Autor: Wit Hadło
Od urodzenia mieszka w Rzeszowie. Lubi podróże, jazz i muzykę poważną graną na żywo, a także teatr. Nie rozstaje się z aparatem.
W Galerii Nierzeczywistej otwarto zbiorową wystawę RSF, prezentującą spontaniczne, dokumentalne i często nieoczywiste kadry z różnych zakątków Rzeszowa. Ekspozycja potrwa do końca roku.
Koncert „Blues Rewrite – Tribute to Breakout” okazał się muzycznym wydarzeniem, które na nowo zinterpretowało dorobek Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy. W Rzeszowie oprócz lokalnych artystów wystąpili m.in. Ewelina Flinta i Maciej Balcar.
Publiczność w Rzeszowie usłyszała autorskie kompozycje, jazzowe kolędy i nowe interpretacje muzycznych klasyków. Wszystko w wyjątkowym wykonaniu duetu Bałata – Wania.
To była podróż do czasów, gdy polski rock progresywny święcił triumfy. SBB ponownie zachwyciło rzeszowską publiczność, serwując dwie godziny wirtuozerii i muzycznych eksperymentów.
Niedzielny spektakl w ramach programu Klasyka 3.0 przyniósł rzeszowskiej publiczności świeże spojrzenie na „Znachora”. Adaptacja Jakuba Roszkowskiego daleko odbiega od książki i znanych filmów, ale zaskakuje pomysłem, energią i humorem.
Tegoroczny Rzeszów Jazz Festiwal zakończył się serią wyjątkowych koncertów – od pełnej charyzmy Ewy Bem, przez filmowe brzmienia Henryka Miśkiewicza, aż po energetyczne jam session w Rzeszowskich Piwnicach.
Koncert Finałowy XI Podkarpackiej Jesieni Jazzowej okazał się wyjątkowym muzycznym przeżyciem. Na scenie WDK wystąpiła Beata Przybytek. Swoją charyzmą i muzyczną różnorodnością porwała publiczność do wspólnego śpiewu i tańca.
Z rozmachem rozpoczęła się 13. edycja Rzeszów Jazz Festiwal. Pierwszy weekend przyniósł dwa wyjątkowe koncerty – mistyczny występ duetu Damasiewicz / Miguła oraz pełną emocji interpretację jazzowych standardów w wykonaniu Pauliny Przybysz.
W Galerii Sztuki Współczesnej r_z ZPAP w Rzeszowie w sobotę 15 listopada odbył się wernisaż wystawy Katarzyny Cwynar SYNERGIE. Zapraszam na fotorelację.
Chodź tytuł „A Beautiful Girl Like You” sugerować może jedną, konkretną bohaterkę, Zinnemann tak naprawdę nie skupia się wcale na konkretnej osobie, a raczej kontempluje ulotność chwili.