Burmistrza zatrzymali funkcjonariusze rzeszowskiej delegatury CBA na polecenie Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Śledczy zabezpieczyli dokumenty i nośniki danych.
CBA zatrzymało burmistrza Sanoka. Tomasz Matuszewski mówi o politycznej rozgrywce
Agenci CBA zatrzymali w poniedziałek w domu burmistrza Sanoka Tomasza Matuszewskiego. Prokuratura zarzuca mu, że radnemu obiecał pracę w miejskiej spółce w zamian za poparcie w głosowaniach rady. Prokurator zawiesił go w obowiązkach, a Matuszewski mówi o politycznej rozgrywce przed listopadowym referendum w sprawie jego odwołania.

Praca w spółce za głosy w radzie
Według prokuratury do zdarzenia doszło 9 stycznia 2025 r. Burmistrz miał wtedy złożyć radnemu Rady Miejskiej w Sanoku propozycję korupcyjną. W zamian za zatrudnienie w jednej z miejskich spółek oczekiwał, że radny będzie go popierał w głosowaniach. Radny miał też namówić kolejnego radnego, żeby i on głosował po myśli burmistrza.
- Zawiadomienie trafiło do prokuratury i CBA w kwietniu tego roku. Śledztwo prowadzą funkcjonariusze CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie - informuje zespół prasowy CBA,
Prokurator postawił Matuszewskiemu zarzut przekroczenia uprawnień i obietnicy udzielenia korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną. Grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Dozór, 30 tys. zł poręczenia i zawieszenie
Burmistrz Sanoka nie przyznał się do zarzutu. Złożył krótkie wyjaśnienia, ale prokuratura nie ujawnia ich treści ze względu na dobro śledztwa.
Matuszewski pozostaje na wolności. Prokurator objął go dozorem policji i zakazał mu kontaktu ze wskazanym świadkiem. Burmistrz musi też wpłacić 30 tys. zł poręczenia i nie może wyjeżdżać z kraju. Do końca postępowania nie może pełnić obowiązków burmistrza.
Mateusz Matuszewski: To nie przypadek
Mateusz Matuszewski odpowiedział w nagraniu wideo. Jak mówi, nagrał je kilka dni wcześniej, bo od tygodni docierały do niego dokumenty o „inspirowanej politycznie rozgrywce” wymierzonej w niego. Twierdzi też, że sprawa ruszyła z inicjatywy radnego Grzegorza Nogaja.
Najmocniej uderza w decyzję o zawieszeniu.
- Nie zgadzam się z tą decyzją i zaskarżę ją do sądu. To sąd oceni jej zasadność. Prawda musi zostać ustalona na podstawie dowodów - mówi Mateusz Matuszewswki.
Podkreśla, że chodzi o zdarzenie sprzed blisko dwóch lat. Wskazuje też na moment, w którym prokuratura postawiła mu zarzut.
- Zwróćcie państwo uwagę, kiedy to się dzieje: tuż przed referendum. To nie przypadek i chcę to bardzo wyraźnie powiedzieć - dodaje Matuszewski.
Według burmistrza Sanoka zawieszenie uderza nie tylko w niego, ale też w pracę urzędu. Przypomina, że jest koniec roku, a przed miastem decyzje budżetowe, inwestycje i zobowiązania. Zapowiada, że dokumenty przekaże pełnomocnikom i wskaże świadków, którzy jego zdaniem mogą przedstawić istotne okoliczności sprawy.
Referendum 15 listopada
O tym, czy Mateusz Matuszewski zostanie burmistrzem, Sanoczanie zdecydują 15 listopada. Referendum zarządził komisarz wyborczy w Krośnie po uchwale, którą rada miasta przyjęła w sierpniu.
Radni obwiniają burmistrza za złą sytuację finansową Sanoka. Na koniec 2025 r. dług miasta wynosił ok. 170 mln zł. Matuszewski odpowiada, że miasto realizuje program naprawczy, a radnym zarzuca blokowanie rozwoju. Rada i burmistrz są w konflikcie od wyborów w 2024 r.
Rok temu mieszkańcy Sanoka głosowali już w referendum w sprawie odwołania rady miasta. Zainicjowali je ludzie związani z burmistrzem. Przez zbyt niską frekwencję głosowanie okazało się nieważne.
Udostępnij ten artykuł




