
Troje pracowników Pierwszego Urzędu Skarbowego w Rzeszowie stanie przed sądem. Prokuratura zarzuca im ujawnienie tajemnicy skarbowej i pomoc właścicielowi salonu fryzjerskiego w złagodzeniu skutków kontroli. Grozi im do 10 lat więzienia.
Spis treści:
W kwietniu 2025 r. funkcjonariusze Biura Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów weszli do skarbówki i zabrali troje pracowników w trakcie pracy. Śledztwo zamknięto 15 maja 2026 r. Akt oskarżenia trafił już do Sądu Rejonowego w Rzeszowie.

Dane z urzędu skarbowego trafiały dalej
52-letnia Beata I.-P. w marcu i kwietniu 2023 r. przeszukiwała bazy danych urzędu i wyciągała z nich informacje objęte tajemnicą skarbową. Dane trzech podatników trafiły do osób, które nie miały do nich żadnego prawa.
– Dokonywała sprawdzeń w bazach danych informacji objętych tajemnicą skarbową, a następnie udostępniała je osobom nieuprawnionym – powiedział nam Łukasz Malarski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.
Dwa miesiące później Beata I.-P. zainteresowała się kontrolą w salonie fryzjerskim w Rzeszowie. Dowiedziała się, którzy urzędnicy ją prowadzą, a potem zaczęła naciskać na Grażynę T.-C., swoją koleżankę z urzędu, która prowadziła sprawę, żeby łagodniej potraktowała właściciela salonu. Podpowiadała mu też, co ma mówić kontrolerom i jak zachować się podczas spotkania.
Według prokuratury ustalała też z właścicielem salonu treść oświadczeń składanych później podczas spotkań z kontrolującymi. Śledczy twierdzą, że miała wpływać na sposób prowadzenia całej sprawy.
Według śledczych urzędnicy mieli wcześniej umówić się, jakie nieprawidłowości zostaną wpisane do dokumentów, a które zostaną pominięte.

Kontrola bez dokumentów
– Nie sporządzili dokumentów potwierdzających przeprowadzenie kontroli oraz pełny zakres stwierdzonych uchybień, poprzestając na sporządzeniu notatki urzędowej – dodaje Malarski.
Grażyna T.-C. i 58-letni Jan G. wykryli w salonie całą listę naruszeń – brak ewidencji przy kasie fiskalnej, ludzi pracujących bez umów i niewydawanie paragonów. Żadnego z tych ustaleń nie wpisali do oficjalnych dokumentów.
Właściciel i jego pracownicy skończyli na mandatach za wykroczenia skarbowe zamiast na poważniejszych konsekwencjach.
Dwa miesiące wcześniej Beata I.-P. miała interesować się kontrolą prowadzoną w salonie fryzjerskim w Rzeszowie. Dowiedziała się, którzy urzędnicy ją prowadzą, a potem zaczęła naciskać na Grażynę T.-C., żeby łagodniej potraktowała właściciela salonu. Podpowiadała mu też, co ma mówić kontrolerom i jak zachować się podczas spotkania z nimi. Według prokuratury miała również ustalać z właścicielem salonu treść oświadczeń składanych później podczas spotkań z urzędnikami.
Oskarżeni nie przyznają się do winy i wcześniej nie byli karani.
Masz jakiś ciekawy temat? Daj nam znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.