że mamy dobry materiał do krytyki, nie znaczy, że trzeba punktować non stop. Referendum w takim wydaniu jest nieproporcjonalne do całości - mówi nam Kulig.
Zapowiada, że w wielu sprawach nadal będzie głosował razem z klubem - tam, gdzie się zgadza. Ma wolny mandat i sam ocenia każdą sprawę osobno. Jak mówi, zna swoich wyborców. Wie, czego od niego oczekują.
Sam wniosek ma siedmiu punktów wraz z długim uzasadnieniem, ale jednym z czołowych jest ten o stanie finansów miasta. Radni Razem dla Rzeszowa kwestionują w nim założenia wieloletniej prognozy finansowej, wskazując na nierealne nadwyżki mimo rosnącego długu.
- Poszliśmy na czerwono przy głosowaniu absolutorium, choć opinia RIO co do wykonania przez prezydenta była pozytywna. Skoro legalny organ, który wszystko sprawdza, mówi, że jest dobrze, a my mówimy, że jest źle, to buduje się przeświadczenie, że finanse są w złym stanie, a może wcale tak nie jest - tłumaczy się teraz Kulig.
Ma na to jeszcze jeden argument.
- Samorząd nie jest firmą, która ma przynosić dochody. Jesteśmy miejscem, które ma spełniać oczekiwania mieszkańców - mówi.
Michał Wróbel: Albo jesteś w klubie, albo jesteś indywidualistą
Nowy szef klubu unika słowa "wyrzucenie". Opisuje raczej rozmowę, która skończyła się bez porozumienia. Część kolegów z klubu była na Kuliga zła, ale do głosowania nad jego usunięciem nie doszło.
- Albo jesteś indywidualistą, albo jesteś w klubie - jedno drugie wyklucza. Dopóki mamy wspólny mianownik i kierują nami wspólne cele, dopóty stanowimy jakąś wartość (...) Z funkcji szefa klubu Kulig musiał ustąpić. W samym stowarzyszeniu na razie zostaje - mówi nam Michał Wróbel.
Na tym samym spotkaniu padło - jak wspomina Wróbel - konkretne pytanie do Kuliga.
- Jak ty to teraz widzisz? - wspomina nam Wróbel.
Mówi, że jednoznacznej odpowiedzi nie dostał.
Kulig: Schodzę z szefa, bo się nie zgadzam
Sam Kulig przedstawia odejście z funkcji jako własną decyzję, nie efekt nacisków.
- Powiedziałem, że schodzę z szefa klubu, bo nie mogę przedstawiać stanowiska klubowego w sytuacjach, w których się z częścią argumentów nie zgadzam - mówi i zaznacza, że nadal kieruje się wartościami stowarzyszenia.
Kulig miał być na liście proprezydenckiego klubu Rozwoju Rzeszowa?
Mówiło się, że Kulig miał szansę wystartować z listy Konrada Fijołka. Nie dostałby jednak miejsca na jedynce na Słocinie, przez co miałby mieć mniejsze szanse na wygraną. Dlatego wybrał Razem dla Rzeszowa, gdzie od razu dostał jedynkę, bo był rozpoznawalny.
- Nieprawda - odpowiada krótko Kulig, pytany wprost o tę wersję.
Rozmowy na ten temat rzeczywiście się odbyły, ale nie z samym prezydentem. Kulig przyznaje, że raz czy dwa razy rozmawiał "luźno" z radnym Witoldem Walawendrem, który też mieszka na Słocinie. Do konkretnych ustaleń nie doszło.
Do Razem dla Rzeszowa Kulig wstąpił mniej więcej w czasie, gdy trwało układanie list wyborczych. Jedynkę w okręgu drugim dostał nie z braku innych opcji. Mówi, że był rozpoznawalną i aktywną postacią na Słocinie - największym osiedlu w tym okręgu, z realną szansą na wygraną.
Trzecie pęknięcie w klubie w dwa miesiące
Kulig nie jest pierwszą osobą w Razem dla Rzeszowa, która mówi o zbyt dużej dawce polityki. W lipcu ze stowarzyszenia odeszła współzałożycielka Agnieszka Wesołowska-Majcher. W rozmowie z nami przytaczała podobne słowa.
- Sprawy społeczne spadły na dalszy plan - komentowała wtedy.
W tym samym miesiącu ze stowarzyszenia odszedł też Adam Moczulski, przewodniczący rady os. Króla Augusta, tłumacząc to nadmiarem obowiązków. Rzecznik Razem dla Rzeszowa Artur Polakiewicz przekonywał wtedy, że dwie rezygnacje to nie kryzys.
- Ktoś mówi, że my się sypiemy? Wręcz przeciwnie, my się rozwijamy - mówił nam w lipcu Artur Polakiewicz.
12 sierpnia Razem dla Rzeszowa wybrało nowy zarząd. Prezesem została ponownie Elżbieta Niedzielska, która kieruje organizacją od 2023 r. Zadaliśmy jej pytanie, czy ma nowy plan na stowarzyszenie po tych pęknięciach.
- Jedyną zmianą na ten moment to wybór Michała Wróbla na przewodniczącego klubu. Pracujemy nad strategią na kolejne miesiące i lata - odpowiada nam krótko Elżbieta Niedzielska.
Referendum skazane na porażkę?
Od samego początku wszystko na to wskazywało. W Krakowie referendum było inicjatywą obywatelską. W Rzeszowie musi przejść przez Radę Miasta, w której zasiada 25 radnych. Opozycja - czyli klub PiS i Razem dla Rzeszowa - ma większość, tj. 13 mandatów. KO i proprezydencki Rozwój Rzeszowa mają 12 głosów. Do sukcesu potrzeba 15 głosów.
Andrzej Szlachta z klubu PiS wyłamał się z głosowania podczas majowej sesji nad wotum zaufania i udzieleniem absolutorium. To dzięki niemu w głosowaniu prezydent nie poniósł porażki. Teraz Rafał Kulig z klubu, którego wniosek referendalny jest procedowany, wprost mówi, że referendum z inicjatywy Razem dla Rzeszowa było nad wyraz nieproporcjonalnym pomysłem.
Sprawa trafi teraz na sesję Rady Miasta. Najbliższa zaplanowana jest na 29 września. Nie wiadomo jeszcze, czy temat referendum znajdzie się w jej porządku obrad. Na BIP Urzędu Miasta nie ma jeszcze harmonogramu posiedzenia.



