Marta Niewczas o sporcie i ratuszu: Jak bambus za wysoko urośnie, trzeba go odciąć [WIDEO]
Przez osiem miesięcy ratusz zaprosił Martę Niewczas tylko na jedną konferencję związaną z Europejskim Miastem Sportu, mimo że to ona przekonała władze Rzeszowa do walki o ten tytuł. Radna klubu KO została Europejskim Ambasadorem Sportu, ale uważa, że miasto nie korzysta z jej wiedzy i kontaktów. Ostrzega przed „sportowymi pomnikami” bez planu i mówi, czego oczekuje od prezesa aquaparku oraz przyszłego zarządcy PCLA.
Łukasz Pelc · 14 września 2026Co tytuł Europejskiego Miasta Sportu dał mieszkańcom?
- To pani była pomysłodawczynią, żeby Rzeszów starał się o tytuł Europejskiego Miasta Sportu. Mija dziewięć miesięcy od jego przyznania. Co zwykły mieszkaniec Rzeszowa dzięki temu otrzymał?
Marta Niewczas: - Europejskie Miasto Sportu brzmi dumnie. Ten tytuł był wyzwaniem nie tylko dla mieszkańców, którzy musieli zrozumieć, czym on jest, ale również dla władz miasta. Musiały całkowicie zmienić myślenie o tym, co oznacza inwestycja w ludzi, infrastrukturę i kluby sportowe. Jeszcze nie czas, żeby podsumowywać ten rok. Do końca września musimy przedstawić nasze działania, bo walczymy o złotą flagę i miano najlepszych wśród wszystkich miast, które otrzymały to wyróżnienie.
Niewczas wylicza, że Rzeszów zwiększył wydatki na sport o prawie 30 proc., czyli około 3 mln zł. Więcej pieniędzy trafiło do klubów. Miasto wsparło Festiwal Akademickiego Sportu oraz Nauki, przygotowało bezpłatne zajęcia dla seniorów i inwestowało w boiska, sale oraz bieżnie.
Tytuł to nie dyplom. Tytuł to nie jest statuetka, którą wsadzisz do gabloty. Sukcesem będzie to, ilu mieszkańców wyszło z domu i poszło zrobić coś sportowego.
Radna przyznaje, że nie wszystko się udało. Jej największy zarzut dotyczy pieniędzy. Miasto nie sięgnęło po środki zewnętrzne.
Służby prezydenckie nie wykonały swojego zadania. Rzeszów mógł przygotować projekty i starać się o pieniądze z Unii Europejskiej na ścieżki rowerowe, plenerowe siłownie oraz mniejsze obiekty dla wszystkich mieszkańców.
Dlaczego ratusz pomija Europejskiego Ambasadora Sportu?
Kiedy była próba nagłośnienia i oświetlenia PCLA, nie było tam pani ani wiceprezydenta Marcina Deręgowskiego. Zabrakło pani czasu w kalendarzu czy nie dostała zaproszenia? Nie było pani również na konferencji zapowiadającej Międzynarodowy Dzień Sportu. Generalnie nie ma pani na tego typu konferencjach. Czy czuje się pani pominięta?
Marta Niewczas: - Potencjał tego tytułu wcale nie jest wykorzystywany. Myślę, że brakuje tu szacunku. Wszystko, co zostaje mi zlecone, robię pro publico bono. Kilka dni temu wróciłam z Barcelony, gdzie spotkaliśmy się wszyscy ambasadorzy europejskich miast sportu. Siedzę wśród wspaniałych europejskich sportowców: mistrza olimpijskiego w taekwondo, olimpijki w łyżwiarstwie szybkim i piłkarki ręcznej, która wygrała Ligę Mistrzów. To ikony w swoich krajach. Nikt tego w Rzeszowie nie zauważa. Brakuje nawet wyjaśnienia, czym jest Europejski Ambasador Sportu.
Niewczas bierze udział w pracach nad krajową strategią sportu, ocenia miasta, które starają się o europejskie wyróżnienia, i reprezentuje Rzeszów za granicą. Wszystko robi bez wynagrodzenia.
Marta Niewczas podaje jeden przykład: przez osiem miesięcy ratusz zaprosił ją tylko na jedną konferencję związaną z Europejskim Miastem Sportu. To zaproszenie też było przypadkowe, bo akurat była w ratuszu.
Ja nie oczekuję, że będę gwiazdą. Ja po prostu oczekuję szacunku. Nie mam żalu do Konrada Fijołka. W polityce nie ma wdzięczności. Jest robota do zrobienia i każdy robi swoje.
Przyczyn tej sytuacji szuka w „starym japońskim przysłowiu”.
Jak bambus za wysoko urośnie, to trzeba go odciąć.
Czego brakuje w rzeszowskiemu sporcie?
Miasto cały czas chwali się infrastrukturą i kolejnymi inwestycjami. Jakich konkretnych inwestycji brakuje w Rzeszowie?
Marta Niewczas: - Przede wszystkim multidyscyplinarnej hali sportowej, bo dzisiaj śmiało można powiedzieć, że Podpromia już nie ma. Halę przejęły siatkówka kobiet i mężczyzn oraz koszykówka. Jeśli chcesz zorganizować jakąkolwiek imprezę, nawet o randze międzynarodowej, musisz wstrzelić się w kalendarz tych trzech klubów. To jest prawie niemożliwe. Potrzebujemy hali, w której małe i duże kluby oraz szkoły będą mogły organizować turnieje i rozgrywki w siatkówce, koszykówce czy piłce ręcznej.
Niewczas ma też wątpliwości, czy przy obecnym zadłużeniu Rzeszów powinien zaczynać tak kosztowną budowę aquaparku. Nie przekreśla inwestycji, ale oczekuje jasnego planu, dobrego menedżera i pieniędzy spoza miejskiej kasy. Przypomina, że miasto będzie musiało utrzymać także PCLA.
Możemy stawiać sportowe pomniki, tylko musimy mieć najlepszych menedżerów. Musimy mieć plan na to, co chcemy tam zrobić. To jest za drogie, żeby obiekt służył garstce lekkoatletów albo jednej imprezie w roku.
O czym jeszcze rozmawiamy?
W całym wywiadzie rozmawiamy również o:
remoncie stadionu przy ul. Hetmańskiej i stanie tamtejszych toalet;
słabym kontakcie Marty Niewczas z wiceprezydentem Marcinem Deręgowskim;
rozliczeniu miejskiej strategii sportu;
powodach, dla których Społeczna Rada Sportu nie ma wpływu na decyzje miasta;
sprzeciwie radnej wobec zamiany placu Balcerowicza na działki przy PCLA.



