Maria Kurowska piąty dzień siedzi w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Pije kranówkę i pilnuje drzwi rektora
Piąty dzień, to samo ubranie, ta sama fryzura i butelka kranówki. Maria Kurowska nie zamierza opuszczać Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, dopóki nie zakończy się spór o jej rektora. Posłanka PiS twierdzi, że broni praworządności. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek uważa natomiast, że pomyliła mandat parlamentarzystki z rolą partyjnego ochroniarza.
DebataPosłanka z Jasła Maria Kurowska już piąty dzień z rzędu "broni" Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. | Fot. x.com/Maria Kurowska
Paulina Bajda · 15 września 2026Posłanka Prawa i Sprawiedliwości, pochodząca z Jasła - Maria Kurowska, od czwartku 11 września okupuje siedzibę Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie. Zajęła miejsce na korytarzu przy gabinecie rektora, zabarykadowała drzwi wersalką i zapowiada, że nie zamierza się stamtąd ruszać.
Powód? Posłanka nie uznaje dr. hab. Sławomira Cudaka, który z powołania Ministra Sprawiedliwości pełni obowiązki rektora-komendanta uczelni po odwołaniu Michała Sopińskiego. Jej zdaniem zmiana władz została przeprowadzona z naruszeniem prawa.
- Będę tutaj dotąd, dopóki nie zostanie powołany rektor w sposób taki, który nie będzie budził zastrzeżeń prawnych - mówiła w jednym z opublikowanych w mediach społecznościowych nagrań.
Kurowska twierdzi, że jej działania są interwencją poselską i mają na celu niedopuszczenie do przejęcia gabinetu przez osobę, która według niej, nie została legalnie ustanowiona rektorem.
„Wersalką chciał mnie obejść”
Początkowo sprawa mogła wyglądać jak typowy polityczny protest. Szybko jednak zaczęły pojawiać się sceny, które trudno byłoby wymyślić nawet komediowemu scenarzyście. Kurowska opowiadała m.in. o próbie dostania się do gabinetu przez Sławomira Cudaka.
- Pan profesor Cudak lekko użył tej wersalki, ponieważ wstąpił na nią, chcąc mnie obejść tutaj bokiem i tą wersalką, żeby dotrzeć do drzwi. Ale to zablokowałam skutecznie i nie pozwoliłam, żeby do tych drzwi dotarł - relacjonowała.
Były też próby pokojowego rozwiązania konfliktu. Jak opowiadała posłanka, nowy rektor miał zapraszać ją nawet na kawę i nawiązać z nią "takie w miarę ludzkie" relacje. Próba przekupstwa posłanki kawą jednak nie zadziałała. Drzwi pozostały zablokowane.

Kranówka zamiast kanapek
W poniedziałek Kurowska poinformowała swoich obserwatorów, że jest już piąty dzień na miejscu. Jak przekonywała, nie ma świeżych ubrań, leków, jedzenia ani swojej wody.
- Ciągle w tym samym ubraniu i w tej samej fryzurze, ponieważ jestem tutaj odcięta od wszystkiego - mówiła jednak wciąż z uśmiechem na twarzy.
Dodała, że wcześniej postawiła warunek: jeśli ktoś ma jej dostarczać jedzenie i picie, mają to zrobić wyłącznie posłowie PiS. Ci jednak nie są wpuszczani na teren uczelni.
- Jestem po prostu od dzisiaj na wodzie kranowej, ponieważ woda, którą miałam mi się skończyła. No i oczywiście jedzenia też nie ma - relacjonowała, jednocześnie zapewniając, że czuje się dobrze i prosiła wiernych obserwatorów - a ma ich wielu, o to by się o nie nie martwili.
"Panie Sławomirze, cóż to pan opowiada"
W kolejnym nagraniu, opublikowanym we wtorek 15 września, posłanka Kurowska polemizowała z wypowiedzią Cudaka z dziennikarką Dominiką Dobrosz-Oracz, który twierdził, że posłanka ma dostęp do wody, herbaty i kawy.
- Panie Sławomirze, cóż to pan opowiada? To moje stanowisko, jak pan określił pracy - nie ma tu ani czajnika, ani herbaty, ani kawy. Jest butelka z wodą kranówką – mówiła pokazując miejsce w którym przebywa.
Cudak odpowiadał, że posłanka pije wodę z butelek, które są jej dostarczane. Na pytanie dziennikarki, czy przedstawiana przez prawicę sytuacja nie jest przesadzona, odpowiedział, że wydaje mu się, że tak.
Pilnuje też sprzętu Republiki
Kurowska podczas jednego z nagrań pokazała miejsce, w którym przebywa. Oprócz łazienki wskazała również pozostawiony na korytarzu sprzęt Telewizji Republika. Warto podkreślić, że to ta stacja od samego początku na antenie relacjonowała zamieszanie w AWS, a nawet ustawiła tam swoje studio.
- Popatrzcie państwo, to jest ten sprzęt i tutaj jeszcze jest więcej tego sprzętu. To jest bardzo drogocenny sprzęt - mówiła.
Jak przekonywała, sprzętu pilnują obecni na miejscu funkcjonariusze Służby Więziennej. Sama natomiast nadal zajmuje strategiczną pozycję przy drzwiach.
Posłowie próbują dostać się do środka
Problem z dostarczeniem Kurowskiej jedzenia i leków próbowali rozwiązać jej partyjni koledzy. Najpierw pod Akademią pojawił się Antoni Macierewicz. Później bezskutecznie na teren uczeni próbował wejść Mariusz Gosek, który przywiózł jej - według własnej relacji: leki, wodę, sery, elektrolity i wędlinę.
Po nim na miejsce trafił poseł Dariusz Matecki. Bramy Akademii wciąż jednak pozostały dla posłów zamknięte, dlatego poseł Matecki próbował - wzorem Lecha Wałęsy, przeskoczyć przez płot. Podczas tej akcji zawisł jednak widowiskowo na ogrodzeniu i dostarczył mediom obrazek, który długo jeszcze będzie żył własnym życiem.
Waldemar Żurek: Poseł Kurowska pomyliła mandat parlamentarzysty z rolą partyjnego ochroniarza
Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Skomentował wpis wiceminister Maria Ejchart, która poinformowała, że pełniący obowiązki rektora Sławomir Cudak zwrócił się do marszałka Sejmu o pilną interwencję w związku z działaniami posłanki.
- Interwencja poselska nie polega na koczowaniu pod drzwiami i paraliżowaniu pracy akademii. Standardy państwa prawa obowiązują każdego parlamentarzystę bez wyjątku - napisała Ejchart.
Żurek był jeszcze ostrzejszy, jak stwierdził posłanka Kurowska "pomyliła mandat parlamentarzysty z rolą partyjnego ochroniarza".
- Państwowa akademia przestała być prywatnym folwarkiem ludzi Zbigniewa Ziobry - skomentował minister.
Kurowska ma oczywiście zupełnie inne zdanie. Jej zdaniem to właśnie ona w imieniu narodu broni praworządności.
Skąd ten cały spór?
Źródłem konfliktu jest odwołanie Michała Sopińskiego z funkcji rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Pierwszą decyzję w tej sprawie Ministerstwo Sprawiedliwości wydało 28 maja. Po złożeniu przez Sopińskiego wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, Waldemar Żurek 9 września utrzymał decyzję w mocy.
Resort argumentuje, że minister nadzorujący uczelnię miał podstawy do odwołania rektora w związku "z rażącym lub uporczywym naruszaniem prawa". Wskazuje m.in. na nieprawidłowości dotyczące postępowań doktorskich, zasady apolityczności Służby Więziennej oraz organizacji aplikacji kuratorskiej.
Po odwołaniu Sopińskiego obowiązki rektora-komendanta miał objąć Sławomir Cudak. Sopiński i wspierający go politycy PiS powołują się jednak na postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 27 maja, które wzywało ministra do powstrzymania się od działań prowadzących do odwołania lub zawieszenia Sopińskiego.
Ministerstwo Sprawiedliwości uważa natomiast, że postanowienie nie może blokować decyzji ministra. Kiedy nowy rektor próbował wejść na teren uczelni i objąć stanowisko, zablokowała go Telewizja Republika oraz politycy PiS.
"Proszę się najeść, wziąć leki i przestać robić cyrk"
W tym wszystkim nie sposób nie zauważyć charakterystycznego stylu jasielskiej posłanki. Maria Kurowska jest osobą mocno wierzącą i także w obecnym proteście chętnie odwołuje się do języka wiary. W internecie pojawiają się więc modlitwy za jej zdrowie, wytrwałość i powodzenie całej akcji.
„Niech Pan Bóg błogosławi i czuwa nad Panią Poseł. Jezu ufam Tobie. Matko Boża opiekuj się naszą dzielną Posłanką Marią Kurowską” - napisała jedna z internautek.
Inna dziękowała jej za „hart ducha” i to, że „nie ustąpiła ani o krok”. A jeszcze inna stwierdziła, że Maria Kurowska jest jej bohaterką. „Takiej kobiety szukałam na ziemski wzór”.
Są też głosy znacznie mniej entuzjastyczne. „Niech Pani nie robi cyrku i wraca do domu” - napisała jedna z komentujących na platformie x.com.
„Czyli to już nie jest interwencja poselska, tylko protest. Więc już wiemy, że pani jest przeciwko, to teraz prosimy żeby pani stamtąd wyszła, najadła się, wzięła leki i przestała robić cyrk ze swojego mandatu” - zauważył kolejny internauta.
Maria, czyli wiara, żubry i św. Bobola
Wiara Kurowskiej nie jest zresztą nowym elementem jej publicznej działalności. W jej przekazie często pojawiają się odniesienia do religii i świętych. Tym razem również nie zabrakło jej ulubionego patrona - św. Andrzeja Boboli ze Strachocina, którego figurkę przyniosła m.in. do Sejmu by uspokoił sytuacje na polsko-białoruskiej granicy. To szczególnie swojski wybór dla polityczki pochodzącej z Jasła i związanej z Podkarpaciem.
„W ramach interwencji poselskiej walczę z próbą przejęcia AWS. Do budynku uczelni przyniosłam relikwie św. Andrzeja Boboli. Razem z działaczami i studentami w gabinecie rektora trwa adoracja. Bóg jest z nami!!" - relacjonowała posłanka.
Nie pierwszy raz robi się o niej głośno. Maria Kurowska ma już na swoim koncie kilka wypowiedzi, które przebiły się daleko poza Podkarpacie. W 2024 roku otrzymała tytuł laureatki „Klimatycznej bzdury roku” za wypowiedź dotyczącą dwutlenku węgla.
- Jeśli będzie zeroemisyjność i nie będzie CO2 w powietrzu, to zagłodzimy przyrodę, bo z czego będzie się rozwijać? - pytała.
Później było jeszcze radośniej, jej wypowiedź na temat Puszczy Białowieskiej przeszła już w zasadzie do historii.
- Ta puszcza jest zniszczona - myślę, że w ponad 40 proc. To, co ja widziałam, to dosłownie 100 proc. puszczy jest zniszczone. Przecież tam w ogóle nie ma normalnych drzew, 60-letnich czy stuletnich. Tam rosną normalnie kije - mówiła.
A potem pojawiły się żubry, które... "przecież nie będą sobie tam tych nóg łamać na tych drzewach" - przekonywała. Kiedy część słuchaczy zaczęła się śmiać, posłanka odpowiedziała: - Śmiejcie się, śmiejcie, a przecieżeście widzieli żubry.
Dziś żubry i drzewa ustąpiły miejsca Sławomirowi Cudakowi, wersalce i drzwiom gabinetu rektora. Jedno pozostaje bez zmian: Maria Kurowska wciąż jest przekonana, że stoi po właściwej stronie barykady.
Politycy z regionu posłankę Kurowską traktują z przymrużeniem oka i przekonują, że ktoś próbuje nią sterować i wciąż "wpuszczać na miny". Nie ma co ukrywać, że od lat jest ona bardzo blisko kolejnego podkarpackiego posła Zbigniewa Ziobry i stoi za nim murem.



