
Prokuratura zawiesiła śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek prawidłowo powołał swoich pełnomocników-koordynatorów po wygranych wyborach w 2024 r. Teraz piłka jest po stronie RIO i wojewody. Od ich stanowisk może zależeć, czy sprawa skończy się zarzutami, czy umorzeniem.
Spis treści:
Sprawa ciągnie się od połowy maja 2025 r., kiedy prokuratura wszczęła śledztwo ws. przekroczenia uprawnień przez prezydenta Rzeszowa. Śledztwo prowadzone było z art. 231 kodeksu karnego, w myśl którego za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego grozi kara do trzech lat więzienia.
Zawiadomienie złożył radny Michał Wróbel z klubu Razem dla Rzeszowa. Jego zdaniem obsadzenie przez Konrada Fijołka stołków pełnomocników-koordynatorów było niezgodne z przepisami. Zasiedli na nich Krystyna Stachowska i Dariusz Urbanik.
Prokuratura zawiesiła postępowanie 4 maja 2026 r., gdy miała już materiał dowodowy – łącznie z przesłuchaniami świadków. To jednak nie wystarczyło, żeby podjąć decyzję o postawieniu zarzutów Fijołkowi albo umorzeniu całego postępowania. Śledczy zwrócili się jeszcze do RIO i wojewody podkarpackiej z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli.
I tu zaczynają się schody. Ale po kolei.
Prezydent Fijołek i jego pełnomocnicy-koordynatorzy
W czerwcu 2024 r. prezydent stworzył dwa nowe stanowiska dla Krystyny Stachowskiej i Dariusza Urbanika, którzy w poprzedniej kadencji byli zastępcami prezydenta Rzeszowa. Po wyborach zabrakło dla nich miejsca, ponieważ zaszczytne posady dostali przedstawiciele środowisk politycznych przyjaznych Fiołkowi. Stachowska i Urbanik wrócili jednak do ratusza jako pełnomocnicy-koordynatorzy. Odpowiadali za część wydziałów urzędu.
Zdaniem Wróbla były to stanowiska kierownicze, które powinny zostać obsadzone w otwartym naborze. Radny zarzucił prezydentowi Rzeszowa, że ominął przepisów ustawy o pracownikach samorządowych. Dlatego złożył zawiadomienie do prokuratury.
Jest jeszcze drugi wątek, który pojawił się w zawiadomieniu.
Prezydent niespodziewanie powołał Stachowską na czwartego wiceprezydenta: po Wronie, Stańce I Deręgowskim. Urbanik pozostał na swoim stanowisku.
Fijołek swoją decyzję oparł na… zużyciu wody. Stwierdził, że dane z kanalizacji świadczą o tym, że jest nas w Rzeszowie ponad 200 tysięcy. A jeśli miasto liczy ponad 200 tys. mieszkańców, to może mieć więcej zastępców.
Opozycja od samego początku zarzuca Fijołkowi, że celowo zawyżył tę liczbę Rzeszowian.

RIO odbija piłeczkę, wojewoda póki co milczy
Prokurator po zawieszeniu postępowania zwrócił się do dwóch instytucji. RIO miała sprawdzić sprawę pod kątem wydatkowania publicznych pieniędzy. Wojewoda miała ocenić, czy zarządzenia prezydenta były zgodne z prawem. Chodzi o dokumenty, na podstawie których w urzędzie utworzono stanowiska pełnomocników-koordynatorów. RIO już odpowiedziało.
– Regionalna Izba Obrachunkowa w dniu 8 czerwca wskazała, że nie jest uprawniona do przeprowadzenia kontroli, bowiem wykracza to poza ściśle określony w ustawie zakres nadzoru – mówi Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Fakt, że śledztwo zawieszono, nie przesądza całej sprawy. Zawieszenie jest tylko – jak mówi Ciechanowski – technicznym zabiegiem prokuratury, żeby nie trzeba było występować o przedłużenie na kolejne trzy miesiące. A tak było od maja 2025 r.
Wspomniany wniosek do wojewody trafił ok. miesiąca temu. Czy wszystko zależy od niego? Tego jeszcze nie wiadomo. W tej sprawie prokuratura nie dostała jeszcze odpowiedzi.

Michał Wróbel: Mój optymizm słabnie
Wróbel złożył zawiadomienie do prokuratury po tym, jak instytucje kolejno odmawiały mu przeprowadzenia kontroli wspomnianych wyżej decyzji prezydenta. Na jego pisma wojewoda odpowiedziała w dużym skrócie: kierownikiem urzędu jest prezydent, on odpowiada za zatrudnienie pracowników, to nie podlega nadzorowi wojewody, sprawy prawa pracy należą do PIP, kwestie finansowe do RIO, a ewentualne naruszenia prawa mogą oceniać tylko organy ścigania.
Koło się zatacza, ponieważ teraz prokuratura czeka właśnie na stanowisko wojewody.
– Czuję się trochę jak w cyrku Monty Pythona. Jedna instytucja odsyła mnie do drugiej, a na końcu wracamy do punktu wyjścia. Im dłużej to trwa, tym mój optymizm słabnie. Nie widzę instytucji, nie widzę organizacji, nie widzę organu, który chciałby się tym tematem na serio zająć – mówi w rozmowie z nami Michał Wróbel.
Pytamy miasto o komentarz
O komentarz do całej sprawy zapytaliśmy w Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. W odpowiedzi czytamy, że ratusz nie będzie komentował decyzji prokuratury. Rok temu, kiedy prokuratura wszczęła śledztwo, Konrad Fijołek w swoim oświadczeniu zaznaczył, że to kolejna próba ataku ze strony klubu Razem dla Rzeszowa.
– Wpisuje się na w dłuższą serię działań, mających na celu zdyskredytowanie mnie jako prezydenta i utrudnianie skutecznego zarządzania miastem w czasie kiedy realizowane są bardzo duże i ważne inwestycje – napisał.
A co Ty myślisz na ten temat? Podziel się swoją opinią w komentarzu pod tekstem albo na naszym Facebooku.
