Tyczyn wybiera burmistrza. Mieszkańcy zdecydują - Adrian Michałek czy Jacek Surówka?
29-letni Adrian Michałek i 51-letni Jacek Surówka pod koniec września zmierzą się w drugiej turze wyborów na burmistrza Tyczyna. Jeden jest przewodniczącym Rady Miejskiej i społecznikiem, drugi emerytowanym oficerem Wojska Polskiego. Zapytaliśmy obu o ich doświadczenie, motywację, poparcie, kampanię i najważniejsze dla Tyczyna kwestie.
DebataAdrian Michałek i Jacek Surówka - kandydaci na burmistrza Tyczyna. | Fot. FB
Paulina Bajda · 20 września 2026Pierwsza tura wyborów na stanowisko burmistrza Tyczyna przyniosła wyraźny sygnał od mieszkańców. W drugiej turze znaleźli się Adrian Michałek i Jacek Surówka - obaj startujący z własnych, bezpartyjnych komitetów.
Porażkę ponieśli natomiast kandydaci związanych z dużymi politycznymi ugrupowaniami. W samorządowym wyścigu nie ma już ani kandydata Prawa i Sprawiedliwości, ani kandydata Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Partyjne szyldy, poparcie parlamentarzystów czy obecność przedstawicieli władz wojewódzkich nie wystarczyły, by wejść do finału, który odbędzie się 27 września.
Adrian Michałek - 29 lat, samorządowiec i społecznik

Adrian Michałek ma 29 lat i mieszka w Kielnarowej. Jest obecnym przewodniczącym Rady Miejskiej w Tyczynie. Ukończył Politechnikę Rzeszowską na kierunku zarządzanie, ze specjalizacją w zakresie nowoczesnego marketingu.
Od lat działa społecznie. Był wieloletnim szefem tyczyńskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, prowadzi Młodzieżowe Centrum Współpracy, angażuje się jako animator lokalny i wolontariusz. Jest także animatorem zabaw i trenerem akrobatyki sportowej.
Od marca 2024 roku prowadzi własną działalność gospodarczą, w ramach której organizuje gry i wydarzenia integracyjne dla zespołów i grup.
Dlaczego Michałek chce zostać burmistrzem?
- Ponieważ wiem, że jako jedyny z wszystkich chętnych mogę zapewnić ciągłość zadań i konkretnych działań, które są obecnie realizowane - mówi.
Jego zdaniem znaczenie ma także krótka, trzyletnia kadencja, która czeka nowego burmistrza.
- Tu nie ma czasu i możliwości na wdrażanie się całkiem nowych osób, które będą się musiały wszystkiego od początku uczyć - przekonuje.
Popiera go były burmistrz
Michałek jest bezpartyjny i startuje z własnego komitetu. Ma jednak wyraźne poparcie byłego burmistrza Tyczyna Janusza Błotnickiego. Czy można więc powiedzieć, że jest „człowiekiem Błotnickiego”?
- Ja bym tego tak nie określał, ale rzeczywiście pan Janusz Błotnicki mocno mnie wspiera, kibicuje i zachęca do oddania głosu na moją osobę - odpowiada.
Michałek nie ukrywa, że część działań poprzedniego burmistrza chciałby kontynuować. Nie chodzi jednak wyłącznie o konkretne inwestycje.
- Tu chodzi o po prostu sposób działania samorządu, podejście do drugiego człowieka, do mieszkańca, załatwianie nawet takich zwykłych, małych inicjatyw, które są bardzo chwalone przez mieszkańców, a które nie wymagają jakiś nie wiadomo inwestycji - mówi.
Wymienia m.in. zielone ryneczki, wsparcie dla seniorów, młodzieżową i seniorską radę oraz rozwiązania dotyczące sprzedaży na plantach.
Nie dla przyłączenia Tyczyna do Rzeszowa
Jednym z ważnych pytań przed drugą turą jest przyszłość Tyczyna jako samodzielnej gminy. Michałek nie ma w tej sprawie wątpliwości.
- Nie, nie jestem za przyłączeniem Tyczyna do Rzeszowa. Uważam, że jako gmina Tyczyn mamy swoją historię, swoją osobowość, swoje aspekty, których no nie powinniśmy oddawać. Jeżeli by to była tylko i moja wyłączna decyzja, to był bym przeciwny - mówi.
Podkreśla też, że jego start nie wynika z chęci zarobienia pieniędzy czy zdobycia stanowiska. - Ja nie startuję dla pieniędzy. To nie o to chodzi. Startuję, bo czuję potrzebę. Zawsze byłem społecznikiem, wolontariuszem - z tego znają mnie mieszkańcy - przekonuje.
Kampania z telefonu zamiast konferencji
Michałek kampanię prowadzi głównie w internecie. Mieszkańcy przesyłają mu pytania, a on nagrywa odpowiedzi i publikuje je w mediach społecznościowych. Jak mówi, jego filmy mają już dziesiątki tysięcy wyświetleń.
- To nie chodzi o to, żeby zorganizować konferencję oraz postawić kilka kamer i tak kolokwialnie mówiąc - udawać jakiegoś ważniaka. To chodzi właśnie o to, żeby być dostępnym dla ludzi - mówi.
Dodaje, że jego odpowiedzi nie zawsze są zadowalające dla mieszkańca. - Ale są szczere. Moja odpowiedź zawsze jest pełna prawdy, a nie obietnic typowych dla kampanii wyborczej - podkreśla.
Michałek uważa, że właśnie taki sposób komunikacji pozwala odpowiadać na realne pytania mieszkańców, zamiast prezentować wyłącznie przygotowany program wyborczy. Swoje szanse w drugiej turze ocenia dobrze, ale do wyniku podchodzi ostrożnie.
- Nieskromnie powiem, że oceniam je nawet bardzo dobrze. Aczkolwiek zawsze byłem za tym, żeby podchodzić do wszystkich rzeczy z pełną pokorą, więc dlatego nie ogłaszam jeszcze zwycięstwa i nie otwieram szampana - mówi.
Jacek Surówka - 51 lat, emerytowany oficer

Rywalem Adriana Michałka będzie 51-letni Jacek Surówka. Jest rodowitym mieszkańcem gminy Tyczyn - urodził się w Hermanowej, a obecnie mieszka w Tyczynie.
To emerytowany oficer Wojska Polskiego. Przez 30 lat służył w wojsku, również poza granicami kraju. Brał udział w misjach pokojowych i stabilizacyjnych. W wojsku zajmował się m.in. logistyką, infrastrukturą, budżetem, sprzętem i zarządzaniem ludźmi.
Od lat działa również lokalnie. Trzecią kadencję jest członkiem Zarządu Mieszkańców Tyczyna, prowadzi pododdział Orląt Tyczyńskich Związku Strzeleckiego „Strzelec” w Rzeszowie.
Jak przyznaje decyzja o kandydowaniu nie była dla niego łatwa, ale na wojskowej emeryturze ma na to czas.
- Decyzja nie była prosta, ale konkretna. Teraz jest ten czas, kiedy mogę się poświęcić już nie jako żołnierz naszej ojczyźnie, ale chciałbym obecnie podjąć służbę dla lokalnej społeczności - mówi.
Bezpartyjny, choć polityczne skojarzenia pozostały
Surówka również startuje jako kandydat bezpartyjny. Wokół jego kandydatury pojawiają się jednak polityczne skojarzenia.
W poprzednich wyborach samorządowych, bez powodzenia, do Rady Miejskiej w Tyczynie startował bowiem z komitetu Zofii Międlar-Mruk, popieranej przez Stanisława Kruczka, byłego wicemarszałka województwa i obecnego radnego PiS. Tym razem jego kandydaturę mocno promował także ruch Jedność Narodu - Gospodarka Dobra Wspólnego - Polska.
Czy oznacza to związki z Konfederacją albo PiS? Jacek Surówka zaprzecza.
- Jestem byłym żołnierzem zawodowym i przez 30 lat byłem apolityczny. Oczywiście swoje poglądy mam. Jestem wychowany w duchu patriotycznym, religijnym i tego się trzymam - mówi.
Podkreśla, że nie ma żadnych powiązań partyjnych ani z Konfederacją, ani z PiS-em, ani z Koalicją Obywatelską, ani z PSL-em.
- Po prostu jeżeli ktoś mnie popiera z jakichkolwiek pobudek, to OK. Natomiast nie mam żadnych deklaracji i zobowiązań wobec jakiegokolwiek ugrupowania czy stowarzyszenia - przekonuje kandydat na burmistrza Tyczyna.
Sam mówi o sobie przede wszystkim jako o człowieku społecznym.
- Ktoś ma predyspozycje biznesowe, ktoś ma predyspozycje społeczne - ja się cechuję tymi społecznymi - mówi.
Zamiast konferencji - chodzenie po domach
Jacek Surówka, podobnie jak Adrian Michałek, nie organizował konferencji prasowych. Postawił na media społecznościowe i bezpośrednie rozmowy z mieszkańcami. Jeździł po różnych częściach gminy Tyczyn, był m.in. w: Kielnarowej, Hermanowej i Borku Starym. Jak mówi, celowo chciał dotrzeć również do miejsc położonych dalej od centrum.
- Głównie chodziłem po miejscach bardziej oddalonych od centrów, żeby poznać faktyczną problematykę naszych mieszkańców i bardziej ją pogłębić - tłumaczy.
Twierdzi, że mieszkańcy dobrze przyjęli tę formę kampanii. - Nie było miejsca, gdzie by ktoś zamknął przede mną drzwi - mówi.
Surówka przyznaje, że w kampanii potrzebna jest obecność w internecie, ale sam nie czuje potrzeby organizowania konferencji i otaczania się politykami.
- Nie mam parcia na szkło. Ja jestem człowiekiem czynu i chciałbym działać dla lokalnej społeczności - przekonuje.
Tyczyn powinien pozostać Tyczynem
W sprawie ewentualnego przyłączenia Tyczyna do Rzeszowa Jacek Surówka prezentuje dokładnie takie samo stanowisko jak jego kontrkandydat.
- Tyczyn ma swoją historię, swoją tożsamość - mówi i przypomina, że gmina już wcześniej straciła dwa sołectwa.
- To co było wartościowsze w Tyczynie, to już zostało przejęte. Mówię tutaj o sołectwie Budziwój i sołectwie Biała. Gmina została okrojona z dwóch sołectw i na pewno to nie wpłynęło korzystnie na jej rozwój - ocenia.
Jacek Surówka: Gdybym nie widział szans, to bym odpuścił
W pierwszej turze wyborów w Tyczynie to Adrian Michałek zdobył więcej głosów, ale Jacek Surówka nie zamierza z tego powodu rezygnować z walki. Przypomina, że w drugiej turze zaczyna się właściwie nowa kampania, a głosy oddane na kandydatów, którzy odpadli, mogą teraz zdecydować o wyniku.
- Odpadło trzech kandydatów i elektorat tych panów jest do zagospodarowania. To mieszkańcy ocenią na kogo będą głosować w drugiej turze - mówi.
Podkreśla, że nie startuje dla samego stanowiska i gdyby nie widział, że ma szanse wygrać, to by odpuścił. Jego zdaniem doświadczenie zdobyte w wojsku może być przydatne w samorządzie.
- To nie jest tak, że wyskoczyłem z lasu, odłożyłem broń i chcę zabiegać o stanowisko w samorządzie - mówi.
Wskazuje na 30 lat służby, pracę przy logistyce, budżecie, infrastrukturze i zarządzaniu ludźmi.
- Mam pomysły, wiem jak je realizować. Mam też doświadczenie, tak jak wspomniałem, 30 lat w służbie kraju i za granicą - przekonuje.
Teraz decyzja należy do mieszkańców
W drugiej walki o fotel burmistrza w Tyczynie nie będzie już więc wyboru między PiS-em, KO czy inną partią. Będzie wybór między dwoma kandydatami, którzy podkreślają swoją niezależność.
29-letni Adrian Michałek wchodzi do drugiej tury jako urzędujący przewodniczący Rady Miejskiej, społecznik i lokalny animator. Ma poparcie byłego burmistrza Janusza Błotnickiego.
51-letni Jacek Surówka to były zawodowy wojskowy, od lat działający lokalnie. Choć jego nazwisko pojawiało się wcześniej w kontekście osób związanych z prawicą, sam stanowczo deklaruje brak związków z jakąkolwiek partią.
Obaj chcą samodzielnego Tyczyna. Obaj prowadzą kampanię bez wielkich politycznych konferencji. Obaj mówią o bezpośrednim kontakcie z mieszkańcami.


