
Na Podkarpaciu osoby LGBTQ+ mają mniej bezpiecznych miejsc, a trudności widać nawet przy szukaniu lekarza czy załatwianiu spraw urzędowych – mówią nam organizatorzy VII Rzeszowskiego Marszu Równości. Oceniają też współpracę z ratuszem i odpowiadają, czy obawiają się kontrmanifestacji. Wyjaśniają, dlaczego lokalny marsz zabiera głos w sprawie polityki Rosji, USA i Izraela.
Spis treści:
Marsz rozpocznie się w sobotę, 29 sierpnia, o godz. 14 na Moście Narutowicza. Poprowadzi go VUJO, polski drag king, który występował m.in. w Porto, Monachium i Londynie. Organizatorzy zapraszają nie tylko osoby LGBTQ+, ale też ich bliskich i sojuszników.
Na Podkarpaciu sami tworzą bezpieczne miejsca
Zapytaliśmy organizatorów, czy osobom LGBTQ+ żyje się na Podkarpaciu trudniej niż w innych częściach kraju.
– Nadal napotykamy tu problemy, które w innych częściach Polski mogą być mniej widoczne. Przede wszystkim mamy mniej bezpiecznych wydarzeń i przestrzeni, w których można po prostu być sobą – mówią osoby z grupy organizacyjnej VII Rzeszowskiego Marszu Równości.
Nie oznacza to jednak, że społeczność LGBTQ+ jest w regionie nieobecna lub bezradna. Od lat organizuje wydarzenia, tworzy własne miejsca i buduje sieć wsparcia. Rzeszowski Marsz Równości jest jednym z przykładów.
Konrad Fijołek objął marsz patronatem
Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek po raz kolejny objął marsz honorowym patronatem. Zapytaliśmy grupę organizacyjną, jak ocenia współpracę z władzami miasta.
– Od czasu próby zakazu Marszu przez prezydenta Tadeusza Ferenca w 2019 roku nie mieliśmy już właściwie poważniejszych problemów we współpracy z władzami – oceniają organizatorzy.
Patronat traktują jako wsparcie, ale nie jako odpowiedź na wszystkie postulaty. Doceniają przede wszystkim to, że władze nie próbują blokować marszu.

Przeciwko marszowi protestują niewielkie grupy
– Spodziewamy się kontrmanifestacji, ale od kilku lat nie stanowią one dla uczestników Marszu realnego zagrożenia. Marsz zdążył już na dobre zakorzenić się w Rzeszowie – mówią organizatorzy.
Bezpieczeństwo nadal traktują poważnie, choć nie podają szczegółów przygotowań. W internecie zbierają pieniądze na organizację marszu i ochronę uczestników.
– Nie chcemy, żeby obawy przed agresją przesłoniły to, czym Marsz przede wszystkim jest – wspólnym wydarzeniem naszej społeczności i naszych sojuszników – dodają.
Hierarchii postulatów nie ma
Organizatorzy domagają się równości małżeńskiej i prostszej prawnej procedury uzgodnienia płci. Chcą także refundacji świadczeń związanych z tranzycją, obowiązkowej edukacji seksualnej, zakazu terapii konwersyjnej oraz skuteczniejszej ochrony przed mową nienawiści i atakami ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową.
Zapytaliśmy, który z tych postulatów stawiają na pierwszym miejscu.
– Każda osoba z kolektywu Marszu mogłaby wskazać inny postulat jako najważniejszy. Jako grupa nie chcemy jednak ustawiać ich w hierarchii, bo wszystkie dotyczą ważnych elementów równego i bezpiecznego życia – tłumaczą.
Jako przykład podają sytuację osób transpłciowych. Sama zmiana procedury uzgodnienia płci nie rozwiąże wszystkich problemów, jeśli nadal będą spotykały się z dyskryminacją. Podobnie równość małżeńska nie wystarczy bez walki z mową nienawiści.
Dlaczego lokalny marsz mówi o Rosji, USA i Izraelu?
Organizatorzy Marszu Równości w Rzeszowie sprzeciwiają się również polityce Rosji, Stanów Zjednoczonych i Izraela. Zapytaliśmy, dlaczego sprawy międzynarodowe znalazły się w programie lokalnego marszu.
– Dla nas jest to przede wszystkim kwestia solidarności. Nie chcemy ograniczać się do dbania wyłącznie o własne prawa, szczególnie jeśli ceną za nasz komfort miałaby być krzywda i ucisk innych ludzi – odpowiadają.
Po pełnoskalowej agresji Rosji organizatorzy wyrażali solidarność z Ukrainą. Wydarzenia w Strefie Gazy nazywają ludobójstwem i uważają, że nie mogą ich przemilczeć.
– Dla części naszej społeczności prawa osób LGBTQ+ są częścią szerszego podejścia: chcemy świata, w którym nikt nie jest dyskryminowany ani wykorzystywany – mówią osoby z grupy organizacyjnej marsz.
Obserwuj ToRzeszów w Google News. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.

