
Specjalny rządowy samolot z poszkodowanymi w wypadku autokaru na Węgrzech wylądował w poniedziałek 17 sierpnia wieczorem w Jasionce. Do Polski wróciło 21 osób.
Spis treści:
Część osób nadal wymaga opieki medycznej, dlatego zaraz po wylądowaniu przewieziono je karetkami do rzeszowskich szpitali, pozostałych odebrali bliscy. Na Węgrzech nadal przebywa 18 rannych. Stan dwóch z nich zagraża życiu.
Jeszcze po południu wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul mówiła o powrocie 22 osób. Wieczorem do Jasionki przyleciało jednak 21.
Do wypadku doszło w niedzielę 16 sierpnia około godz. 1:00 w nocy na autostradzie M3 na Węgrzech. Autokarem wracało z pielgrzymki z Medjugorie 57 pasażerów. Jechało z nimi dwóch kierowców. Wszyscy byli Polakami. Pojazd zjechał z drogi i przewrócił się. Zginęło 12 osób, a 47 zostało rannych. Siedem ofiar to mieszkańcy Podkarpacia, m.in. Gminy Lubenia i Rzeszowa.
Pięć osób trafiło do szpitali w Rzeszowie
Po lądowaniu karetki zabrały pięć osób na oddziały ortopedii i chirurgii ogólnej w Rzeszowie.
Pozostałych szesnastu uczestników pielgrzymki odebrali bliscy. Wrócili z nimi do domów. Jeśli poczują się gorzej, w szpitalu MSWiA w Rzeszowie czekają dla nich miejsca.
– Poszkodowani w wypadku oraz ich najbliżsi mogą liczyć na wsparcie psychologów. Wiem, że jest ono potrzebne – mówi Teresa Kubas-Hul.


Dwie osoby są w stanie zagrażającym życiu
Na Węgrzech zostało 18 rannych. Przebywają w czterech szpitalach. Stan dwóch osób zagraża życiu. Kolejne osoby przygotowywane są do wypisu i transportu do Polski.
Wojsko może przewieźć do Polski pacjentów, którzy muszą podróżować w pozycji leżącej.
– Ranni zostaną przewiezieni do Polski, jeśli pozwoli na to ich stan zdrowia. Jestem po rozmowach z przedstawicielami MON i mamy w gotowości samolot CASA, którym będzie można przetransportować osoby leżące. W dyspozycji jest również wojskowy helikopter medyczny – dodaje Teresa Kubas-Hul.
Kierowca odmówił składania zeznań
Węgierska policja zatrzymała 62-letniego kierowcę autokaru. Jak podaje węgierski portal Blikk, podczas przesłuchania mężczyzna odmówił składania zeznań. Nie przedstawił więc swojej wersji tego, co wydarzyło się przed wypadkiem.
Portal opisuje też ślady znalezione na miejscu. Według Blikka wynika z nich, że autokar nie zjechał z drogi gwałtownie, ale stopniowo opuszczał swój pas, aż wypadł z jezdni. Jedną ze sprawdzanych wersji pozostaje więc zaśnięcie kierowcy.
Jego adwokat Béla Beregszászi powiedział Blikkowi, że 62-latek jest w szoku. Zastrzegł też, że na razie nie ma pewności, czy kierowca rzeczywiście zasnął. Przyczynę wypadku mają pomóc ustalić biegli.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
