Radny Andrzej Szlachta zagłosował za wotum zaufania i absolutorium dla prezydenta Konrada Fijołka na sesji Rady Miasta, mimo że wcześniej poparł poparł inicjatywę klubu PiS ws. jego odwołania. Były prezydent Rzeszowa tłumaczy, że nie widzi w tym sprzeczności – budżet został dobrze wykonany, a samo referendum było ruchem politycznym.
Spis treści:
Głos za absolutorium i wotum dla Fijołkiem: Decyzja była świadoma
– Matematyka jest nieubłagana 13 do 12. Dzięki Panu prezydent Konrad Fijołek dostał wotum i absolutorium. To był błąd polityczny czy świadoma decyzja?
Decyzja była świadoma. Jestem w polityce od wielu lat, od 2005 roku. Byłem posłem do 2023 roku, pełniłem ważne funkcje w Sejmie, byłem przewodniczącym sejmowej komisji budżetu państwa. Ale jednocześnie byłem prezydentem i z autopsji czuję, czym jest niewyrażenie wotum zaufania dla prezydenta.
odpowiada Andrzej Szlachta.
Radny tłumaczy, że patrzył przede wszystkim na wykonanie budżetu. Według niego nieudzielenie absolutorium po dobrze wykonanym budżecie byłoby uderzeniem nie tylko w prezydenta, ale też w radę, która wcześniej ten budżet przyjęła.
Szlachta przypomina, że budżet został wykonany w 98 proc. Mówi też o zwiększeniu dochodów miasta o 77 mln zł. Jego zdaniem to były argumenty, których nie mógł pominąć jako były prezydent Rzeszowa i były przewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych.
– Gdybym zagłosował przeciwko, byłoby to głosowanie stricte polityczne – mówi Szlachta.

Podpis pod referendum: To był ruch absolutnie polityczny
– Skoro budżet był dobrze wykonany, to skąd podpis pod wnioskiem referendalnym w sprawie odwołania prezydenta?
– To jest zupełnie inna sfera. Referendum można przeprowadzić w stosunku do prezydenta, który ma dobrze wykonany budżet, ale popełnia jakieś inne decyzje wywołujące niezadowolenie. Tak było w Krakowie. Pojawiła się pokusa, żeby również w dużych miastach, a może i mniejszych, podobne referenda realizować – mówi były prezydent.
Andrzej Szlachta przekonuje, że rzeszowski wniosek referendalny od początku miał wymiar polityczny. W radzie i tak nie będzie większości potrzebnej do jego przyjęcia, bo do uruchomienia takiej procedury potrzeba 15 głosów.
Problemem dla PiS miało być coś innego, Według Szlachty część radnych jego klubu podpisała się pod inicjatywą Jacka Strojnego z Razem dla Rzeszowa. W ten sposób najmniejszy klub w radzie miasta dostał temat, który mógł wykorzystać medialnie.
Były prezydent mówi, że wtedy zaproponował, aby PiS złożył także własny wniosek. Chodziło o to, żeby największy klub opozycyjny nie wyglądał, jakby tylko obserwował działania mniejszej grupy radnych.
– To był ruch absolutnie polityczny, bo referenda są właściwie taką akcją polityczną. Mimo że wykonuje się to rękami mieszkańców, inspirują przeważnie ugrupowania polityczne. I stąd się podpisałem właśnie pod tym wnioskiem jako lojalny członek klubu – mówi.

Referendum: To jest walka o dwa, trzy dni w mediach
– Jak wyborca ma zrozumieć Pana działanie? Mam wrażenie, że to jest tak duży galimatias polityczny, że tę zupę polityczną ciężko zrozumieć.
– To jest dopiero wniosek. Ten wniosek jest na razie bezprzedmiotowy. On został skonstruowany zarówno przez pana Strojnego, jak i przez klub PiS. I te wnioski dopiero są opiniowane przez radcę prawnego – odpowiada były prezydent Rzeszowa.
Radny nie widzi sprzeczności między podpisem pod wnioskiem referendalnym a głosowaniem za absolutorium. Tłumaczy, że gdyby patrzeć tylko przez pryzmat referendum, PiS powinien głosować przeciw budżetowi. On zrobił odwrotnie, bo – jak mówi – najpierw powinna być debata nad budżetem, strategią miasta i wotum zaufania.
Niestety w polityce tak jest, że wywołuje się jakiś temat, później się to wszystko dopiero analizuje i partie się wycofują. To jest walka o to, żeby mieć te swoje dwa, trzy dni w mediach. I tam była ta gra
mówi.

Po konflikcie klubie w PiS: Mam w tej chwili złotą kartę
– Jest Pan teraz radnym niezależnym, proprezydenckim?
Każdy mandat jest mocny. Ja myślę, że najmocniejszym takim mandatem jest mandat Andrzeja Szlachty. Ja mam w tej chwili złotą kartę. Tak się ułożyła struktura w Radzie Miasta, że to Andrzej Szlachta, były prezydent, ma wpływ na to, co jest
mówi w wywiadzie były prezydent Rzeszowa.
Po głosowaniu nad absolutorium Szlachta znalazł się w konflikcie z częścią własnego środowiska. Sprawa trafiła do partyjnego sądu, ale radny mówi, że się nie boi konsekwencji.
W jego ocenie PiS w Rzeszowie powinien zmienić taktykę. Mniej permanentnego torpedowania, więcej konstruktywnej współpracy przy projektach ważnych dla mieszkańców. Jako przykład podaje inwestycje, przy których opozycja może później powiedzieć, że powstały także dzięki jej głosom.
– Miastu potrzeba teraz spokoju, żeby dokończyć inwestycje – mówi.
O czym jeszcze rozmawiamy?
W wywiadzie główną osią jest paradoks: głos za absolutorium dla Konrada Fijołka i podpis pod wnioskiem referendalnym. Ale w rozmowie są jeszcze inne wątki:
- Konflikt w rzeszowskim PiS. Andrzej Szlachta wskazuje radnych Jerzego Jęczmienionkę i Mateusza Szpyrkę jako osoby, które według niego inspirowały działania przeciwko niemu.
- Nowa taktyka opozycji. Radny mówi, że PiS powinien współpracować z władzą wykonawczą przy ważnych inwestycjach, np. PCLA.
- Jego status w klubie i partii. Mówi, że nie ma jasnej odpowiedzi, jaki jest jego formalny status, nie dostał żadnej odpowiedzi od zarządu PiS.
Zachęcamy do obejrzenia całego materiału na kanale toRzeszow na YouTube i podzielenia się własną opinią w komentarzach.