Było to mniej więcej pół roku temu. Widziałem ekran komputera, więc dokładnie wiem, co się działo: lekarz wpisał moje objawy do czata, a potem sprawdzał, czy ten potwierdzi jego diagnozę. Mojego imienia ani numeru PESEL przy tym nie podał.
Moja pierwsza myśl dotyczyła tajemnicy lekarskiej, ale zaraz potem przyszło mi do głowy, że może to i dobrze, że lekarz woli się upewnić. Z ciekawości sprawdziłem więc przepisy. Okazuje się, że pozwalają lekarzom korzystać z AI, choć pod kilkoma warunkami, a tajemnica lekarska obowiązuje dokładnie tak samo jak przed pojawieniem się czatów.






