
Europoseł PiS Daniel Obajtek skomentował nam jednak uchylenie immunitetu przez Parlament Europejski. Jak twierdzi, sprawa ma podłoże polityczne, a on sam działał w obronie uczuć religijnych. – Będę walczył i zrobił bym to jeszcze raz – komentuje.
Spis treści:
A jednak. Choć wcześniej z biura prasowego Daniela Obajtka dostaliśmy raczej uszczypliwą odpowiedź niż stanowisko, to po decyzji Parlamentu Europejskiego europoseł Prawa i Sprawiedliwości przesłał już komentarz we własnym imieniu.
Przypomnijmy – we wtorek Parlament Europejski uchylił immunitet czterem polskim europosłom: Danielowi Obajtkowi, Patrykowi Jakiemu, Tomaszowi Buczkowi i Grzegorzowi Braunowi. Taka decyzja nie oznacza ich winy, ale otwiera drogę do dalszych działań prokuratury lub sądu.
W przypadku byłego prezesa Orlenu chodzi m.in. o sprawę wycofania ze sprzedaży jednego z numerów tygodnika „NIE” oraz o wątek związany z podejrzeniem składania fałszywych zeznań.
Obajtek: Nie mam się czego obawiać
W przypadku Daniela Obajtka od miesięcy wraca pytanie, czy będzie wracał do Polski bez obaw. Przeciwnicy polityczni zarzucali mu wcześniej, że zanim zdobył mandat europosła i związany z nim immunitet, przebywał głównie na Węgrzech u przyjaciela PiS Viktora Obrana.
Teraz sam zainteresowany odpowiada krótko.
– Mieszkam w Polsce, z tytułu sprawowania mandatu europosła pracuję w Brukseli i Strasburgu. Nie widzę powodu, dla którego miałbym się obawiać powrotu do kraju, w którym mieszkam, gdy wracam z pracy, z Parlamentu Europejskiego – przekazał Daniel Obajtek.

Czyli mówiąc wprost – Obajtek przekonuje, że politycznej emigracji nie planuje – przynajmniej na razie. Tak samo deklarowali jednak przed „przymusową emigracją” posłowie Marcin Romanowski i Zbigniew Ziobro. Ostateczni obaj ukrywają się na Węgrzech przed polskim wymiarem sprawiedliwości i jak wieść gminna niesie szukają już innego kierunku na ucieczkę.
„Broniłem uczuć religijnych”
Były prezes Orlenu uważa, że cała sprawa ma charakter polityczny i dotyczy jego decyzji z 2023 roku.
– Immunitet został mi zabrany, bo odważyłem się bronić uczuć religijnych i Świętego Jana Pawła II i zdecydowałem o wycofaniu jednego numeru tygodnika „Nie” – napisał.
Zadeklarował też, że z podniesioną przyłbicą stanie przed polskim sądem.
– Będę walczył, choć walka z całym aparatem państwa Tuska będzie nierówna. W kwestii wycofania tygodnika podjąłbym tę decyzję jeszcze raz i jestem z niej dumny – podkreślił.
Podjąłem decyzję o wycofaniu ze wszystkich punktów sprzedaży Orlenu nowego wydania Tygodnika NIE, którego okładka przekracza wszelkie granice. Mamy miejsce dla wszystkich tytułów prasowych, ale nie ma zgody na mowę nienawiści i niszczenie autorytetu Świętego Jana Pawła II.
— Daniel Obajtek (@DanielObajtek) March 14, 2023
O co chodzi ze sprawą tygodnika „Nie”?
W marcu 2023 roku Daniel Obajtek publicznie poinformował, że zdecydował o wycofaniu ze stacji Orlenu i kiosków Ruch numeru tygodnika „Nie”. Powodem była okładka przedstawiająca Jana Pawła II w sposób, który uznał za obraźliwy.
Okładka tygodnika była pokłosiem reportażu „Franciszkańska 3” Marcina Gutowskiego na antenie TVN24. Według ustaleń dziennikarzy Karol Wojtyła, jeszcze jako kardynał, miał tuszować przypadki pedofilii podległych mu księży.
Decyzja ówczesnego prezesa Orlenu wywołała wtedy ogromne kontrowersje. Krytycy zarzucali spółce polityczną cenzurę i ingerencję w wolność prasy.
Co mówi prawo?
Prawo prasowe stanowi, że pracownik kolportażu nie może utrudniać sprzedaży prasy z powodu jej treści lub linii programowej. Za naruszenie tych przepisów grozi:
- grzywna,
- kara ograniczenia wolności.
Drugi z wątków dotyczy podejrzenia złożenia fałszywych zeznań przed sądem w sprawie znajomości z dziennikarzem śledczym z TV Republika Piotrem Nisztorem. Tu stawka jest poważniejsza, bo art. 233 kodeksu karnego przewiduje karę nawet do 8 lat pozbawienia wolności (w zależności od kwalifikacji czynu i okoliczności sprawy).
Warto podkreślić: uchylenie immunitetu nie oznacza skazania. Parlament Europejski nie rozstrzyga o winie, a jedynie umożliwia krajowym organom prowadzenie postępowania.

Katolicy podzieleni
Środowiska katolicie są jednak podzielone. Z naszych rozmów wynika, że spora część osób uważa, iż uderzenie w Obajtka poprzez Kościół Katolicki, to próba skłócenia i wepchnięcia katolików w rolę obrońców europosła, który ma sporo innych rzeczy „za uszami”.
Przekonują, że prokuratura powinna Obajtka rozliczyć na poważnie, ze wszystkich kontrowersyjnych decyzji jakie podjął. Chodzi tu m.in.
- o przejęcie spółek Skarbu Państwa: Energi, PGNiG, Ruchu oraz Grupy Lotos,
- z tego, że spółka zależna Orlenu – Orlen Trading Switzerland, straciła 1,6 mld zł, płacąc niesprawdzonemu pośrednikowi zaliczki na dostawy ropy naftowej z Wenezueli (szef spółki OTS Samer A. jest podejrzewany o udział w mafii VAT oraz o kontakty z Hezbollahem),
- czy z tego, że przed wyborami w 2024 r. Orlen obniżył ceny paliw tak mocno, że zdaniem ekspertów rynku, kosztowało to spółkę kilka miliardów złotych.
Niektórzy mówią wprost, że prokuratur generalny Waldemar Żurek daje Obajtkowi zasłaniać się Kościołem, zamiast zająć się o wiele ważniejszymi tematami.
Co o tym wszystkim sądzisz? Zostaw komentarz, napisz maila na re******@*******ow.pl, albo skontaktuj się z nami w mediach społecznościowych. Jesteśmy m.in. na Facebooku i Instagramie.
