
Na Podkarpaciu długi za jazdę bez biletu są jednymi z najniższych w kraju. Według BIG InfoMonitor w regionie zaległości ma ok. 1,3 tys. osób – łączna kwota nie przekracza 2 mln zł. To mało na tle Polski, gdzie gapowicze muszą oddać prawie 207 mln zł.
Spis treści:
W bazie BIG InfoMonitor jest już blisko 132 tys. osób, które nie zapłaciły kar za jazdę bez biletu. Średni dług jednego gapowicza wynosi 1567 zł. Dane pochodzą z komunikatu BIG InfoMonitor „Bez biletu w wakacje, z długiem na jesieni. Gapowicze nie mają urlopu”.
Podkarpacie na dole tabeli
Największy problem z gapowiczami ma województwo łódzkie. Tam w rejestrze jest ponad 42 tys. osób z długami za jazdę bez biletu. Łącznie mają do oddania 76 mln zł.
Podkarpacie jest po drugiej stronie zestawienia. Razem z województwem opolskim należy do regionów z najmniejszą liczbą takich dłużników. W obu przypadkach mowa o ok. 1,3 tys. osób i zadłużeniu poniżej 2 mln zł.
To nie znaczy, że jazda na gapę kończy się drobną karą. BIG InfoMonitor pokazuje, że nieopłacony mandat potrafi po czasie zamienić się w dużo większy problem.

Kara za brak biletu nie znika w szufladzie
Mechanizm jest prosty. Ktoś dostaje karę za jazdę bez biletu, odkłada ją na później, potem przychodzi wezwanie do zapłaty. Jeżeli dług nie zostanie spłacony w ciągu 30 dni od wysłania wezwania, zarządca transportu może wpisać pasażera do rejestru dłużników.
– Niezapłacona kara podstawowa błyskawicznie obrasta w odsetki ustawowe, koszty upomnień oraz opłaty windykacyjne – wskazuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Wtedy problem przestaje być tylko sprawą biletu. Wpis w rejestrze może utrudnić zakup sprzętu na raty, podpisanie umowy na abonament telefoniczny albo uzyskanie kredytu w banku.

Na gapę jeżdżą nie tylko uczniowie i studenci
Gapowicz z długiem nie jest wcale głównie uczniem albo studentem. W raporcie czytamy, że najliczniejszą grupę stanowią osoby w wieku 35-44 lata. Jest ich blisko 40 tys.
Długi za jazdę bez biletu najczęściej dotyczą dorosłych pasażerów, którzy po prostu nie zapłacili kary albo zbyt długo odkładali sprawę.
Jesienią problem wraca
BIG InfoMonitor zwraca uwagę, że wakacje nie oznaczają przerwy dla gapowiczów. Od dwóch lat liczba dłużników i suma zaległości rosną szczególnie w październiku i listopadzie.
Powód jest prosty. Zanim kara trafi do rejestru, musi minąć czas na wezwanie do zapłaty. Dlatego część wakacyjnych przejazdów bez biletu może wrócić do pasażerów dopiero jesienią.
Masz dla nas ciekawy temat? Daj znać mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.