
– Bierzemy albo padamy – tak starosta bieszczadzki mówi o zaciągnięciu kredytu na spłatę części zadłużenia ustrzyckiego szpitala. Placówka ma około 70 mln zł zobowiązań, a jej samodzielne utrzymanie jest coraz trudniejsze. Sejmik dał dziś zielone światło dla rozpoczęcia konsolidacji ze szpitalem w Przemyślu.
Spis treści:
Sejmik Województwa Podkarpackiego zgodził się na rozpoczęcie procesu konsolidacji szpitala powiatowego w Ustrzykach Dolnych z Wojewódzkim Szpitalem im. Św. Ojca Pio w Przemyślu. Placówka w Ustrzykach ma około 70 mln zł zobowiązań, z czego około 50 mln zł to dług wymagalny czyli taki, którego termin płatności już minął, a wierzyciel ma prawną możliwość żądania natychmiastowej spłaty.
Powiat Bieszczadzki deklaruje zaciągnięcie 20 mln zł pożyczki na pokrycie części strat. Bez połączenia z Przemyślem samorządowcy obawiają się, że szpital może nie przetrwać.
Decyzja sejmiku nie oznacza jeszcze formalnego połączenia obu placówek. Radni wyrazili dopiero zamiar konsolidacji i zgodę na rozpoczęcie współpracy między samorządem województwa a Powiatem Bieszczadzkim. Jeśli kolejne etapy przebiegną zgodnie z planem, cały proces ma zakończyć się w I kwartale 2027 roku.
Gra toczy się jednak o znacznie więcej niż zmianę organizacyjną. Ustrzycki szpital od lat zmaga się z problemami finansowymi, a jego zadłużenie osiągnęło poziom, którego placówka nie jest w stanie samodzielnie obsłużyć.

70 mln zł zobowiązań. 50 mln zł długu wymagalnego
Jak podczas konferencji prasowej przed sesją sejmiku wyjaśniała Adrianna Obutelewicz-Pyrzyńska, zastępca dyrektora Departamentu Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, łączne zobowiązania szpitala w Ustrzykach Dolnych sięgają około 70 mln zł.
Największą część stanowi około 50 mln zł zobowiązań wobec instytucji pozabankowej. Kapitał tego zadłużenia jest już wymagalny. Do tego dochodzą m.in. zobowiązania publicznoprawne, przede wszystkim wobec ZUS, objęte układem restrukturyzacyjnym, a także zaległości wobec dostawców.
– Około 50 milionów to są zobowiązania wobec parabanku, to w pełni wymagalny kapitał – mówiła Adrianna Obutelewicz-Pyrzyńska.
Problemem są również wysokie koszty obsługi zadłużenia. Jak wskazywała przedstawicielka urzędu marszałkowskiego, w przypadku finansowania pozabankowego dochodzą do tego wysokie odsetki.
– Na pewno trzeba ograniczyć koszty finansowe obsługi takiego długu – podkreślała.

Powiat bierze na siebie 20 mln zł
Jednym z elementów planu ratowania placówki jest zaangażowanie powiatu bieszczadzkiego. Samorząd chce zaciągnąć 20 mln zł długoterminowej pożyczki, która ma zostać przeznaczona na pokrycie straty szpitala z lat ubiegłych.
Jak podkreślała Obutelewicz-Pyrzyńska, nie oznacza to jednak rozwiązania całego problemu zadłużenia.
– 20 milionów złotych to pokrycie straty z lat ubiegłych – tyle powiat jest w stanie zrobić ze swojej strony. Wtedy zadłużenie wyniesie 50 milionów – tłumaczyła.
Starosta bieszczadzki Marek Andruch przyznaje, że dla powiatu jest to bardzo poważne zobowiązanie. Pożyczka odpowiada mniej więcej jednej trzeciej dochodów budżetu powiatu.
Samorząd zdecydował się jednak na taki krok, ponieważ alternatywa może być jeszcze bardziej kosztowna.
– To jest nie tylko dobre rozwiązanie, ale to jest jedyne rozwiązanie, które jest efektywne i skuteczne. Można oczywiście oczekiwać na rozwiązania systemowe, które powinny przyjść różnymi zarządzeniami czy ustawami. No ale to nie zmienia faktu, że życie biegnie, szpitale się zadłużają, oddziały padają, a sytuacja medyczna jest coraz gorsza, więc tam gdzie jesteśmy w stanie działać w ramach przestrzeni prawnej – trzeba działać – mówił Andruch.
Jak zaznaczył, wszystkie gminy powiatu bieszczadzkiego wcześniej jednogłośnie poparły pomysł konsolidacji. Powiat przyjął również uchwałę w sprawie zaciągnięcia pożyczki.
„Bierzemy albo padamy”
Starosta nie ukrywa, że sytuacja jest dla samorządu bardzo trudna. Jego zdaniem ewentualne bankructwo szpitala oznaczałoby dla powiatu jednak jeszcze większy problem.
– W tej chwili szpital ma 70 milionów długów. Jak długo pociągnie, nie wiem, bo widzicie państwo, co się dzieje – szpital w Lesku ma problemy, w Sanoku ma problemy. W sytuacji, gdybyśmy musieli ogłaszać upadłość szpitala, to wtedy te 70 milionów spadnie na barki powiatu bieszczadzkiego, a tego na pewno nie udźwigniemy. Sytuacja jest zero jedynkowa. Bierzemy albo padamy – mówił Andruch.
Jednocześnie podkreślał, że nie chodzi wyłącznie o ratowanie jednej placówki. Szpital w Ustrzykach jest ważnym elementem systemu ochrony zdrowia w całym regionie.
– A najważniejsze jest to, że chodzi o zabezpieczenie realne, medyczne mieszkańców nie tylko naszego powiatu, ale tych setek tysięcy ludzi, którzy tam co roku przyjeżdżają – zaznaczył.
To szczególnie istotne w przypadku Bieszczad, gdzie poza stałymi mieszkańcami z opieki medycznej korzystają właśnie turyści. W sezonie liczba osób przebywających w regionie jest wielokrotnie większa niż liczba mieszkańców powiatu.
Dlaczego szpital się zadłużał?
Starosta podkreślał, że problemy finansowe placówki nie pojawiły się nagle. Powiat od 2017 roku próbował ją restrukturyzować m.in. poprzez likwidację porodówki. W 2020 roku ograniczono działalność najbardziej kosztownych oddziałów i utworzono Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. Kolejny program naprawczy wprowadzono w 2024 roku.
Problem polegał jednak na tym, że działania restrukturyzacyjne nie wystarczyły, by pokryć rosnące koszty funkcjonowania szpitala.
Andruch wskazywał m.in. na wzrost wynagrodzeń pracowników medycznych i koszty wynikające z przepisów, na które powiat nie ma wpływu.
– Na przykład na skutek ostatniej restrukturyzacji wygospodarowaliśmy około 2,5 miliona oszczędności, a podwyżki przyszły i kosztowały nas 3 miliony – mówił.
Według starosty właśnie w ten sposób narastała część zadłużenia. Powiat potrzebował pieniędzy m.in. na wynagrodzenia i zakup leków, a nie miał możliwości uzyskania odpowiedniego finansowania z banków.
Szpital w Ustrzykach ma zostać częścią większej placówki
Właśnie dlatego samorząd województwa chce połączyć ustrzycki SP ZOZ z Wojewódzkim Szpitalem im. Św. Ojca Pio w Przemyślu.
Adrianna Obutelewicz-Pyrzyńska podkreślała, że konsolidacja sama w sobie nie jest nowym rozwiązaniem. Możliwość łączenia podmiotów leczniczych funkcjonuje w przepisach od 2011 roku, a samorząd województwa podkarpackiego korzystał już wcześniej z takiego rozwiązania.
W przypadku Ustrzyk argumentem jest nie tylko sytuacja finansowa, ale także możliwość zdobycia pieniędzy na dalsze inwestycje. Ministerstwo Zdrowia uruchomiło konkurs dotyczący inwestycji wspierających procesy konsolidacyjne. Do rozdysponowania jest 1,149 mld zł. Nabór rozpoczął się 1 lipca i potrwa do 30 października 2026 roku.
W przypadku konsolidacji między dwoma podmiotami leczniczymi maksymalna dotacja może wynieść 70 mln zł. Jednym z warunków jest zakończenie procesu konsolidacji do 31 marca 2027 roku.
To właśnie ten termin jest jednym z powodów, dla których samorządy muszą działać szybko.
– Naszą główną motywacją jako samorządu województwa jest przede wszystkim możliwość pozyskania środków finansowych na inwestycje związane z tą konsolidacją – mówiła Obutelewicz-Pyrzyńska.
To jeszcze nie jest formalne połączenie
Dzisiejsza uchwała sejmiku jest dopiero początkiem całej procedury. Nie oznacza, że od jutra oba szpitale stają się jedną placówką. Jak wyjaśniała urzędniczka, formalne połączenie nastąpi dopiero po przeprowadzeniu kolejnych etapów procedury i dokonaniu odpowiednich zmian w KRS.
Teraz pracować będzie specjalny zespół powołany przez Zarząd Województwa. W jego skład weszli przedstawiciele obu szpitali, powiatu bieszczadzkiego oraz urzędu marszałkowskiego.
Do 3 września ma przygotować m.in. raport dotyczący warunków konsolidacji, projekt porozumienia między samorządami, projekt statutu połączonego szpitala oraz harmonogram całego procesu. Później konieczne będą kolejne decyzje, konsultacje i uzgodnienia, m.in. ze związkami zawodowymi.
– Dużo jeszcze przed nami, bo czekają nas na pewno jeszcze konsultacje społeczne – zaznaczała zastępczyni dyrektora departamentu ochrony zdrowia.
Jeżeli wszystkie procedury zostaną przeprowadzone zgodnie z założeniami, konsolidacja ma zakończyć się w I kwartale 2027 roku.
„Nie tylko mieszkańcy, ale i turyści”
Marszałek województwa Władysław Ortyl przypominał, że samorząd województwa ma już doświadczenie w łączeniu placówek medycznych.
– Połączyliśmy trzy jednostki Przemyślu, w tym oczywiście jednostkę samorządu miasta Przemyśla. Następnie połączyliśmy dwie jednostki w Rzeszowie – przekazaliśmy je do uniwersytetu – wyliczał.
Podkreślił też, że w przypadku Ustrzyk stawką jest bezpieczeństwo zdrowotne całego regionu.
– Dramatyczna sytuacja w szpitalach w Ustrzykach Dolnych powoduje, że martwimy się nie tylko o mieszkańców, o ich zakres świadczonych usług medycznych, ale i także turystów, którzy przybywają Bieszczady – zaznaczył Ortyl.
Konsolidacja ma więc z jednej strony pozwolić na uporządkowanie sytuacji finansowej ustrzyckiego szpitala, a z drugiej – dać mu możliwość dalszego funkcjonowania w ramach większej struktury.
Na razie nie oznacza to jednak końca problemów. 70 mln zł zadłużenia nie zniknie wraz z podpisaniem uchwały. 20 mln zł ma zostać pokryte przez powiat w ramach planowanej pożyczki, natomiast pozostała część problemu finansowego będzie musiała zostać rozwiązana w ramach konsolidacji i dalszego planu restrukturyzacji.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
