
O takim połączeniu mówi się od blisko dwudziestu lat. Miał być szybki dojazd z Rzeszowa do Warszawy przez Tarnobrzeg i Radom, ale kolejne rządy odkładały inwestycję. Teraz samorządowcy znów próbują przekonać Ministerstwo Infrastruktury, że warto postawić na modernizację istniejącej trasy.
Spis treści:
Po latach zapowiedzi i kolejnych zmian rządowych planów samorządowcy z Podkarpacia i województwa świętokrzyskiego ponownie upominają się o szybkie połączenie kolejowe z Rzeszowa do Warszawy przez Tarnobrzeg, Sandomierz, Ostrowiec Świętokrzyski i Radom.
Tym razem do rozmów dołączyli również przedsiębiorcy oraz przedstawiciele izb gospodarczych, którzy dziś w Rzeszowie, opracowali i podpisali stanowisko w sprawie utrzymania i modernizacji tzw. korytarza centralnego.
Spotkanie było kontynuacją działań rozpoczętych listem otwartym do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka oraz wcześniejszym spotkaniem samorządowców w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Po „szprysze” został tylko ślad
Jeszcze kilka lat temu Podkarpaciu obiecywano szybkie połączenie kolejowe w ramach programu Centralnego Portu Komunikacyjnego. Ostatecznie rząd zrezygnował jednak z koncepcji tzw. szprych kolejowych na rzecz nowej Zintegrowanej Sieci Kolejowej.
Choć część inwestycji na Podkarpaciu została utrzymana, pierwotna koncepcja bezpośredniego połączenia z Warszawą została porzucona. Dlatego samorządowcy proponują dziś inne rozwiązanie – wykorzystanie i modernizację istniejącej linii kolejowej prowadzącej przez Tarnobrzeg, Sandomierz, Ostrowiec Świętokrzyski i Radom.

Maciej Ulita: To nie jest walka z rządem
Podczas spotkania wielokrotnie podkreślano, że inicjatywa nie jest próbą zablokowania rządowych planów budowy kolei dużych prędkości.
– Nie prowadzimy żadnej walki. Nasza relacja jest w pełni pozytywna. Po prostu szukamy zoptymalizowanego rozwiązania – mówił zastępca prezydenta Rzeszowa Maciej Ulita.
Dodał, że w obecnej sytuacji geopolitycznej Rzeszów staje się jednym z najważniejszych ośrodków logistycznych w kraju.
– Rzeszów stanie się hubem logistycznym, więc część Polski zamieszkana przez dwa miliony ludzi nie może zostać pominięta w tym całym procesie. Stworzenie spójnej sieci kolejowej zapewni możliwość uczestniczenia w potężnych przedsięwzięciach gospodarczych – podkreślił.

Modernizacja zamiast budowy od zera
Według uczestników spotkania znacznie rozsądniejsze byłoby wykorzystanie istniejącej infrastruktury kolejowej i jej modernizacja. Tak, żeby pociągi z Rzeszowa do Warszawy mogły jechać z prędkością około 200 km/h.
Poseł PSL Adam Dziedzic przekonywał, że obecny korytarz już dziś pełni ważną rolę dla mieszkańców i gospodarki.
– Nie możemy zdeprecjonować dzisiaj tej wartości, która dobrze funkcjonuje. Trzeba ją modernizować. To będzie kołem zamachowym dla gospodarki, ale również dla demografii i rozwoju samorządów – mówił.
Polityk podkreślił, że trasa służy nie tylko pasażerom.
– To nie tylko przepływ ludzi, ale również towarów. Ważny jest dojazd do pracy, współpraca przedsiębiorstw i ośrodków naukowych. To wszystko już dziś funkcjonuje – zaznaczył Dziedzic.

Nawet 15 miliardów złotych w ciągu 12 lat
Jak wyliczono podczas spotkania, modernizacja całego korytarza kosztowałaby około 12-15 mld zł, a inwestycję można byłoby zrealizować w ciągu około 10-12 lat.
To wielokrotnie mniej niż budowa całkowicie nowych linii kolei dużych prędkości, których koszt szacowany jest nawet na kilkaset miliardów złotych i których realizacja miałaby potrwać do około 2050 roku.

„Te same czasy przejazdu”
Prezydent Tarnobrzega Łukasz Nowak przekonywał, że po modernizacji obecnej linii pociągi mogłyby osiągać prędkość około 200 km/h, a czas przejazdu do Warszawy byłby bardzo zbliżony do tego, jaki zapewniłyby nowe linie dużych prędkości.
– Modernizacja tych linii przy stosunkowo niewielkim nakładzie spowoduje, że osiągniemy czasy, które będą osiągane przez kolej wysokich prędkości przy dużo większym nakładzie finansowym – mówił.
Podkreślał również, że obecny wariant pozwala obsłużyć znacznie więcej miast.
– My nie chcemy rywalizować z kolejami dużych prędkości. Chcemy po prostu dać szansę naszym ośrodkom – zaznaczył.
Nowak zwrócił też uwagę na ceny biletów.
– Dzisiaj między Tarnobrzegiem a Warszawą bilet kosztuje około 69 zł. Przy kolejach dużej prędkości taki bilet kosztowałby między 250 a 300 zł – powiedział.

Przedsiębiorcy: Kolej jest potrzebna
W spotkaniu uczestniczyli również przedstawiciele biznesu. Reprezentujący Sandomierz Rafał Binięda, prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Sandomierzu, przypomniał, że obecna trasa przebiega przez historyczny Centralny Okręg Przemysłowy.
– To już jest. Trzeba tylko to zmodernizować – mówił.
Z kolei przedstawiciele Starachowic i Ostrowca Świętokrzyskiego podkreślali, że szybka kolej oznacza łatwiejszy transport pracowników i towarów oraz większą konkurencyjność przedsiębiorstw działających w regionie.
Efektem spotkania jest podpisanie wspólnego stanowiska przez samorządowców, przedsiębiorców oraz organizacje gospodarcze.
Maciej Ulita przyznał również, że rozmowy z Ministerstwem Infrastruktury już trwają.
– Mamy feedback z ministerstwa, który powoduje, że widzimy sens kolejny raz się spotykać, poszerzać grupę konsultacyjną i pokazywać kolejne argumenty – zapewniał.
Pomysł nie jest nowy
Jak podkreślano podczas konferencji, celem nie jest zastąpienie rządowych planów, lecz przekonanie ministerstwa, że modernizacja istniejącego korytarza może być rozwiązaniem szybszym, tańszym i korzystniejszym dla blisko dwóch milionów mieszkańców Polski południowo-wschodniej.
Nie jest to zresztą nowy pomysł. O podobnym połączeniu przez Tarnobrzeg i Radom mówi się od blisko dwóch dekad. Już w 2007 roku zapowiadano znaczące skrócenie czasu podróży z Rzeszowa do Warszawy, później inwestycję wpisywano do kolejnych dokumentów strategicznych.
Do dziś jednak pasażerowie doczekali się jedynie częściowych modernizacji istniejących linii. Teraz samorządowcy liczą, że tym razem ich argumenty zostaną uwzględnione przy tworzeniu krajowych planów rozwoju kolei.
Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News. Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie.