
Spór o program SAFE zamienił sesję podkarpackiego sejmiku w ostrą polityczną konfrontację. Opozycja zarzuca PiS blokowanie debaty o miliardach, które mogą trafić do podkarpackiego przemysłu zbrojeniowego.
Spis treści:
Jak już informowaliśmy, przewodniczący Jerzy Borcz nie wprowadził wczoraj do porządku obrad wniosku o swoje odwołanie, argumentując, że nie zawierał on kompletu wymaganych podpisów. Opozycja jest przekonana, że została wprowadzona w błąd przez prawnika kancelarii sejmiku, który na komisji głównej miał zapewniać, że dokumenty są kompletne.
To jednak nie jedyny powód złości radnych opozycji. Byli przekonani, że skoro dojdzie do głosowania nad odwołaniem Borcza, to oni nie mogą już zgłosić drugiego wniosku – stanowiska w sprawie poparcia dla programu SAFE oraz wzmocnienia bezpieczeństwa Polski.
Gdy ostatecznie okazało się, że głosowania nie będzie, zabrakło czasu, aby formalne wprowadzić ten projekt pod obrady.
– Naszego wniosku z prośbą o dyskusję na temat stanowiska w sprawie SAFE pan nie przyjął, ale wychodzi pan europoseł Rzońca, wychodzi pani poseł Leniart i opowiadają, co żywcem chcą – mówił zdenerwowany do przewodniczącego radny KO Krzysztof Kłak.

Opozycja: debata zablokowana, politycy PiS dostali wolną rękę
Radni opozycji nie kryli oburzenia przekonując, że przewodniczący blokuje debatę w sejmiku, a jednocześnie pozwala posłom i europosłom PiS wygłaszać długie polityczne wystąpienia.
– Jeśli już rozpoczęła się debata, a rozpoczęli ją politycy PiS, to proszę procedować także nasze stanowisko, bo to jest bardzo poważna sprawa. Dotyczy siły obrony naszej ojczyzny, przemysłu zbrojeniowego i bezpieczeństwa mieszkańców Podkarpacia – mówił Kłak.
Radni KO przypominali, że chodzi o setki miliardów złotych. W dokumencie czytamy m.in.: „Szacuje się bowiem, że około 20 mld zł z tych środków może trafić do Huty Stalowa Wola S.A., jednej z najważniejszych firm polskiego przemysłu obronnego, stanowiącej filar gospodarki regionu oraz systemu bezpieczeństwa państwa”.
Autorzy apelu podkreślają też, że realizacja SAFE oznacza „wzmocnienie zdolności obronnych Polski, rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego, tysiące miejsc pracy w regionie i zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców naszego województwa”.

PiS: SAFE to „bubel prawny” i zagrożenie suwerenności
Zupełnie inne stanowisko zaprezentowali wcześniej politycy Prawa i Sprawiedliwości. Europoseł Bogdan Rzońca przekonywał, że mechanizm SAFE obarczony jest poważnymi ryzykami prawnymi i politycznymi.
– Gdybym dzisiaj był prezydentem Karolem Nawrockim, nie miałbym wątpliwości, żeby zawetować ten bubel prawny – mówił. – To mechanizm, który na wiele, wiele lat będzie krępował ręce polskich sił zbrojnych.
Z kolei posłanka PiS Ewa Leniart ostrzegała, że SAFE w praktyce może oznaczać finansowanie przemysłu niemieckiego i francuskiego, a nie polskiego. Podkreślała, że polski rząd przekazuje zbyt mało informacji na ten temat.
– Są podstawy do założenia, że będąc pożyczkobiorcą, w istocie umożliwimy sfinansowanie produkcji niemieckiej oraz francuskiej – przekonywała. – Nie wiemy w jakim zakresie nastąpiłby zysk dla produkcji przemysłu obronnego polskiego.
KO: To propaganda i uderzenie w interes regionu
Na te słowa ostro zareagowali radni Koalicji Obywatelskiej. Renata Butryn, która kilka lat temu brała udział w rozmowach pomagających ratować z finansowej zapaści Hutę Stalowa Wola, nie kryła emocji.
– Jestem bardzo poruszona i zażenowana wypowiedzią pani poseł Ewy Leniart, która zaprezentowała bulwersujące stanowisko, wręcz uderzające w interes naszego regionu. To są kłamstwa, które można bardzo łatwo zweryfikować – mówiła.
Przypomniała, że to właśnie wcześniejsze decyzje rządów Platformy Obywatelskiej pozwoliły uratować Hutę Stalowa Wola przed upadkiem, który zafundowały jej lata rządów PiS. Według niej dziś PiS próbuje jednak budować narrację, jakoby SAFE miał zaszkodzić polskiemu przemysłowi.
– Huta Stalowa Wola to jest polska firma i chciałam to pani Ewie Leniart uświadomić! – podkreślała.
– Sześć miesięcy temu Mariusz Błaszczak straszył Polaków, że rząd zaniechał działań i dlatego nie będziemy mieli pieniędzy z SAFE. Po kilku miesiącach się odmieniło, ten sam program ale inne słowa i inne nawoływanie do Polaków – podkreślał Bronisław Baran z KO.
PSL: Mniej polityki, więcej odpowiedzialności
Umiarkowany ton próbował wprowadzić przewodniczący klubu PSL Jan Tarapata, apelując o ostrożność w przekazywaniu informacji na temat rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego.
– Przemysł militarny wymaga tajemnicy i wielkiej odpowiedzialności.Tajemnica państwa, tajemnica sił zbrojnych powinna być szczelna. My musimy mieć jednolite, wspierające stanowisko, żeby nasz przemysł obronny naprawdę się rozwijał – mówił.
Program SAFE. Szansa czy polityczny straszak?
Program SAFE, uruchomiony w maju 2025 r., ma pozwolić krajom UE pożyczyć do 150 mld euro na rozwój obronności. Polska planuje wykorzystać nawet 43,7 mld euro – najwięcej w całej Unii. Rząd zapowiada, że ponad 80 proc. tych pieniędzy trafi do polskich zakładów zbrojeniowych, w tym do Huty Stalowa Wola i firm z Podkarpacia.
Mimo to PiS konsekwentnie buduje narrację o „niemieckim dyktacie”, zagrożeniu suwerenności i politycznym uzależnieniu od Brukseli. Opozycja odpowiada: to straszenie, które może zablokować historyczną szansę dla regionu.
– Nie blokujcie tych miliardów dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Mówcie do swojego prezydenta: „Panie prezydencie, nie bądź przeciwko polskiej armii i bezpieczeństwu naszych rodzin” – apelował radny Kłak.

