Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Wywiad

Agnieszka Wesołowska-Majcher o Razem dla Rzeszowa: Stowarzyszenie poszło trochę w odstawkę [WIDEO]

Agnieszka Wesołowska-Majcher nie żałuje odejścia z Razem dla Rzeszowa i uważa, że klub radnych za bardzo skupił się na krytyce Konrada Fijołka. Współzałożycielka i była wiceprezeska stowarzyszenia odpowiada też na zarzuty o wizualizacje Nowego Balcerka, którego nie da się tak przebudować za 2 mln zł. Pytamy ją również, co mogą zrobić mieszkańcy, gdy obok ich domów deweloper chce postawić wysoki blok.

Łukasz PelcŁukasz Pelc ·
Udostępnij
Skopiowano!

Co zostało ze społecznej pracy Razem dla Rzeszowa?

W którym momencie klub radnych zaczął pani zdaniem popełniać błędy?

Agnieszka Wesołowska-Majcher: - Dla mnie dużym problemem jest łączenie stowarzyszenia z klubem. Radni muszą kontrolować prezydenta i władze miasta. Stowarzyszenie powinno nadal pracować oddolnie, pomagać ludziom w ich sprawach. Jeżeli jakiś problem przekracza nasze możliwości, wtedy kierujemy go do naszych radnych. Oni mogą przedstawić go na sesji czy komisji i pomóc go rozwiązać.

Na cztery mandaty pracowało wiele osób. Szliśmy do wyborów bez pieniędzy i przygotowań takich jak partie polityczne. Naszą siłą była praca na osiedlach. Ela walczyła o Spacerówkę, Michał działał na swoim osiedlu, Rafał na Słocinie. Ludzie poznawali nas przez pomoc w konkretnych sprawach i przekazywali sobie informacje. Miałam nadzieję, że z czasem uda nam się wprowadzić jeszcze więcej radnych.

Ładowanie artykułu…

Po wyborach zachłysnęliśmy się tym sukcesem. Trudno mi podać jeden moment, ale w pewnej chwili liczyło się już przede wszystkim to, co działo się w klubie.

- Stowarzyszenie poszło trochę w odstawkę - mówi Agnieszka Wesołowska-Majcher.

Kiedy wróciłam do działania, bodajże w styczniu tego roku, chciałam rozdzielić te dwie rzeczy. Klub i stowarzyszenie mogły się wspierać, ale każde powinno mieć własną pracę do wykonania. Miałam wrażenie, że stowarzyszenie stało się zapleczem klubu. Część członków się wycofała, przestała mówić o tym, co im przeszkadza albo co chcieliby zrobić.

Nie uważam, że wszystkie działania radnych były błędem. Nadal cenię Razem dla Rzeszowa i ludzi, którzy tam społecznie pracują. Trzeba pokazywać błędy prezydenta, ale też doceniać dobre decyzje i próbować współpracować. Skupienie się wyłącznie na krytyce jednej osoby sprawia, że umykają nam kolejne problemy mieszkańców.

Nie żałuję odejścia. Możemy się spierać i mieć różne zdania, ale jeżeli kłótnie niczego nie przynoszą i nie potrafimy dojść do kompromisu, czasem lepiej się rozstać.

Ładowanie artykułu…

Czy wizualizacje Balcerka obiecywały za dużo?

Pokazywała pani wizualizacje, na których plac Balcerowicza całkowicie się zmienia. Za 2 mln zł nie da się tego zrobić. Czy czuje pani, że kogoś oszukała?

Agnieszka Wesołowska-Majcher: - Zupełnie nie. Od początku mówiłam, że nie ma szans wykonać całej tej przebudowy za 2 mln zł. Chciałam pokazać mieszkańcom, jak to miejsce mogłoby docelowo wyglądać.

Mogłam narysować kredkami kilka kwadratów i ławek. Wybrałam wizualizacje, żeby ludzie zobaczyli pomysł na ten plac. Zrobiłabym to ponownie.

- Ja nigdzie nie mówiłam o tym, że da się to zrobić za 2 miliony, tak jak jest na wizualizacji - mówi była prezes Stowarzyszenia Razem dla Rzeszowa.

Rzeszowski Budżet Obywatelski był dla mnie sposobem na nagłośnienie sprawy i sprawdzenie, czego chcą mieszkańcy. Traktowałam to trochę jak referendum: czy Balcerek jest dla nich ważny i czy chcą oddać go deweloperowi.

Do głosowania trafiły dwa podobne projekty w tym samym miejscu. Próbowaliśmy doprowadzić do wycofania jednego z nich. Rada Osiedla Pułaskiego złożyła w tej sprawie dokument do urzędu. Miasto odpowiedziało jednak, że może to zrobić tylko osoba, która zgłosiła projekt, czyli przewodnicząca rady. Nie było z nią kontaktu. Rozważałam wycofanie swojego wniosku, ale bałam się, że ostatecznie stracimy oba.

Łącznie oba projekty zebrały około 8,5 tys. głosów. Dla mnie to sygnał, że mieszkańcy chcą zachować Balcerek. Prezydent obiecał 2 mln zł na plac. Teraz pozostaje pytanie, czy dotrzyma słowa. Mam nadzieję, że się z tej obietnicy nie wycofa. Obserwuję, co się dzieje, i jeśli trzeba będzie znowu działać, będę działać.

Ładowanie artykułu…

Co zrobić, gdy obok domu ma stanąć wysoki blok?

Co Rzeszowianin może zrobić, żeby obok jego domu czy bloku nie powstał kolejny, jeszcze większy budynek?

Agnieszka Wesołowska-Majcher: - Powinien walczyć o miejscowe plany zagospodarowania i zintegrowane plany inwestycyjne. Dla mnie brak planów to jeden z największych problemów Rzeszowa. Część z nich miasto opracowuje od lat.

Uważam, że inwestorom bardziej odpowiadają warunki zabudowy, bo pozwalają im wyciągnąć z działki jak najwięcej. Przy dużym osiedlu miasto powinno dążyć do zintegrowanego planu inwestycyjnego i ustalić z deweloperem, co poza budynkami ma zrobić.

Słyszymy, że na plany nie ma pieniędzy. Jednocześnie wydajemy pieniądze na projektowanie kolejnych inwestycji, których później nie realizujemy.

- Jesteśmy miastem projektów, a nie działań - mówi Wesołowska-Majcher.

Nie jestem przeciwniczką budowania. Żyjemy w mieście i ono musi się rozwijać, ale trzeba robić to mądrze. Kiedy przychodzi do mnie mieszkaniec domu jednorodzinnego z warunkami zabudowy na jedenastopiętrowy blok obok, trudno mi mówić o porządku w zabudowie. Inaczej patrzę na skargę osoby z dziesiątego piętra dwunastopiętrowego bloku, której przeszkadza planowany przed nim budynek dziewięciopiętrowy. Musimy zachować proporcje.

Potrzebujemy też rozmowy z mieszkańcami i wyjaśnienia, dlaczego w danym miejscu ma powstać taka zabudowa. Tam, gdzie są niskie domy, powinna pozostać niska zabudowa. Są też duże tereny, na których można planować osiedla wielorodzinne.

Do nowych mieszkań potrzebne są drogi, chodniki i oświetlenie. Na Gościnnej wydaje się warunki zabudowy i pozwolenia, choć jeszcze niedawno kierowcy musieli zjeżdżać na posesje, żeby się minąć. Po poprawieniu pobocza jest łatwiej, ale to nie rozwiązuje całego problemu. W pobliżu powstała szkoła. Dzieci muszą mieć jak do niej dojść.

Ładowanie artykułu…

O czym jeszcze rozmawiamy?

W całym wywiadzie z Agnieszką Wesołowską-Majcher rozmawiamy również o:

  • powodach sprzeciwu wobec zamiany miejskich działek na teren dewelopera przy PCLA;

  • weryfikacji głosujących w RBO i tym, czy samo zaostrzenie zasad wystarczy;

  • szkolnych projektach z budżetu obywatelskiego i dostępie do nich mieszkańców spoza szkoły;

  • wspólnych działaniach z Adamem Moczulskim i pytaniu o nowe stowarzyszenie;

  • pomyśle wpłat od inwestorów na drogi i uzbrojenie terenów.

Udostępnij ten artykuł

Skopiowano!
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą dochodzą dwie rzeczy: analityka - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby poprawiać stronę - oraz marketing, czyli narzędzie reklamowe serwisu społecznościowego. Robią to dostawcy spoza EOG. Możesz zgodzić się tylko na jedno, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.