
Ciężarne żubrzyce zeszły z bieszczadzkich łąk i zaszyły się głęboko w lesie. To znak, że trwa sezon narodzin. W tym roku w Bieszczadach może przyjść na świat ponad 150 młodych żubrów.
Spis treści:
Leśnicy proszą turystów o ostrożność. Jeśli ktoś zobaczy w lesie samotne żubrzątko, nie powinien do niego podchodzić. Najczęściej wcale nie jest porzucone. Matka może być tuż obok.
Matka może być blisko
Od połowy czerwca ciężarne żubrzyce ukrywają się w leśnym gąszczu. Tam rodzą młode i tam spędzają z nimi pierwsze tygodnie.
Na otwarte przestrzenie wrócą dopiero pod koniec lata, już z kilkutygodniowymi cielętami.
– W żadnym przypadku nie należy ryzykować spotkania z nią w takich okolicznościach, gdyż może być groźna dla człowieka – mówi Edward Marszałek, rzecznik prasowy RDLP w Krośnie.
Ciąża u żubrów trwa około dziewięciu miesięcy. Co roku w Bieszczadach rodzi się od 150 do 200 młodych. Nie wszystkie dożywają dorosłości. Najtrudniej mają cielęta urodzone późno, nawet we wrześniu, bo przed zimą mają mniej czasu, żeby nabrać sił.
W Bieszczadach żyje już 880 żubrów
Marcowa inwentaryzacja pokazała, że populacja bieszczadzkich żubrów rośnie. W polskiej części Bieszczadów naliczono 880 osobników, w tym 147 cieląt urodzonych w zeszłym roku.
Latem żubry żyją w mniejszych grupach. Samice trzymają się z cielętami, stare byki chodzą samotnie, a młodsze samce tworzą tzw. grupy kawalerów. Ten spokojniejszy czas trwa do sierpnia, kiedy zaczyna się ruja.
Większa populacja oznacza też problemy. Od ponad dekady naukowcy zwracają uwagę na przegęszczenie stad, szkody w uprawach i ryzyko chorób. Największym problemem są gruźlica i telazjoza. Na tę ostatnią chorobę co roku zapada po kilkadziesiąt żubrów.

Pierwsze żubry trafiły w Bieszczady w 1963 roku. Wiosną następnego roku leśnicy wypuścili je na wolność. Stado liczyło wtedy 17 zwierząt.
Masz dla nas ciekawy temat? Daj znać mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
