
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała wstępny raport po tragedii w Cierpiszu pod Rzeszowem. W lesie rozbił się śmigłowiec Robinson R44, który następnie stanął w płomieniach. W wypadku zginęli dwaj bracia z powiatu przeworskiego.
Spis treści:
Do tragicznego wypadku śmigłowca doszło pod koniec listopada 2025 roku na Podkarpaciu. Wstępny raport nie przesądza jeszcze, co było bezpośrednią przyczyną tragedii.
Zawiera jednak szczegółowy opis przebiegu lotu, sytuacji na miejscu zdarzenia oraz warunków atmosferycznych, które tego dnia miały istotny wpływ na bezpieczeństwo w powietrzu.
Wypadek w lesie w Cierpiszu. Maszyna rozbiła się poza drogą
Do wypadku doszło 29 listopada 2025 roku w miejscowości Cierpisz, niedaleko Rzeszowa. Śmigłowiec Robinson R44 rozbił się w terenie zalesionym, około 700 metrów na północ od asfaltowej drogi pomiędzy Malawą a Wolą Rafałowską.
Była to maszyna czteroosobowa, ale w chwili wypadku na pokładzie znajdowały się dwie osoby – dwaj bracia, Mariusz i Krzysztof Supersonowie, właściciele firmy SupFol.
Lot rozpoczął się w Krośnie. Jeden z pasażerów wysiadł po dwunastu minutach
Z dokumentu PKBWL wynika, że lot rozpoczął się w Krośnie o godzinie 14.10. Oprócz pilota na pokładzie było dwóch pasażerów.
Po około 12 minutach śmigłowiec wylądował, a jeden z pasażerów opuścił maszynę. Kiedy Robinson R44 startował ponownie, na pokładzie pozostali już tylko bracia Supersonowie. Było po 14.30.
Kontroler próbował nawiązać kontakt. Odpowiedzi nie było
W raporcie opisano moment, w którym pojawiły się pierwsze sygnały, że z lotem może dziać się coś niepokojącego. O godzinie 14.52 kontroler z wieży kontroli lotów próbował nawiązać kontakt z pilotem śmigłowca. Próba była jednak bezskuteczna.
Tuż przed godziną 15, do służb zaczęły docierać informacje o możliwym przymusowym lądowaniu śmigłowca na południe od Rzeszowa. Wtedy zaczęto podejrzewać, że może chodzić o maszynę, z którą wcześniej nie udało się skontaktować.

Zboczył z kursu i tracił wysokość. Potem zaczął zahaczać o drzewa
Jak relacjonowała wcześniej prokuratura, helikopter miał niespodziewanie zboczyć z kursu w rejonie Malawy. Leciał lekkim łukiem, stopniowo tracąc wysokość, aż w końcu zaczął zahaczać o czubki drzew. To właśnie w tym miejscu doszło do katastrofy.
Służby dotarły na miejsce wypadku po pewnym czasie. Jak podkreślali później ratownicy – teren był trudno dostępny, a do wraku nie dało się dojechać samochodem.
Na miejsce zdarzenia dotarto około godziny 15:35, jednak wcześniej straż pożarna informowała, że pierwsze zastępy dotarły do wraku dopiero o 16:07.
Okoliczne drzewa były powalone lub uszkodzone, a wrak płonął. Strażacy musieli przebić się do miejsca tragedii pieszo, z ręcznymi gaśnicami. Po dogaszeniu pożaru odnaleziono dwa ciała.
PKBWL: Śmigłowiec uległ całkowitemu zniszczeniu, doszło do pożaru paliwa
We wstępnym raporcie PKBWL opisano, jak wyglądały skutki zderzenia i co mogło doprowadzić do pożaru. Komisja podkreśla, że w wyniku zderzenia z masywem leśnym nastąpiła „destrukcja kadłuba śmigłowca, łopat wirnika głównego, oderwanie belki ogonowej od kadłuba oraz deformacja śmigła ogonowego”.
„Podczas zderzenia z ziemią doszło do pęknięcia jednego ze zbiorników paliwa, w wyniku czego nastąpił pożar. Drugi zbiornik oddzielił się od kadłuba” – czytamy w dokumencie PKBWL.
To oznacza, że ogień nie był „oddzielnym” zdarzeniem, ale skutkiem samego uderzenia i uszkodzenia układu paliwowego.
Pogoda mogła mieć znaczenie. Zachmurzenie i coraz niższa podstawa chmur
Jednym z kluczowych wątków raportu są warunki atmosferyczne, które panowały tego dnia w regionie. Na ich znaczenie zwracała uwagę również Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie tuż po wypadku. Była mgła, co oznaczało słabą widoczność, a to mogło spowodować, że pilot stracił orientację i zakończyło się to tragicznie.
PKBWL przytacza pomiary m.in. z lotniska w Rzeszowie-Jasionce, oddalonego od miejsca tragedii o ok. 14 kilometrów. W raporcie wskazano, że:
- między godziną 14 a 16 niebo było całkowicie zachmurzone,
- po godz. 14.30 chmury znajdowały się na wysokości około 300 metrów nad gruntem,
- godzinę później podstawa chmur obniżyła się do około 150 metrów.
Dane pomiarowe wskazują też na pogarszającą się widzialność, choć około godziny 15.30 wynosiła jeszcze około pięciu kilometrów. Mgłę na lotnisku w Jasionce zaobserwowano między godziną 16 a 17.

Wrak i paliwo zabezpieczone do badań. Sprawdzają dokumentację i uprawnienia pilota
PKBWL informuje, że wrak śmigłowca został zabezpieczony do dalszych analiz. Pobraną próbkę paliwa z oddzielonego zbiornika również przekazano do badań. Eksperci analizują także dokumentację dotyczącą obsługi śmigłowca oraz historię szkolenia pilota.
Na razie komisja nie wydała żadnych zaleceń dotyczących bezpieczeństwa.
„Do dnia opublikowania niniejszego Raportu Wstępnego, Komisja nie sformułowała zaleceń dotyczących bezpieczeństwa” – podsumowała PKBWL.
Sekcja zwłok: obrażenia wielonarządowe, śmierć natychmiastowa
Na początku grudnia przeprowadzono sekcję zwłok braci, którzy zginęli w Cierpiszu. Jak podała prokuratura, wyniki wykazały niemal identyczne obrażenia wielonarządowe. Śmierć obu mężczyzn nastąpiła natychmiast.
Tragedia wstrząsnęła lokalną społecznością, szczególnie w powiecie przeworskim. Po wypadku starosta przeworski Dariusz Łapa udostępnił podkreślał, że „odeszli młodzi, przedsiębiorczy ludzie, aktywnie zaangażowani w życie lokalnej społeczności, pozostawiając po sobie wiele dobra i życzliwości”.

