Krzysztof Stańko i Marcin Deręgowski
Krzysztof Stańko i Marcin Deręgowski. Obaj pełnią dziś funkcję zastępców prezydenta Rzeszowa. | Fot. FB

Rozłam w jednej z partii rządzącej koalicji oraz wewnętrzne wybory w drugiej mogą uruchomić polityczne domino w rzeszowskim ratuszu. Według nieoficjalnych informacji, zmiany mogą dotyczyć nawet dwóch stanowisk wiceprezydentów miasta, Krzysztofa Stańki i Marcina Deręgowskiego.


Przetasowania w partiach tworzących koalicję rządzącą mogą mieć konsekwencje także na poziomie lokalnym. W samorządach od lat funkcjonuje nieformalna zasada politycznej równowagi, która mówi, że ugrupowania wspierające prezydenta miasta często otrzymują stanowiska w jego otoczeniu, m.in. funkcje wiceprezydentów.

Dlatego po ostatnich zawirowaniach w partiach koalicji pojawiają się pytania czy napisany wcześniej polityczny scenariusz się nie zmieni, co może mieć wpływ na obsadzenie władz rzeszowskiego ratusza.

W kuluarach mówi się o możliwych zmianach nawet na dwóch stanowiskach zastępców prezydenta – Krzysztofa Stańki z Polski 2050 oraz Marcina Deręgowskiego z Koalicji Obywatelskiej.

Polska 2050 analizuje sytuację

Pierwszy wątek dotyczy środowiska Polska 2050 i stanowiska wiceprezydenta zajmowanego przez Krzysztofa Stańko.

Szef regionalnych struktur partii Damian Szubart przyznaje, że w najbliższym czasie odbędzie się posiedzenie Rady Regionu, podczas którego omawiana będzie sytuacja kadrowa.

Ale czy koniecznie o wiceprezydencie Stańce? Nie powiedziałbym, ale…?

mówi tajemniczo.

I dodaje, że dyskusja o ewentualnych zmianach jest konsekwencją rozłamu w partii i odejścia części działaczy do środowiska skupionego wokół Pauliny Hennig-Kloski, która założyła poło poselskie Centrum Polska.

– Po prostu uciekli z Nowoczesnej, uciekli z Platformy, teraz uciekają od nas – komentuje.

ratusz w Rzeszowie
Czy w rzeszowskim ratuszu nastąpią zmiany na stanowiskach wiceprezydentów? | Fot. UM Rzeszów

Powołał go prezydent Fijołek

Szubart podkreśla jednak, że wiceprezydent został powołany przez prezydenta miasta, dlatego decyzja o jego ewentualnym odwołaniu nie należy do partii.

– Jest jego zastępcą, nie moim – zaznacza.

Dodaje też, że wiele decyzji może zależeć od ustaleń władz krajowych partii. A te mają zebrać się 21 marca. Do tego czasu nowa przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wstrzymała decyzje kadrowe.

Ale nie sądzę abyśmy podejmowali jakieś poważniejsze decyzje kadrowe na zjeździe. Nie będzie żadnych gwałtownych ruchów

zapewnia Szubart.

Wiceprezydent Stańko: Temat dla mnie nie istnieje

Sam Krzysztof Stańko nie widzi powodów do zmian i deklaruje, że pozostaje członkiem Polski 2050.

Jestem członkiem partii Polska 2050 i nie mam zamiaru na razie występować i składać rezygnacji z członkostwa w tej partii. W tej chwili to jedyna partia, do której mogę należeć

przekonuje.

Podkreśla też, że nikt z nim nie rozmawiał o ewentualnej zmianie na stanowisku.

– Nie znam zresztą powodów, dla których taka zmiana miałaby nastąpić i nie znam osób, które mogłyby o to wnioskować, więc dla mnie temat nie istnieje – podkreśla.

Krzysztof Stańko
Wiceprezydent Krzysztof Stańko w ratuszu odpowiada m.in. za kwestie klimatyczne i gospodarkę komunalną. | Fot. FB Krzysztof Stańko

„Zachwianie łódką nikomu nie wychodzi na zdrowie”

Stańko przypomina również, że formalnie decyzję o powołaniu lub odwołaniu zastępców podejmuje wyłącznie prezydent miasta.

I tutaj jest to indywidualna decyzja pana prezydenta. Zachwianie łódką koalicyjną nikomu nie wychodzi na zdrowie. Myślę, że w tym przypadku będzie podobnie

mówi.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ten temat miał już pojawić się w rozmowach z prezydentem Konradem Fijołkiem. W tle są napięcia w Polsce 2050 oraz fakt, że Stańko bywa kojarzony ze współpracą z posłanką Elżbieta Burkiewicz, która przeszła do nowego klubu parlamentarnego ministry Hennig-Kloski.

Sam wiceprezydent podkreśla jednak, że współpracuje zarówno z nią, jak i z posłem Bartoszem Romowiczem.

Polska 2050: Na stołkach nam nie zależy

W partii pojawia się też inny scenariusz – całkowita rezygnacja z politycznego stanowiska w ratuszu. Jak słyszymy w środowisku Polski 2050, takie rozwiązanie miałoby pokazać, że ugrupowaniu nie chodzi o funkcje.

Jak to się mówi, prezydentem się bywa, czy wiceprezydentem się bywa, a człowiekiem się zawsze jest

podsumowuje Stańko.

Krzysztof Stańko z wykształcenia jest mechanikiem, ukończy też pedagogiczne studia wyższe, ale ostatnie lata przed objęciem stanowiska wiceprezydenta Rzeszowa pracował jako menadżer. Zwraca też uwagę na to, że wiele środowisk, ale również sam prezydent, docenia jego pracę na rzecz miasta, które dotyczą m.in. kwestii klimatycznych i gospodarki komunalnej.

Drugi wątek prezydencki: Koalicja Obywatelska

Na możliwe zmiany w ratuszu wpływ mogą mieć także ostanie wydarzenia w Koalicji Obywatelskiej. W minioną niedzielę w partii odbyły się wewnętrzne wybory władz regionalnych. Na Podkarpaciu zdecydowanie wygrał je poseł Paweł Kowal, pokonując posłankę Joannę Frydrych. Chociaż oficjalnie wyników jeszcze nie ma, bo środowisko posłanki złożyło bowiem kilkadziesiąt protestów wyborczych.

Ta rywalizacja może mieć znaczenie dla pozycji wiceprezydenta Rzeszowa Marcina Deręgowskiego, który chciał kandydować na szefa lokalnych struktur, jednak ostatecznie przekazał swoje poparcie właśnie posłance Frydrych.

Ewentualne zmiany w ratuszu analizował już przed wyborami radny Jacek Strojny z klubu Razem dla Rzeszowa.

Ewentualna wygrana Kowala mocno osłabi Deręgowskiego. Czy dojdzie do wymiany wiceprezydenta? Taki scenariusz pewnie istnieje, tym bardziej że raczej nie zmieniłby poparcia klubu KO w radzie dla Fijołka

napisał w mediach społecznościowych.

Sam Marcin Deręgowski nie chce komentować takich spekulacji.

Nie zajmuję się spekulacjami. Zajmuję się robotą i wiem co mam robić

mówi krótko.

Rzeszowski ratusz w cieniu polityki krajowej

W ratuszu oficjalnie nikt wprost nie mówi o ewentualnych zmianach.

Nie posiadam informacji, aby Prezydent Miasta Rzeszowa prowadził rozmowy dotyczące zmian na stanowiskach wiceprezydentów ani planował likwidację któregoś z tych stanowisk

informuje wymijająco rzeczniczka prezydenta Fijołka Marzena Kłeczek-Krawiec.

Jednak układ sił w rzeszowskim ratuszu od początku opierał się na politycznym porozumieniu kilku środowisk. Nie da się ukryć, że prezydent Rzeszowa w wewnętrznych wyborach w Koalicji Obywatelskiej nieoficjalnie, ale poparł posła Kowala. Brał m.in. udział w spotkaniach wyborczych organizowanych przez sztab posła.

Konrad Fijołek miał też silne wsparcie ze strony Platformy Obywatelskiej oraz Polski 2050 w trakcie kampanii wyborczej, więc wszystko wskazuje na to, że teraz będzie chciał, czy nawet musiał, spłacić ten dług.

Dlatego każde większe przetasowanie w partiach – zarówno w Polsce 2050, jak i w Koalicji Obywatelskiej, może prędzej czy później przełożyć się także na personalne decyzje w samorządzie. Dla Fijołka ewentualna likwidacja jednego z czerech stanowisk wiceprezydentów będzie nawet na rękę, bo opozycja od początku zarzucała mu „rozrzutność” w rozdawaniu stołków.

Na razie wszystko pozostaje w sferze politycznych kalkulacji. Jednak w kuluarach coraz częściej mówi się, że ratusz może w najbliższych tygodniach czekać poważny test stabilności.


Bądź na bieżąco. Obserwuj ToRzeszów w Google News, jesteśmy na Facebooku i na Instagramie, uruchomiliśmy też TikToka.

Udostępnij.

Od ponad dwudziestu lat w podkarpackich mediach. Pisała m.in. dla Nowin, współpracowała z TVN. Przez lata była redaktorką naczelną Gazety Bieszczadzkiej i Echa Bieszczadów. Aż przyszedł czas na toRzeszow.pl. | Kontakt: paulina.bajda@torzeszow.pl

Jeden komentarz

  1. Miasto Sportu na

    Z całego serca życzę Panu, Panie Marcinie, aby te informacje się potwierdziły. Tyle złych decyzji w tak krótkim czasie sprawia, że wielu mieszkańców zaczyna tracić zaufanie do sposobu zarządzania sportem w Rzeszowie. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby wzięcie odpowiedzialności i podjęcie decyzji o rezygnacji.

    Podniesienie czynszu dla wszystkich szkółek pływackich o 100% to decyzja, która uderza przede wszystkim w dzieci i ich rodziców. Zamiast wspierać rozwój sportu i aktywność najmłodszych mieszkańców, wprowadza się podwyżki, które dla wielu rodzin mogą być zwyczajnie nie do udźwignięcia.

    Tym bardziej trudno zrozumieć te decyzje w sytuacji, gdy mówimy o największym w historii budżecie miasta Rzeszowa przeznaczonym na sport. Mimo to kluby i stowarzyszenia sportowe słyszą „nie”, a liczba odrzuconych wniosków jest rekordowa. Organizacje, które na co dzień pracują z dziećmi i młodzieżą, szkolą przyszłych sportowców i promują aktywny styl życia, często nie otrzymują żadnego wsparcia.

    Jednocześnie wydaje się kilkaset tysięcy złotych – mówi się o kwocie rzędu 300–400 tys. zł – na wydarzenie z udziałem Pani Lewandowskiej. Trudno nie odnieść wrażenia, że w tym przypadku pieniądze publiczne znalazły się bardzo szybko, podczas gdy dla lokalnych klubów i stowarzyszeń środków już zabrakło.

    Dodatkowo pojawiają się informacje, że w obawie o frekwencję rozsyłano maile do kobiet na uczelniach, aby zwiększyć liczbę uczestników wydarzenia. Jeśli to prawda, pokazuje to tylko, jak bardzo obawiano się, że tak duże publiczne środki mogą zostać wydane bez realnego zainteresowania mieszkańców.

    Mieszkańcy Rzeszowa oczekują przede wszystkim rozsądnego i przejrzystego gospodarowania pieniędzmi publicznymi. Sport dzieci i młodzieży, lokalne kluby oraz stowarzyszenia powinny być fundamentem miejskiej polityki sportowej, a nie jej ostatnim elementem

Zostaw Komentarz