Ulica Bernardyńska w Rzeszowie
Tak dziś wygląda ulica Bernardyńska w centrum Rzeszowa. Zamiast zieleni mamy parkujące w każdym wolnym miejscu samochody. | Fot. Strefa Działań Miejskich

Mniej samochodów, więcej zieleni i bezpieczna przestrzeń dla dzieci. Tak może wyglądać ulica Bernardyńska w Rzeszowie. Aktywiści prezentują wizualizacje, a w ratuszu słyszymy, że to świetna wizja. – Ulice szkolne to dobry trend, który chcemy wprowadzić również w Rzeszowie.


Ulica Bernardyńska w Rzeszowie może przejść prawdziwą metamorfozę. Kolektyw Strefa Działań Miejskich, który od dawna walczy z samochodozą w Rzeszowie (link niżej) we współpracy z warszawską Pracownią Zmiany zaprezentował koncepcję zmian. Zakłada ona przekształcenie tej przestrzeni w nowoczesną, zieloną i bezpieczną „ulicę szkolną”.

To kameralna ulica o ciekawej architekturze

Dziś potencjał tego miejsca jest niestety ukryty. Bernardyńska to niezwykle kameralna ulica o ciekawej architekturze, która w nowej odsłonie stałaby się naturalnym przedłużeniem deptaka na ulicy Grunwaldzkiej. Zrewitalizowana ożywi tę część centrum i zaprosi przechodniów do spędzania czasu, podziwiania widoków, a nie tylko przemykania

roztacza wizję zmian Paweł Kraus ze Strefy Działań Miejskich.

Projekt już teraz budzi duże zainteresowanie. Także wśród władz miasta.

– To bardzo dobrze, że aktywiści miejscy wpisują się w działania miasta. Od kilku lat prezydent konsekwentnie prowadzi właśnie taką politykę przywracania przestrzeni ludziom i uspokajania ruchu w centrum – powiedziała nam Marzena Kłeczek-Krawiec z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.

Czym jest „ulica szkolna”?

Choć dla wielu mieszkańców to wciąż nowe pojęcie, „ulice szkolne” funkcjonują już w wielu europejskich miastach. To przestrzenie w bezpośrednim sąsiedztwie szkół, w których priorytet mają piesi, zwłaszcza dzieci, oraz rowerzyści.

Zamiast zastawionych samochodami ulic i wąskich chodników, takie miejsca oferują zieleń, ławki i bezpieczną infrastrukturę. Ich celem jest ograniczenie ruchu samochodowego i stworzenie przestrzeni przyjaznej mieszkańcom, a nie tylko kierowcom.

Bernardyńska - wizualizacje
Wizualizacja ulicy Bernardyńskiej po rewitalizacji. | Inf. Julianna Skuz / Pracownia Zmiany
Zmiany na Bernardyńskiej
Główne założenia to stworzenie szkolnej ulicy z priorytetem bezpieczeństwa dzieci: z zielenią, drzewami i strefą woonerfu w rejonie wejścia do szkoły. W dalszej części ulicy przewiduje się uspokojony, jednokierunkowy ruch samochodowy. | Inf. Julianna Skuz / Pracownia Zmiany

Bernardyńska ma ogromny potencjał

Zdaniem autorów projektu, ul. Bernardyńska to wręcz idealne miejsce do wprowadzenia takiego rozwiązania. Ulica znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie szkoły, jest stosunkowo krótka, a dodatkowo pełni funkcję łącznika z deptakiem przy ul. Grunwaldzkiej.

Dziś jej potencjał jest jednak w dużej mierze niewykorzystany. Przestrzeń zdominowana jest przez zaparkowane samochody i beton. Tymczasem, jak pokazują wizualizacje przygotowane przez Juliannę Skuz, po zmianach mogłaby stać się jedną z reprezentacyjnych ulic w Śródmieściu.

– Uporządkowana przestrzeń stworzyłaby wspaniałą oś widokową, którą zamyka zabytkowy kościół i klasztor ojców bernardynów – mówi Dawid Domański ze Strefy Działań Miejskich.

„Samochodoza odbiera dzieciom przestrzeń”

Twórcy koncepcji podkreślają, że projekt odpowiada na kilka kluczowych wyzwań współczesnych miast – od bezpieczeństwa dzieci po zmiany klimatyczne.

Chcemy, aby droga do szkoły przestała kojarzyć się ze stresem, przeciskaniem się między zderzakami i omijaniem aut zaparkowanych na chodnikach. Samochodoza odbiera dzieciom przestrzeń. „Ulica szkolna” to bezpieczna strefa, w której dzieci mogą poruszać się bezpiecznie i samodzielnie

mówi Rafał Piela ze Strefy Działań Miejskich.

Na kwestie zdrowotne zwraca uwagę także Agnieszka Krzyżak-Pitura z Fundacji Rodzic w Mieście. Podkreśla, że dzieci są szczególnie narażone na skutki zanieczyszczenia powietrza i hałasu, dlatego ograniczenie ruchu samochodowego w okolicach szkół jest kluczowe.

Bartłomiej Kwasek ze Strefy dodaje, że dziś coraz większym problemem stają się tzw. miejskie wyspy ciepła.

– Zabetonowane ulice latem nagrzewają się do bardzo wysokich temperatur. Obecnie na Bernardyńskiej bardzo brakuje cienia. Pozbycie się części asfaltu i betonu na rzecz zieleni i przepuszczalnych powierzchni to nie tylko kwestia estetyki, to konieczność, by adaptować Rzeszów do zmian klimatycznych – podkreśla.

Biuro prezydenta: Ulice szkolne to dobry trend, chcemy wprowadzić go w Rzeszowie

Co istotne, koncepcja zmian na ulicy Bernardyńskiej nie pozostaje jedynie wizją aktywistów. Podczas spotkania „Strefa Zmiany” projekt został zaprezentowany władzom Rzeszowa. W wydarzeniu uczestniczył m.in. prezydent Konrad Fijołek, który zadeklarował, że miasto chciałoby zrealizować tę koncepcję.

– Zamknęliśmy już dla samochodów m.in. ul. Grunwaldzką, Matejki, część Jagiellońskiej, Mickiewicza, Aleję Pod Kasztanami, Lubomirskich czy fragment ul. Zygmuntowskiej. Dziś to miejsca spokojniejsze, bardziej przyjazne mieszkańcom i przestrzeń nie tylko do przejazdu – mówi Marzena Kłaczek-Krawiec.

Rzeczniczka prezydenta dodaje, że kolejny krok to właśnie ulice, przy których znajdują się szkoły, właśnie takie jak ulica Bernardyńska. Aż proszą się o to, by dostosować je do potrzeb mieszkańców i uczących się dzieciaków.

Ulice szkolne są trendem zarówno w polskich, jak i europejskich miastach, i to jest bardzo dobry trend, który chcemy pilotażowo wprowadzić również w Rzeszowie przy jednej ze szkół. Wkrótce podamy więcej informacji na ten temat

obiecuje rzeczniczka prezydenta.

I dodaje: – A jeśli chodzi o ul. Bernardyńską, w ramach grantu od fundacji Bloomberg Philantrophies, będziemy wypracowywali z młodymi Rzeszowianami rozwiązania związane z mobilnością i poprawą jakości życia mieszkańców.

Więcej szczegółów na razie nie zdradza, więc nie wiadomo, kiedy rozpocznie się realizacja projektu. Ciężko więc odpowiedzieć na pytanie, które zadają rzeszowscy aktywiści: kiedy obietnica prezydenta stanie się rzeczywistością i ulica Bernardyńska faktycznie zmieni się w pierwszą, bezpieczną „ulicę szkolną”?

– Prezentowane przez nas rozwiązania to gotowy scenariusz na to, jak Rzeszów może
dołączyć do miast wyznaczających europejskie standardy. Dlatego będziemy uważnie śledzić kolejne doniesienia w tej sprawie – zapowiada Dawid Domański.


Masz jakiś ciekawy temat? Daj nam znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.



Udostępnij.

Wychował się na Baranówce, później przeniósł się nad rzekę. Lubi wczasy w dziwnych krajach, Fugazi i Paragraf 22. Pisał w Nowinach, wydał ostatnie Super Nowości, założył Peron4 i toRzeszow.pl. | Kontakt: grzegorz.krol@torzeszow.pl

23 komentarze

    • Stif Kowalczyk na

      Mateusz Kiwak Kuśnierz w lesie masz,nie rozumiesz że są różne instytucje i ludzie muszą dojeżdżać nie mówiąc o starszych i inealidach

    • Sławomir Nosal na

      Mateusz Kiwak Kuśnierz, tam chodzi o deptak, a część ulicy z możliwością przejazdu od strony Konarskiego i z miescami postojowymi (tam już można właśnie wysadzić dzieci z auta), ale wyłącznie na wyjazd do Sobieskiego. Wjazd od Kopernika. Jakby nawet do Grunwaldzkiej prowadził sensownie zaprojektowany woonerf to praktycznie taka droga będzie deptakiem.
      Osobiście też uważam, że przez Sobieskiego do Placu Farnego powinien kursować autobus. To znacznie poprawi dojazd do szkoły i nie tylko.

    • Dawid Domański na

      Stif Kowalczyk Ale my mieszkamy i pracujemy w mieście i nie chcemy tutaj samochodozy, tylko przyjaznej przestrzeni dla nas i dla naszych dzieci. Zwłaszcza w pobliżu szkół.

  1. Tomasz Tomi na

    W tym miasteczku już nic nie pomoże. Młodzi ludzie uciekają za pracą do Polski A. W Rzeszowie skupia się tylko ludność 2 biednego Podkarpacia, nikt inny tam nie przyjedzie, ani biznesowo ani turystycznie bo nic tam nie ma a kebaba można zjeść wszędzie

    • Sławomir Nosal na

      Tomasz Tomi Atrakcyjna urbanistyka może nie tylko zachęcić młodych do spędzania czasu w Rzeszowie, ale być może nawet zamieszkania właśnie tutaj. Mało tego: to może przyciągnąć kogoś z zewnątrz, kto chętnie sprowadzi się do Rzeszowa. Obecne statystyki demograficzne bronią w Rzeszowie z powodu przyłączenia wszyskich wsi dookoła, a prawda jest taka, że megalomańskie wizje nikogo tutaj nie przyciągają poza inwestorami, których interesuje głównie tania siła robocza.

    • Dawid Domański na

      Tomasz Tomi Witaj, znany mi dobrze trollu, który zostawiasz podobne komunikaty dosłownie wszędzie (na przykład pod postami o meczach koszykarskiej Resovii).

    • Dawid Domański na

      Sebastian Kłosowski Aha, bo jak jesteśmy za zmianą na kilku ulicach z najstarszej części miasta, to znaczy że jesteśmy za usunięciem z niego ruchu. Dobry argument, nie ma co! Taki rozsądny

  2. Paweł Lasota na

    Pomysł super, tylko rozumiem, że automatycznie szkoła straciłaby swój wewnętrzny parking? Pewnie do przełknięcia, bo niedaleko jest parking pod ogrodami. Pytanie, czy nauczyciele mogliby korzystać z niego za darmo – płacenie 5 dni w tyg. za parking miejski to spore obciążenie dla domowego budżetu.

    • Sławomir Nosal na

      Paweł Lasota a dlaczego szkoła nie miałaby mieć dojazdu oraz inni właściciele do swoich podwórzy? Mieszkańcy ulicy Alsa też mają prawo przejechać przez strefę. Chodzi o uporządkowanie układu ruchu na historycznych ulicach.

  3. Aga Katarzyńska-Ruszel na

    A gdzie zaparkują rodzice dowodzący dzieci do szkoły? Nawet na te 10 min żeby odprowadzić przedszkolaka?

    • Sławomir Nosal na

      Aga Katarzyńska – Ruszel Przy Bernardyńskiej: dojazd od strony Konarskiego i wyjazd Sobieskiego droga jednokierunkową. Po drugie, nie czarujmy się: zapewne już w tym momencie jest tam ogromny problem z zaparkowaniem z powodu chaosu kombinacyjnego.

    • Filip Łukasz Cygan na

      Aga Katarzyńska – Ruszel Przedszkolaka jeszcze rozumiem, ale dzieciaka wystarczy wypuścić na K+R, a starszy ma czym jechać. Ja nie wiem, do niedawna rodzice nam mówili, jak to oni za młodu szli zimą 5km do swojej szkoły i nikt nie płakał – dziś ci sami ludzie narzekają, że ich dzieci nie podjadą do wejścia do szkoły swojego dzieciaka.

      • Paweł Lasota na

        Filip Łukasz Cygan tak. Dawniej to było… przez las, bagna i dnem jeziora:)
        Ale słusznie, do podstawówki – pod drzwi i niech sobie radzi.

        • Filip Łukasz Cygan na

          Paweł Lasota No ale nie widzisz tego paradoksu? Ja jak chodziłem do szkoły, to gdy jeździłem MPK matka i ojciec wspominali mi, jak to dobrze mam, bo oni to musieli z buta iść do sąsiedniej wioski do szkoły. A dzisiaj często ci sami ludzie w swoich nowoczesnych brykach narzekają, że pod szkołami nie ma miejsc parkingowych, że dziecko „ma problem” z dostaniem się do szkoły o czasie. I jeszcze parkują gdzie-bądź olewając pieszych – tych samych pieszych, którymi oni też byli. Już tylko wspomnę o tym, że potem o tych dzieciakach mówi się, że nie radzą sobie w życiu, że nie umieją prostych rzeczy… A gdzie się nauczą, skoro ich rodzice we wszystkim wyręczają? Gdzie się nauczą obsługiwać mapę, zaplanować podróż? Smartfon nie pomoże, jeśli jedyne, co umiesz, to wrzucić rolkę na Insta. A tak niestety to coraz częściej wygląda – a zaczyna się właśnie od tego, że rodzice narzekają, że nie ma jak dojechać do szkoły.

          • Paweł Lasota na

            Absolutnie się zgadzam! Żartowałem jedynie z mitycznych wspomnień rodziców – oni zawsze mieli trudniej😁
            Tak – dzieci powinny uczyć się samodzielności od najmłodszych lat.

  4. Arkadiusz Stencel na

    Mam nadzieje że znajdziecie też sposób na wysadzanie dzieci z aut i zaprowadzanie ich do szkoły. Obecnie jest źle pod szkołą ale jest. Jak to zostanie zabrane to gdzie rodzice będą wypuszczali dzieci?

  5. Witold Szela na

    Na Podpromiu developer wybudował blok i dojazd fo budynku jest przez teren szkoły a. Co z tego że drogę dzieli siatka jak dzieci wdychają spaliny z aut mieszkańców dojeżdżających do budynku developera.

Zostaw Komentarz