Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Gorący tematPolityka i samorząd

Komisja przeciw referendum ws. odwołania Konrada Fijołka. Radni pokłócili się nawet o dyskusję

Razem dla Rzeszowa od maja próbuje przeforsować referendum ws. odwołania prezydenta Konrada Fijołka, ale komisja rewizyjna powiedziała "stop". Radni pokłócili się nawet o to, czy w ogóle wysłuchać uzasadnienia wniosku i ile czasu może ono trwać. Zaskakujące było też samo głosowanie - Rafał Kulig, który podpisał się pod wnioskiem własnego klubu, wstrzymał się od głosu.

15 września 2026
Komisja rewizyjna referendumDebata

Wniosek o referendum ws. odwołania prezydenta Konrada Fiołka nie dostał pozytywnej opinii komisji rewizyjnej. | Fot. Waldemar Ruszel

Łukasz PelcŁukasz Pelc · 15 września 2026
Udostępnij
Skopiowano!

Rzeszowscy radni głosowali w poniedziałek, 14 września. Komisja miała tylko sprawdzić, czy wniosek Razem dla Rzeszowa o odwołanie prezydenta spełnia formalne wymogi - ma siedem obowiązkowych podpisów i uzasadnienie merytoryczne. Kilkugodzinne posiedzenie zamieniło się w polityczną przepychankę.

Historia wniosków w pigułce

Cofnijmy się do majowej sesji, kiedy rada udzieliła Fijołkowi wotum zaufania i absolutorium. O wyniku przesądził głos radnego Andrzeja Szlachty z klubu PiS.

W tym samym czasie dwa opozycyjne kluby przygotowały osobne wnioski o referendum, pod którymi podpisali się ci sami radni. Dokument Razem dla Rzeszowa wpłynął do komisji rewizyjnej 26 maja, wniosek PiS dwa dni później.

Ładowanie artykułu…

Pod wnioskiem Razem dla Rzeszowa podpisało się dziewięciu radnych. Komisja zebrała się nad nim 11 czerwca, ale przewodniczący Michał Wróbel przerwał obrady po kilkunastu minutach. Nie wiedział, jak procedować naraz dwa niemal identyczne wnioski, dlatego poprosił miejskich prawników o opinię.

Dostał ją 24 sierpnia. Prawnicy uznali, że komisja rozpatrzy tylko pierwszy wniosek. Jeśli rada go odrzuci, kolejny w tej samej sprawie radni będą mogli złożyć dopiero po roku od głosowania. Na poniedziałkowym posiedzeniu komisja rewizyjna sprawdziła więc wniosek Razem dla Rzeszowa i nie znalazła w nim braków formalnych.

Co Razem dla Rzeszowa zarzuca Fiołkowi?

O co chodzi we wniosku o odwołanie prezydenta Konrada Fijołka? Przede wszystkim o stan finansów miasta.

Wnioskodawcy kwestionują założenia wieloletniej prognozy finansowej - miejskiego planu dochodów, wydatków i długu na kolejne lata. Ich zdaniem ratusz wpisuje tam nierealne nadwyżki, mimo że dług miasta rośnie. Pytają, z czego Rzeszów spłaci zobowiązania i ile zostanie na przyszłe inwestycje.

We wniosku wraca też spór o dwie zamiany gruntów - przy PCLA oraz przy ulicach Witosa i Wyspiańskiego. Radni nazywają je niekorzystnymi dla miasta i zarzucają ratuszowi utrudnianie dostępu do dokumentów. Piszą również o pracach nad planem ogólnym dla Rzeszowa, od którego zależą możliwości zabudowy działek. Ich zdaniem ratusz ukrywa je przed mieszkańcami i radnymi.

Ładowanie artykułu…

Kolejny wątek to same inwestycje: PCLA, Biblioteka Nowa i aquapark. Wnioskodawcy podważają sposób ich przygotowania, koszty oraz przejrzystość przetargów i konkursów.

Do tego dochodzą zarzuty o rozrost administracji. Radni piszą o powołaniu czwartego zastępcy prezydenta - uzasadnione liczbą mieszkańców wyliczoną ze zużycia wody - oraz wcześniejsze zatrudnianie pełnomocników.

Twierdzą też, że nie doczekali się pełnego rozliczenia zagranicznych wyjazdów prezydenta i urzędników. Ich zdaniem na wyjazdach zyskuje przede wszystkim osobista promocja Fijołka.

Schody zaczęły się przy uzasadnieniu

Kiedy przewodniczący Michał Wróbel chciał oddać głos Jackowi Strojnemu, przedstawicielowi wnioskodawców, zaprotestował Witold Walawender z proprezydenckiego Rozwoju Rzeszowa. Przekonywał, że radni znają dokument, słyszeli już te zarzuty i wiedzą, jak zagłosują. Zaproponował zamknięcie dyskusji, zanim Strojny rozwinie argumenty.

Wniosek poddano pod głosowanie, które skończyło się remisem. Walawender spróbował więc ograniczyć wystąpienie do pięciu minut. Obecna na sali prawniczka z ratusza wyjaśniła, że przepisy dotyczące komisji nie przewidują takich wniosków formalnych. Wróbel odmówił głosowania nad limitem.

Ładowanie artykułu…

Jacek Strojny zaczął od szerszego wywodu o demokracji i zaufaniu do samorządu. Bogusław Sak i Witold Walawender domagali się przejścia do siedmiu zarzutów. Przewodniczący odparł, że dopóki prowadzi komisję, będą działać „według mojego widzimisię”.

Zaprotestował Andrzej Dec z KO mówiąc, że przewodniczący nie może sam decydować za całą komisję. Obecna na sali prawniczka doprecyzowała wtedy, że radni mogą wspólnie ustalić limit czasu, choć statut nie opisuje takich wniosków formalnych.

Tak radni, którzy chwilę wcześniej nie mieli uwag do wystąpienia przedstawiciela wnioskodawców, zajęli się ustalaniem, ile właściwie może powiedzieć.

- Wydaje mi się, że dyskusja na temat wstępu była dłuższa niż sam wstęp - skomentował Strojny.

komisja rewizyjna referendum
- Dziękuję za uwagę, mały ja i moje wielkie ego - tymi słowami Jacek Strojny, który uzasadniał wniosek klubu Razem dla Rzeszowa o odwołanie prezydenta, zakończył wystąpienie. | Fot. Waldemar Ruszel

Dług i inwestycje. Rzeszowscy radni mówią o różnych rzeczach

Jacek Strojny przekonywał, że problemem jest wiarygodność dokumentów, na podstawie których rada podejmuje decyzje.

- To nie jest problem, że mamy dług publiczny i to nie jest problem, że mamy trudną sytuację finansową. Problemem jest to, jakimi danymi dysponujemy jako rada miasta, na czym pracujemy - mówił.

Przywołał majową propozycję zmian w prognozie finansowej. Pokazywał, jak po obniżeniu nadwyżek, które uważa za nierealne, kurczą się w niej pieniądze na przyszłe inwestycje. Przy zamianie działek opowiadał o dokumentach, do których musiał docierać sam, korzystając z uprawnień kontrolnych radnego. Przy aquaparku podważał wybór najdroższej oferty na dokumentację i późniejsze rozszerzanie umowy. Pytał też o udział prezydenta w pracach sądu konkursowego przy Bibliotece Nowej i jego wpływ na konkurs.

Ładowanie artykułu…

Witold Walawender odpowiadał listą inwestycji: Wisłokostrada, PCLA, szkoły i hale sportowe. Dla niego były dowodem rozwoju Rzeszowa. W zarzutach opozycji widział sprzeczność.

- W pierwszym zarzucie mówicie: pogarszająca się kondycja finansowa miasta Rzeszowa, ale już w piątym wnioskodawcy zaznaczają zduszenie rozwoju inwestycji. […] Gdzie trzyma się to logiki, szanowni wnioskodawcy - pytał.

Przywołał też Kraków - 4 mln zł za referendum i 8 mln zł za nowe wybory. Przekonywał, że wolałby wydać pieniądze na potrzeby mieszkańców, choćby bezpieczne przejście pod torami na osiedlu Zawiszy Czarnego.

Strojny wyjaśnił, że zarzut dotyczący inwestycji odnosi się do przyszłości. Chodzi o to, ile pieniędzy zostanie na kolejne zadania po spłacie zobowiązań, które miasto zaciąga teraz. Jego zdaniem władze przesuwają problem na następną kadencję.

Bogusław Sak: Większość macie wy

Bogusław Sak z Rozwoju Rzeszowa wrócił do słów o demokracji. Wyliczał, że PiS i Razem dla Rzeszowa mają wspólnie trzynastu radnych, a KO i Rozwój Rzeszowa - dwunastu. Opozycja może więc blokować propozycje prezydenta, mimo to rada uchwala budżet i jego zmiany.

- Czy to nie jest demokracja? - pytał.

Domagał się również odpowiedzi, dlaczego radni nie zawiadamiają prokuratury, jeśli mają wiedzę o nieprawidłowościach przy przetargach czy wydawaniu miejskich pieniędzy.

Sprzeciw wobec referendum uzasadniał także wojną w Ukrainie. Mówił o bombach spadających niedaleko naszej granicy, dlatego jego zdaniem Rzeszów potrzebuje jedności i stabilności.

Ładowanie artykułu…

Rafał Kulig z Razem dla Rzeszowa przypomniał, na czym polega zadanie komisji.

- Dzisiejsze spotkanie nie ma rozstrzygnąć tego, czy referendum ma być, ale czy wniosek i argumenty są merytoryczne i czy ten wniosek powinien zostać rozpatrzony przez radę - mówił.

Na co wydać dwa miliony?

Anna Woźniak-Kunicka z KO podała kwotę referendum, która odnosi się już do Rzeszowa - ok. 2 mln zł za jego zorganizowanie. Przekonywała, że te pieniądze lepiej dołożyć do remontu szkoły, przedszkola albo poprawy bezpieczeństwa na drogach. Ostrzegała też, że spór referendalny utrudni prowadzenie inwestycji i sparaliżuje miasto.

Jacek Strojny przyznał, że kwota podana przez radną jest bliższa rzeczywistości niż wcześniejsze przykład z Krakowa przytoczony przez radnego Walawendera. Zestawił ją jednak z przetargiem na dokumentację aquaparku.

- To jest 40 proc. różnicy pomiędzy wyceną inwestorską a umową […], bo tam ta różnica wynosiła pięć milionów - odpowiadał.

Andrzej Dec zarzucał wystąpieniu Strojnego półprawdy i insynuacje. Podważał też jego wyliczenia dotyczące aquaparku, nazywając je wyssanymi z palca. Argumentował, że miasto dopiero sprawdza możliwości finansowania i koszt kredytu.

Ładowanie artykułu…

„Jak coś się stanie, to co przesuniemy w czasie?”

Na sali była też mieszkanka os. Zawiszy Czarnego, która podziękowała radnym, że tyle mówią o jej osiedlu. Poprosiła jednak, żeby na tym się nie skończyło. Zaznaczyła, że wypowiada się we własnym imieniu i nie wie, czy referendum jest najlepszym rozwiązaniem.

Przypomniała, że mieszkańcy od lat zabiegają o przejście pod torami w stronę ul. Podkarpackiej. Część z nich korzysta z niedozwolonych skrótów, żeby dotrzeć do przystanków i sklepów po drugiej stronie linii kolejowej. W tym miejscu zdarzały się już tragedie. Pytała, dlaczego miasto potrafi nagle znaleźć dodatkowe 3 mln zł na PCLA, żeby dostało licencję, a przejście musi czekać. Wtedy z sali padło, że inwestycję przesunięto w czasie.

- Jak coś się stanie, to co przesuniemy w czasie? - zapytała retorycznie.

Do pytań o bezpieczeństwo wrócił drugi mieszkaniec. Pan Maciej opowiedział, że jego żonę i córkę omal nie potrącił samochód, a zagrożenie wiązał z niewłaściwym parkowaniem w centrum.

- Jest dużo niebezpiecznych przejść, jest dużo miejsc źle oświetlonych, źle oznakowanych - wyliczał.

Zestawiał te potrzeby z kolejnymi informacjami o pieniądzach na PCLA. Chciał wiedzieć, skąd miasto je przesuwa i jakie zadania przez to odkłada. Podkreślał, że najbardziej zależy mu na przejrzystości wydatków.

Kulig, który podpisuje wniosek, ale nie głosuje

Po kilku godzinach radni wreszcie zagłosowali. Za pozytywną opinią opowiedzieli się tylko Michał Wróbel z Razem dla Rzeszowa i Krystyna Wróblewska z PiS.

Ładowanie artykułu…

Przeciw zagłosowali Marta Niewczas i Anna Woźniak-Kunicka z KO oraz Bogusław Sak i Witold Walawender z Rozwoju Rzeszowa. Wstrzymali się Andrzej Szlachta, który niedawno zawiesił członkostwo w PiS, oraz Rafał Kulig.

Finalnie dwa głosy za, cztery przeciw i dwa wstrzymujące. Komisja wydała negatywną opinię, ale to nie zamyka drogi do referendum. O jego przeprowadzeniu decyduje cała rada miasta. Potrzeba do tego co najmniej 15 głosów spośród 25 radnych.

Podpis Kuliga pod wnioskiem własnego klubu nie przełożył się więc na poparcie pozytywnej opinii. Próbowaliśmy skontaktować się z nim telefonicznie, żeby zapytać o powód wstrzymania się od głosu. Nie udało nam się dodzwonić.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą sprawdzamy też, jak korzystasz ze strony - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby ją poprawiać. Robi to dostawca spoza EOG, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.