
Mieszkańcy szybciej niż urząd zauważyli, że zdjęcie „niedźwiedzia” z Połomi w gminie Niebylec wygląda jak grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję. W tym czasie gmina uruchomiła działania kryzysowe, strażacy patrolowali teren dronem z termowizją. Później do sprawy weszła już polityka.
Spis treści:
Sprawa szybko przestała być tylko historią o rzekomym niedźwiedziu. Po sobotnim komunikacie wójta gminy Niebylec Eryka Trojanowskiego zdjęcie błyskawicznie obiegło lokalne grupy i Facebooka. Gdy mieszkańcy zaczęli podważać autentyczność fotografii, pojawiły się też polityczne komentarze pod adresem władz gminy związanych z Konfederacją i Nową Nadzieją Sławomira Mentzena.

Mieszkańcy: Widać, że to AI
Zdjęcie niedźwiedzia dobierającego się do uli udostępnił również wicewójt Jakub Czarnota, prezes okręgu rzeszowskiego Nowej Nadziei Sławomira Mentzena.
Problem w tym, że część mieszkańców od początku nie wierzyła w autentyczność fotografii. Internauci szybko zaczęli zwracać uwagę, że grafika wygląda nienaturalnie i przypomina obraz wygenerowany przez AI.
– Misiek jak w bajkach, miodek wybiera – napisała jedna z mieszkanek.
– Czy ktoś z Połomi poznaje swoją posesję z ulami? – pytał inny internauta.
W komentarzach szybko pojawiły się też żarty, że niedźwiedź już jest na rynku w Rzeszowie. Ktoś inny wrzucił grafikę przedstawiającą misia odbierającego mandat od policjanta.
– Niedźwiedź był widziany w żabce, wpadł po żubra bo czuł się samotny – napisała kolejna osoba i dorzuciła jeszcze jedno wygenerowane przez AI zdjęcie.

Cała sytuacja szybko przerodziła się też w polityczną awanturę. Patrycja Pawlak-Kamińska z Nowej Lewicy uderzyła we władze gminy Niebylec związane z Konfederacją.
– Ci sami ludzie, którzy jeszcze niedawno szczuli na migrantów, Ukraińców i LGBT, tym razem oszukują i manipulują w sprawie niedźwiedzi – napisała w mediach społecznościowych.
Niedźwiedź postawił służby na nogi
Gdy wójt gminy Niebylec Eryk Trojanowski poinformował w sobotę, że w okolicy Połomi miał pojawić się niedźwiedź, sprawa została również zgłoszona policji i odpowiednim służbom.
Gmina potraktowała sytuację poważnie. Strażacy z OSP Konieczkowa patrolowali okolice dronem z termowizją, a policję poproszono o dodatkowe patrole w rejonie szkół i miejsc, gdzie mogli pojawiać się mieszkańcy.
Wójt informował też, że urząd kontaktował się z radnymi, sołtysami i szkołami, a teren sprawdzano również podczas objazdu okolicy. W tle był realny strach mieszkańców, bo zaledwie kilka tygodni wcześniej Podkarpacie żyło tragedią w Płonnej w powiecie sanockim, gdzie po ataku niedźwiedzia zginęła 58-letnia kobieta.


Gmina padła ofiarą dezinformacji?
Kilka godzin później wójt napisał, że grafika najprawdopodobniej została wygenerowana przez AI albo przerobiona.
– To nie jest niewinny żart. Fałszywe lub zmanipulowane zgłoszenie uruchamia realne procedury, angażuje służby, strażaków, policję, pracowników urzędu i wywołuje niepokój wśród mieszkańców – napisał Eryk Trojanowski.
W rozmowie z nami podobnie sprawę komentował wicewójt Jakub Czarnota.
– Gmina padła ofiarą pewnej dezinformacji i żartu. Taką informację dostaliśmy od mieszkańców i na tej podstawie wójt uruchomił określone działania – powiedział nam Czarnota.
Przyznał też, że zdjęcie było sprawdzane przez urząd.
– Nasi pracownicy weryfikowali to zdjęcie – mówił.
Nie chciał jednak odpowiedzieć, kto konkretnie zajmował się analizą grafiki i w jaki sposób urząd oceniał jej wiarygodność. Odsyłał nas do wójta.
Próbowaliśmy skontaktować się z Erykiem Trojanowskim, żeby zapytać, kto dokładnie odpowiadał za weryfikację zdjęcia i czy urząd konsultował fotografię np. z informatykiem lub specjalistą od grafiki. Wójt nie mógł z nami rozmawiać.
Policja: Skupialiśmy się na sprawdzeniu zgłoszenia
Do sprawy odniosła się też Komenda Powiatowa Policji w Strzyżowie. Jak mówi mł. asp. Daniel Czapczyński, funkcjonariusze skupiali się przede wszystkim na sprawdzeniu wiarygodności zgłoszenia.
– Dopóki ta informacja się nie potwierdziła, nie angażowaliśmy dodatkowych sił. Sytuację monitorowali policjanci i patrole zaplanowane na te dni – powiedział policjant.
Policja kontaktowała się m.in. z nadleśnictwem, kołami łowieckimi i samorządami z powiatu strzyżowskiego.
Jakub Czarnota odrzuca zarzuty polityczne
– Jeżeli urząd ma informacje o pewnym zagrożeniu, to reaguje. Robienie z tego sprawy politycznej jest moim zdaniem zupełnie bez sensu – powiedział nam Jakub Czarnota.
Fałszywy alarm wywołał realne działania służb i falę komentarzy w internecie. Część mieszkańców nadal pyta jednak, kto i w jaki sposób zweryfikował zdjęcie przed publikacją ostrzeżenia.
Masz jakiś ciekawy temat? Daj nam znać, np. mailem na re******@*******ow.pl. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.
