Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Wywiad

Krzysztof Marchewka o zarobkach lekarzy: Ktoś podpisywał te faktury [WIDEO]

Milion złotych rocznie dla lekarza nie musi oznaczać nadużycia - uważa Krzysztof Marchewka, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Rzeszowie. Jego zdaniem patologią jest jednak rozliczanie dyżurów w kilku miejscach jednocześnie. Kontrolerzy NIK znaleźli problemy także w szpitalu przy Szopena, więc pytamy również, co w tej sprawie zrobił samorząd lekarski.

Łukasz PelcŁukasz Pelc ·
Udostępnij
Skopiowano!

Kto sprawdza rachunki lekarzy?

Sprawa lekarza z warszawskiego Szpitala Południowego wywołała dyskusję o zarobkach. Co jest większym problemem wysokość wynagrodzeń czy sposób rozliczania pracy na kontrakcie i etacie?

Krzysztof Marchewka: - Złączył pan dwie rzeczy. Wykazywanie dyżurów w kilku miejscach jednocześnie jest patologią.

Według Marchewki zdarza się też, że same szpitale wykazują lekarzy podwójnie czy potrójnie na dyżurach, żeby utrzymać kontrakt z NFZ. Na papierze mają wtedy obsadę, od której zależy finansowanie leczenia.

Przy sprawie warszawskiego lekarza pytanie o kontrolę nie kończy się więc na osobie, która wystawiła rachunek.

Przecież temu panu ktoś podpisywał te faktury, prawda? - pyta Krzysztof Marchewka.

Za wypłaty odpowiada dyrekcja, nad nią są jeszcze osoby, które nadzorują szpital. Dla prezesa rady lekarskiej sprawdzenie ich roli powinno być częścią wyjaśniania nadużyć.

Ładowanie artykułu…

Same wysokie stawki mają jednak także inne przyczyny. Szpitale konkurują o specjalistów, zwłaszcza tych, którzy wykonują dobrze płatne zabiegi. Z tych pieniędzy utrzymują również oddziały, na których leczenie przynosi mniejsze przychody. Pediatria czy interna mają znacznie trudniej.

Ta rywalizacja podbija wynagrodzenia. Jeśli jeden szpital zaproponuje więcej i przejmie specjalistę, drugi musi szukać zastępstwa. Gdy go nie znajdzie, może stracić cały oddział.

Czy lekarz po kilku dyżurach może bezpiecznie leczyć?

- Jak pacjent ma zaufać, że lekarz po kilku dobach pracy podejmuje trafne decyzje?

Krzysztof Marchewka: - Ja cały czas apeluję do swoich koleżanek i kolegów, żeby dbali o swoje zdrowie i poświęcali czas na odpoczynek.

W kontroli opieki okołoporodowej NIK znalazła przypadki dyżurów nawet po 96 godzin. Cztery doby pracy bez przerwy kontrolerzy uznali za zagrożenie dla pacjentek i lekarzy. Wyniki kontroli NIK.

Ładowanie artykułu…

Braki w obsadzie sprawiają, że po jednym dyżurze lekarz bierze kolejny. Pacjent nadal ma kogoś na oddziale, ale pozostaje pytanie, ile godzin ten człowiek już przepracował.

- Ominięto przepisy, które Unia Europejska nam narzuciła, czyli limit godzin pracy. Któryś z polityków powiedział, że lepszy zmęczony lekarz niż żaden. I dalej wchodzimy dzięki temu w patologię - mówi prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Rzeszowie.

Na początku pracy zawodowej sam przechodził z jednego dyżuru na drugi. Najpierw oddział, potem pogotowie, następnie powrót do szpitala. Jeśli brakowało kogoś do pomocy, zostawał jeszcze przy dokumentach. Pracował wtedy na etacie.

Nawet spokojna noc w szpitalu nie oznacza pełnego odpoczynku. Lekarz cały czas czuwa. W każdej chwili może pojawić się pacjent, który potrzebuje pomocy.

Co z bezpieczeństwem pacjentów na Podkarpaciu?

- NIK znalazła problemy także w szpitalu przy Szopena w Rzeszowie. Co zrobiła rada lekarska i gdzie widzi pan największe zagrożenie w regionie?

Krzysztof Marchewka: - Obecny dyrektor twierdzi, że te sytuacje w tym szpitalu miały miejsce. To było wyjaśniane. Cały czas rozmawiamy o przeciążeniu i dublowaniu dyżurów.

Ładowanie artykułu…

W rzeszowskiej placówce kontrolerzy znaleźli przypadki zbyt długiej pracy i braku należnego odpoczynku. Zakwestionowali też zatrudnianie tych samych osób na etacie i zleceniu do wykonywania tych samych czynności. Dokument NIK z kontroli szpitala przy Szopena.

Naczelna Izba Lekarska proponuje tachografy dla lekarzy. Chodzi o rejestrowanie czasu pracy, podobnie jak u zawodowych kierowców.

Ograniczenie godzin oznacza jednak konieczność znalezienia kogoś na kolejny dyżur. Szpital powiatowy, który korzysta z pomocy specjalistów z innych miejsc, musi uwzględnić także ich pracę w pozostałych placówkach. Proponowany wymóg zgody jednego szpitala na dodatkową pracę w drugim może utrudnić obsadzenie dyżurów.

- Obawiamy się, że takie forsowanie tych przepisów spowoduje poważny problem z dostępem pacjentów do leczenia. Może to spowodować, że będą mogli dojeżdżać do miejsc, gdzie mogą pomóc pacjentom - ostrzega Krzysztof Marchewka.

Rzeszowskie szpitale kliniczne mają w jego ocenie lepsze perspektywy. Rozwój leczenia na miejscu daje pacjentom szansę, żeby nie musieli szukać pomocy w Krakowie czy Lublinie. Nowe budynki i sprzęt trzeba jednak uzupełnić o lekarzy.

W Wojewódzkim Szpitalu w Tarnobrzegu, w którym pracuje Krzysztof Marchewka, interna nie działała przez ponad trzy lata. Dyrekcja przywróciła ją w marcu 2025 r.. Nie działa natomiast oddział chirurgii dziecięcej jednego dnia.

Ładowanie artykułu…

O czym jeszcze rozmawiamy?

W całym wywiadzie rozmawiamy również o:

  • propozycji maksymalnej stawki 240 zł za godzinę i pracy na jednym etacie;

  • pomyśle wspólnego zarządzania szpitalami oraz połączenia placówek w Rzeszowie, Dębicy i Mielcu;

  • roli lekarzy emerytów, bez których trudniej byłoby zapewnić pacjentom pomoc;

  • kolejnych ministrach zdrowia i obietnicach współpracy z lekarzami.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą dochodzą dwie rzeczy: analityka - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby poprawiać stronę - oraz marketing, czyli narzędzie reklamowe serwisu społecznościowego. Robią to dostawcy spoza EOG. Możesz zgodzić się tylko na jedno, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.