
Jeszcze niedawno to on straszył więzieniem i kreował się na nieugiętego szeryfa. Dziś Zbigniew Ziobro siedzi na Węgrzech, pobiera dietę poselską i przekonuje, że… nie uciekł. Na Podkarpaciu osierocił ponad 74 tysiące wyborców, którzy dali mu mandat zaufania, a teraz nie mają z nim kontaktu.
Spis treści:
Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny za rządów Prawa i Sprawiedliwości, będąc w rządzie kreował się na twardziela i „szeryfa państwa prawa”. Rzeczywistość pokazała jednak, że taki styl bycia nie lezy w jego naturze.
Ziobro zamiast stawić się przed polskimi organami ścigania i walczyć o swoje dobre imię, skorzystał z azylu politycznego na Węgrzech i wraz z rodziną zamieszkał w Budapeszcie.
Tym samym pozostawił samym sobie 74 592 głosujących na niego wyborców z Podkarpacia, którzy dwa lata temu powierzyli mu mandat posła w okręgu rzeszowsko-tarnobrzeskim.
CZYTAJ TAKŻE: „Otwieracie cudzą korespondencję i jeszcze atakujecie?” Burzliwy finał sesji sejmiku
Zbigniew Ziobro: Nie uciekłem, z kraju. Ja nie wróciłem, jak w stanie wojennym
W wywiadzie z Tomaszem Terlikowskim dla RMF FM, którego Zbigniew Ziobro udzielił dziś, 13 stycznia, zaprzeczał, że uciekł z kraju.
– Tchórzami są ci, którzy łamią zasady gry fair play, określone w polskich kodeksach karnych i metodami przestępczymi usiłują zrealizować zemstę na mnie, organizując nagonkę i polowanie – stwierdził i dodał: – Ja nie wróciłem do kraju, tak jak w stanie wojennym.
Zapewniał też, że nie zamierza zrzec się mandatu posła, mimo że przebywa za granicą. Gdy Terlikowski zapytał go o dokument potwierdzający przyznanie azylu, odpowiedział, że: „to są czwartorzędne szczególiki, do których nie warto się przywiązywać”.
Komentatorzy nie mają jednak wątpliwości co do powodów tej decyzji. W TOK FM Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka TVN 24 mówiła wprost:
„On się po prostu boi. Boi się, co może go spotkać w Polsce. (…) Dla mnie to jest po prostu niepojęte, że były minister sprawiedliwości, ktoś, kto uważał się za szeryfa, nagle okazał się zwykłym tchórzem.”
ZOBACZ TEŻ: „Harcerze” Morawieckiego. Podkarpaccy posłowie PiS wybrali stronę
Rzeszowski poseł-widmo
Ziobro był politycznym spadochroniarzem z Warszawy, który w wyborach parlamentarnych miał reprezentować Podkarpacie (to stałe działanie PiS, które wie, że nasz region do Sejmu czy Europarlamentu przepchnie każdego wskazanego przez władze polityka).
W praktyce nie zapisał się do żadnej sejmowej komisji, a jego aktywność w regionie była symboliczna. Otworzył jedno biuro poselskie w Rzeszowie – przy ul. Grunwaldzkiej – do którego praktycznie nie zaglądał.
Jesienią ubiegłego roku Komitet Obrony Demokracji, sprawdzając funkcjonowanie biur poselskich, uznał rzeszowskie biuro Ziobry za „biuro widmo” – bez tabliczki informacyjnej i bez regularnych dyżurów. Dziś, gdy poseł przebywa za granicą, kontakt z nim stał się dla wiernych wyborców PiS całkiem nierealny.

Nagonka, polowanie i zemsta Tuska
W listopadzie 2025 roku Sejm, na wniosek Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, uchylił immunitet posłowi Zbigniewowi Ziobrze. Prokuratura chce postawić mu zarzuty w związku z podejrzeniem popełnienia 26 przestępstw, zagrożonych karą do 25 lat więzienia. Chodzi m.in. o nieprawidłowości przy wydawaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.
Kilka tygodni później Ziobro zniknął z Polski – w której ze względu na leczenie i tak przebywał dość rzadko – i pojawił się w Budapeszcie, gdzie wczoraj uzyskał azyl polityczny. Jak poinformował jego pełnomocnik, ochrona została mu przyznana z powodu działań polskiego rządu „noszących znamiona politycznie motywowanych represji”.
Sam Ziobro napisał na platformie X:
„Wybieram walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem. Stawiam opór postępującej dyktaturze.”
W obszernym oświadczeniu przekonuje, że padł ofiarą „polowania”, „nagonki” i „zemsty Donalda Tuska”, a sytuację w Polsce porównywał do stalinizmu i stanu wojennego. Zapowiedział, że pozostanie za granicą, dopóki – jego zdaniem – w Polsce nie zostaną „przywrócone rzeczywiste gwarancje praworządności”.
W drugą rocznicę kryminalnego przejęcia Prokuratury Krajowej przez grupę przestępczą Tuska oświadczam:
— Zbigniew Ziobro | SP (@ZiobroPL) January 12, 2026
Wybieram walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem. Stawiam opór postępującej dyktaturze. Czynię to w imię zasad, którymi zawsze się kierowałem i z powodu których stałem się…
Immunitet zabrany, pieniądze wciąż w kieszeni
Problem w tym, że mimo utraty immunitetu i pobytu za granicą, Ziobro nadal pobiera pieniądze z Sejmu, które na jego pensje przekazują polscy podatnicy.
Co miesiąc otrzymuje:
- dietę poselską: 4 208,73 złotych
- uposażenie poselskie: ok. 13 467,92 złotych brutto
Łącznie to kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, które dostaje mimo tego, że nie pojawia się w kraju i nie wykonuje obowiązków wobec swoich wyborców.
Tymczasem z oświadczeń majątkowych wynika, że były minister nie jest osobą, która nie miałaby się z czego utrzymać, ponieważ zgromadził niemal pół miliona złotych oszczędności i posiada nieruchomości warte ponad milion złotych.
Budapeszt – bezpieczna przystań dla ludzi PiS
Ziobro nie jest jedynym politykiem PiS, który znalazł schronienie na Węgrzech. Wcześniej, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i uzyskaniem immunitetu, w Budapeszcie ukrywał się Daniel Obajtek (nomen omen obecnie europoseł PiS z Podkarpacia).
Jest on oskarżony o nadużycie uprawnień i wyrządzenie szkody majątkowej Orlenowi w związku z umowami na usługi detektywistyczne z 2021 roku na łączną kwotę 393 600 złotych. Według prokuratury, służyły one prywatnym interesom Obajtka, w tym inwigilacji polityków opozycji. W grudniu 2025 roku Prokuratura Regionalna skierowała w tej sprawie akt oskarżenia do sądu.
Na Węgrzech przebywa również Marcin Romanowski, który „przetarł szlaki” uciekinierom z PiS. Byłemu wiceministrowi sprawiedliwości prokuratura postawiła bowiem 11 zarzutów w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.
Podkarpacie bez „jedynki”
Dwa lata temu ponad 74 tysiące mieszkańców Podkarpacia zaufało Zbigniewowi Ziobrze, że będzie dobrze reprezentował nasz region i oddało na niego głos w wyborach parlamentarnych. Dziś ich poseł przebywa za granicą, a Podkarpacie zostało z nieodżałowaną wyrwą w reprezentacji parlamentarnej.
Posłanka Ewa Leniart czy poseł Michał Warchoł starają się wypełnić tę pustkę jak mogą, wciąż zwołując konferencje prasowe – bezskutecznie. Zbigniewa Ziobry nikt nie jest w stanie zastąpić.
I chociaż on sam zapewnia, że nie uciekł i że „walczy”, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ta walka polega dziś głównie na udzielaniu wywiadów z Budapesztu, publikowaniu dramatycznych oświadczeń w mediach społecznościowych i regularnym sprawdzaniu, czy sejmowa dieta wpłynęła na konto.
Ziobro dołączył do grona polityków PiS, dla których Budapeszt stał się bezpieczniejszy niż Warszawa, a Viktor Orbán – bardziej godnym zaufania gwarantem praworządności niż polski sąd.
Zbigniew Ziobro wybrał bezpieczne życie politycznego uchodźcy, pozostawiając swoich wyborców bez przedstawiciela, za to z gorzką lekcją, że pokazowa odwaga szybko się kończy, gdy trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje wcześniejsze działania.