
Po wznowieniu śledztwa dotyczącego śmierci Dawida Kosteckiego wraca jedna z najgłośniejszych spraw ostatnich lat na Podkarpaciu. Według najnowszych ustaleń właściciele agencji towarzyskich mieli być jednocześnie współpracownikami służb.
Spis treści:
Sprawa tzw. afery podkarpackiej ponownie znalazła się w centrum uwagi. Powodem są nowe ustalenia opublikowane przez Onet i Goniec oraz zapowiedź wznowienia śledztwa dotyczącego okoliczności śmierci pochodzącego z Rzeszowa boksera Dawida Kosteckiego.
W lutym minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował o wznowieniu postępowania. Stało się to po wniosku złożonym do Prokuratury Generalnej przez posła i adwokata Romana Giertycha, działającego w imieniu rodziny zmarłego sportowca.
Bracia Rysicz mieli współpracować ze służbami
Jak wynika ze wspólnego śledztwa dziennikarzy Onetu i Gońca, ukraińscy bracia Aleksiej i Jewgienij Rysicz, którzy przez lata prowadzili na Podkarpaciu sieć agencji towarzyskich, mieli być jednocześnie tajnymi współpracownikami Centralnego Biura Śledczego.
„Jak ustaliliśmy, ukraińscy gangsterzy regularnie otrzymywali od CBŚ pieniądze za współpracę. Nasi informatorzy nie znają jednak dokładnych kwot. W policji nie ma konkretnego cennika na takie przypadki. Niemniej jednak – jak twierdzą nasi rozmówcy – za poważne informacje umożliwiające wykrywanie przestępstw o dużej skali, współpracownicy policji otrzymują zwykle kwoty rzędu 10 tys. zł” – czytamy w tekście.
Według publikacji właśnie ten fakt miał tłumaczyć, dlaczego mimo kolejnych śledztw i wyroków bracia przez lata utrzymywali swoją pozycję i mogli kontynuować działalność.
Dziennikarze, powołując się na rozmowy z byłymi funkcjonariuszami służb, opisują system współpracy, w ramach którego Rysiczowie mieli przekazywać informacje o działalności grup przestępczych zajmujących się m.in. przemytem broni, narkotyków czy nielegalną produkcją papierosów.
W zamian mieli otrzymywać ochronę operacyjną oraz wynagrodzenie za przekazywane informacje.
Kostecki mówił o nierównym traktowaniu
Jedną z najważniejszych postaci całej historii pozostaje Dawid Kostecki. Bokser z Rzeszowa również został skazany za prowadzenie działalności związanej z agencjami towarzyskimi, jednak jego sytuacja znacząco różniła się od losów braci Rysicz.
Kostecki otrzymał wieloletnie wyroki bezwzględnego więzienia. Jednocześnie publicznie twierdził, że konkurencyjne agencje prowadzone przez Ukraińców są chronione przez część funkcjonariuszy, podczas gdy ścigana jest przede wszystkim konkurencja.
Według publikacji Onetu i Gońca bokser podczas przesłuchań wskazywał również na powiązania pomiędzy właścicielami agencji a niektórymi funkcjonariuszami służb.
Wątek rzeszowskiego funkcjonariusza CBŚ
W centrum wielu zarzutów pojawia się były funkcjonariusz CBŚ z Rzeszowa, Daniel Ś. To właśnie on miał przez lata prowadzić współpracę operacyjną z braćmi Rysicz. Informacje na temat działalności tego funkcjonariusza wielokrotnie pojawiały się w mediach społecznościowych Kosteckiego.
Według aktu oskarżenia opisywanego wcześniej przez media, śledczy zarzucili mu przyjmowanie różnego rodzaju korzyści, w tym darmowych usług, alkoholu, posiłków oraz przekazywanie informacji służbowych. Sam proces dotyczący tego wątku nadal trwa, a Ś. wciąż przebywa na wolności.
Nowe ustalenia Onetu i Gońca opisują również nieformalną atmosferę, jaka miała panować wokół lokali prowadzonych przez braci. Z relacji cytowanych przez dziennikarzy wynika, że miejsca te odwiedzali nie tylko policjanci, ale także osoby publiczne i przedstawiciele różnych instytucji – w tym wysoko postawieni funkcjonariusze komendy Głównej Policji.
– W pewnym momencie do Rzeszowa było najwięcej delegacji z Warszawy. Zastanówmy się, czemu. Bo wszystkim się wydawało, że tam jest burdel, w którym można się bezpiecznie pobawić. W końcu Daniel Ś. nad wszystkim panuje – cytują informatora dziennikarze.
– Jak były np. rozgrywki w siatkówkę w Komendzie Głównej, to Daniel Ś. zawsze z 4-5 paniami przyjeżdżał. Rzecz jasna brał je od braci, bo skąd? No i one w tej Komendzie Głównej za cheerleaderki robiły, z tymi pomponami biegały, a ci wszyscy generałowie napinali się przed nimi, popisywali, flirtowali… No, kabaret to był – relacjonuje informator Onetu i Gońca.
Nagrania, politycy i niewyjaśnione pytania
Od lat jednym z najbardziej tajemniczych elementów afery podkarpackiej pozostają doniesienia o możliwych nagraniach osób korzystających z usług agencji towarzyskich.
Kostecki twierdził, że w lokalach mogły być rejestrowane kompromitujące materiały dotyczące polityków i innych wpływowych osób. Dotychczas śledczy nie potwierdzili istnienia takich nagrań, choć temat wielokrotnie wracał w kolejnych publikacjach i postępowaniach.
Dziennikarze Onetu i Gońca podkreślają, że również ich rozmówcy nie dysponują jednoznacznymi dowodami potwierdzającymi istnienie takich materiałów.
Śmierć boksera z Rzeszowa nadal budzi wątpliwości
Dawid Kostecki został znaleziony martwy w celi więziennej w sierpniu 2019 roku. Według oficjalnych ustaleń popełnił samobójstwo.
Rodzina boksera i jego pełnomocnicy od lat wskazują jednak na szereg okoliczności, które ich zdaniem wymagają ponownego wyjaśnienia. To właśnie ten wątek stał się podstawą do złożenia wniosku o wznowienie śledztwa.
Powrót sprawy po latach sprawia, że jedna z najgłośniejszych afer związanych z Podkarpaciem ponownie trafia na pierwsze strony ogólnopolskich mediów. Tym razem pytania coraz wyraźniej kierują się jednak w stronę nie tylko działalności braci Rysicz i ich relacji ze służbami, ale także okoliczności śmierci człowieka, który jako jeden z pierwszych publicznie mówił o kulisach funkcjonowania tego układu.
