
Opozycja podkarpackiego sejmiku mówi o utracie zaufania i przekroczonych granicach, PiS o „hipokryzji” i politycznej grze. Starcie o przewodniczącego było ostre, ale jego finał był do przewidzenia. Jerzy Borcz przetrwał polityczną batalię, choć atmosfera wokół jego stylu prowadzenia obrad wyraźnie się zaostrza.
Spis treści:
Po trzech wcześniejszych, nieskutecznych podejściach, opozycja w końcu doprowadziła do głosowania nad odwołaniem przewodniczącego sejmiku województwa podkarpackiego.
I choć tym razem sprawa stanęła na ostrzu noża, wynik był łatwy do przewidzenia. W regionie rządzi PiS, więc Jerzy Borcz utrzymał swoje stanowisko.

„Nie powinien dalej pełnić tej funkcji”
Sprawę radnym zreferował szef klubu Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Kłak, który wprost zakwestionował zdolność Borcza do dalszego kierowania obradami.
– Mało kiedy w życiu byłem tak jednoznacznie przekonany, że pan Jerzy Borcz nie powinien nadal być szefem tego parlamentu. Przewodniczący sejmiku – podobnie jak marszałek Sejmu, powinien stać ponad bieżącymi sporami politycznymi i równo traktować wszystkich radnych – mówił.
Według niego przewodniczący utracił podstawowy przymiot tej funkcji czyli bezstronność.
– Przewodniczący powinien być arbitrem, a nie sympatykiem jednej strony. Tymczasem przez blisko dwa lata notorycznie łamał regulamin, drwił z radnych opozycji i komentował ich wystąpienia. Bywało, że podnosił głos, krzyczał na radne. To urąga powadze sejmiku – podkreślał.
Wskazywał również na przykłady publicznych komentarzy przewodniczącego wobec wystąpień polityków.
– Jakie miał prawo mówić, że jedna osoba jest bardzo mądra, a inni nie? To dyskwalifikuje go jako bezstronnego prowadzącego obrady – przekonywał.

Wróciła sprawa KOWR
Padły również zarzuty o brak empatii wobec uczestników jednego z posiedzeń, a konkretnie rolniczki z Nienadowej, która wraz z mężem czuje się oszukana przez Mariusz Króla, byłego współpracownika Jerzego Borcza, z czasów kiedy ten był szefem Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.
– Kazano ludziom siedzieć na obradach wiele godzin, mimo że byli w trudnej sytuacji zdrowotnej. To jest przerażające – mówił Kłak.
Radny zresztą szerzej odniósł się do tej sprawy, przypominając, że postępowanie w tej sprawie nadal trwa w prokuraturze.
– Nie oceniamy dziś, czy było to zgodne z prawem, ale bez wątpienia zostały naruszone zasady etyczne – mówił.
Na zakończenie Kłak jednoznaczne wezwał Jerzego Borcza do dymisji „dla poprawy atmosfery, dla odbudowy zaufania i normalnej pracy sejmiku”.
– Nie wierzę, że wśród radnych PiS nie ma osoby, która mogłaby pełnić tę funkcję w sposób bardziej obiektywny – zakończył.

Zarzuty o poniżanie i łamanie zasad
Do krytyki przewodniczącego dołączyły też radne opozycji, które wskazywały przede wszystkim na sposób prowadzenia obrad przez przewodniczącego Jerzego Borcza, zarzucając mu brak bezstronności i komentowanie wystąpień radnych.
– Wielokrotnie zgłaszałam wnioski, aby prowadził pan obrady zgodnie ze statutem. Chodziło o to, aby nie komentował pan wystąpienia – mówiła Jolanta Kaźmierczak.
W jej ocenie przewodniczący wyraźnie faworyzował też jedną stronę sporu.
– Po wystąpieniach klubu PiS pojawiała się aprobata, a po wystąpieniach opozycji komentarze, że nasze stanowiska są bezzasadne. „Przewodniczący może przywołać radnego słowami >>proszę do rzeczy<< (…), ale nie może komentować” – cytowała zapisy z regulaminu.
Jak wskazywała „apogeum problemu” miał być komentarz przewodniczącego o posłance PiS Ewie Leniart: „Jak to dobrze kogoś mądrego posłuchać”.
Z kolei radna Renata Butryn mówiła o atmosferze pogardy wobec opozycji.
– Jako radni opozycji czujemy się traktowani ironicznie, a to metoda poniżania opozycji, na którą się nie godzę. Dla pana to może być zabawne, ale dla nas nie. Trzeba liczyć się z odczuciem osób, do których to jest kierowane – mówiła.

Zarząd województwa podkarpackiego murem za Borczem
Obóz rządzący nie zostawił na zarzutach suchej nitki. Marszałek Władysław Ortyl uznał wniosek za czysto polityczny.
– Zarząd odniósł się do tego negatywnie i uważa, że wniosek ten ma tylko i wyłącznie tło polityczne – mówił marszałek.
Przekonywał, że w ocenie zarządu przewodniczący Jerzy Borcz wykonuje swoje obowiązki prawidłowo. Mówił, że prowadzi obrady merytorycznie, sprawnie i obiektywnie tonuje atmosferę. Dodał, że według niego bywa „wręcz zbyt pobłażliwy wobec przedłużających się dyskusji”.
– Mogę powiedzieć: hipokryzja wyprzedziła słowa, które tu padały – komentował wystąpienie radnego Kłaka.
W jego ocenie spór wokół przewodniczącego jest elementem szerszego konfliktu politycznego, który powraca przy kolejnych sesjach i „jest paliwem potrzebnym tylko jednemu człowiekowi” – zwracał się do przewodniczącego klubu opozycji.
Ortyl zwrócił też uwagę na poziom debaty publicznej i odpowiedzialność radnych za jej jakość. Dodał, że sejmik, to regionalny sejm i „decyzje muszą być podejmowane w spokoju, w atmosferze merytorycznej”.
Ewa Leniart: Jest cierpliwy i doświadczony
Podobnie mówiła posłanka PiS Ewa Leniart, która przekonywała, że Jerzy Borcz jest niezwykle doświadczonym przewodniczącym sejmiku. Zaakcentowała, że to osoba o ugruntowanej pozycji i dorobku.
– Jego doświadczenie polityczne jest tu szczególnie ważne, jest to osoba o ugruntowanej pozycji i postawie moralnej i etycznej – podkreśliła.
Krytycznie odniosła się do wniosku o jego odwołanie, również wskazując charakter polityczny argumentów opozycji. Według niej „można mówić o przekroczeniu pewnych granic dobrej debaty publicznej”.
Szczególnie ostro oceniła też pojawiające się w dyskusji sugestie dotyczące możliwych postępowań prokuratorskich. Podkreślała, że jest to narracja, którą zna z polityki ogólnopolskiej.
– Próbuje się zastraszyć i zakneblować usta. To nie jest dobra metoda – mówiła.
W jej ocenie przewodniczący sejmiku wykazuje się spokojem i umiejętnością łagodzenia sporów. Przekonywała, że Borcz jest cierpliwy i „posiada wyjątkową zdolność do łagodzenia sporów”.

Marcin Fijołek: Chcemy podkreślić wsparcie dla pana Jerzego Borcza
Szef klubu PiS Marcin Fijołek jednoznacznie zadeklarował poparcie dla przewodniczącego .
– Chcemy z całą mocą podkreślić solidarność i wsparcie dla pana przewodniczącego Jerzego Borcza – zaznaczył na początku wystąpienia.
W jego ocenie przewodniczący w ostatnich miesiącach wykazał się dużą odpornością na napięcia polityczne. I udowodnił „wysoki poziom odporności na język demolujący jakość debaty publicznej”.
– I robił to w najlepszy możliwy sposób – podkreślał, dodając, że Borcz był otwarty i tolerancyjny. – Każdy miał szansę na wypowiedź, niezależnie od tego, po której stronie sali zasiada – zaznaczał.

Wynik był przesądzony
Głosowanie tylko potwierdziło polityczne realia: 23 głosy przeciw odwołaniu, 10 za. Czwarta próba zakończyła się tak samo jak poprzednie.
Po wszystkim głos zabrał sam Jerzy Borcz, który podziękował za pochwały pod swoim adresem.
– Dziękuję również radnym opozycji, część z tych państwa zarzutów wezmę sobie do serca, wiele pozycji uwzględniłem – mówił, dodając jednak, że nie wszystkie były jego zdaniem uzasadnione.
Jednocześnie zaprzeczył części oskarżeń:
– Nigdy nikogo nie ośmieszałem – przekonywał. – Będę się starał ucinać sytuacje, w których padają inwektywy i wyzwiska. Apelowałbym o wzajemny szacunek – więcej merytoryki, mniej wypowiedzi ad personam – dodawał, zapowiadając zmianę tonu.
Opozycja zapowiedział, że jeśli styl prowadzenia obrad przez przewodniczącego się nie zmieni, to temat ponownie wróci na sesję.
