
Mokry śnieg może ważyć niemal tonę, a lód nigdy nie jest bezpieczny. Podkarpaccy strażacy apelują do mieszkańców o rozwagę i szybkie reagowanie w przypadku zagrożeń.
Spis treści:
Zima to czas, w którym wiele niebezpieczeństw traktujemy jako coś normalnego. Tymczasem śnieg zalegający na dachach czy zamarznięte rzeki i stawy wydają się niegroźne, jednak każdego roku w Polsce prowadzą do groźnych zdarzeń, a nawet tragedii. Podkarpacka Państwowa Straż Pożarna apeluje o rozwagę i odpowiedzialność.
ZOBACZ TEŻ: Śnieżny front nad Podkarpaciem. IMGW ostrzega przed intensywnymi opadami i zamieciami
Niemal tona śniegu na metr kwadratowy dachu
Jak przypominają strażacy, mokry śnieg może ważyć nawet do 800 kg na metr kwadratowy, co oznacza ogromne obciążenie dla konstrukcji budynków. Szczególnie niebezpieczne są okresy odwilży, gdy śnieg szybko nasiąka wodą i zamienia się w lód.
– Wtedy to już niemal tona na każdy metr kwadratowy dachu, co często stanowi groźne odciążenie dla konstrukcji budynku – podkreśla st. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta wojewódzkiego PSP.
Najbardziej narażone są dachy płaskie, wielkopowierzchniowe hale, magazyny i markety.

Prawo jest jednoznaczne: to obowiązek właścicieli
Rzecznik podkarpackich strażaków przypomina, że zgodnie z prawem budowlanym obowiązek usuwania śniegu, lodu, sopli i nawisów spoczywa na właścicielach, zarządcach i administratorach obiektów. Zaniedbania mogą prowadzić nie tylko do wypadków, ale także do konsekwencji prawnych.
– Zadbajmy o bezpieczeństwo użytkowników naszych budynków. Reagujmy, zanim dojdzie do tragedii – apeluje.
Przypomnijmy, że zimą 2006 r. zaniedbanie w odśnieżaniu hali na Śląsku było jedną z głównych przyczyn zawalenia dachu pod ciężarem śniegu w trakcie trwającej tam wystawy gołębi. W wyniku katastrofy zginęło 65 osób, a ponad 140 zostało rannych.
Nie ma bezpiecznego lodu
Drugim poważnym zimowym zagrożeniem są zamarznięte akweny. Każdego roku w Polsce dochodzi do dramatycznych zdarzeń na rzekach, jeziorach i stawach.
– Pamiętajmy, nie ma bezpiecznego lodu. Musimy być świadomi, jak reagować, gdy sekundy decydują o życiu – mówi st. bryg. Marcin Betleja.
Nawet jeśli tafla lodu wygląda na solidną, jej grubość może być nierówna, a struktura osłabiona przez prądy wodne, roślinność lub zmiany temperatury.
Co robić, gdy lód się załamie?
Podkarpacka PSP przypomina podstawowe zasady, które mogą uratować życie, gdy dojdzie do załamania lodu:
- gdy poczujemy, że lód pęka, natychmiast rozłóżmy szeroko ramiona, by nie zanurzyć głowy,
- obróćmy się w stronę, z której przyszliśmy – tam lód był jeszcze stabilny,
- jeśli krawędź się kruszy, łammy lód przed sobą, aż dotrzemy do grubszej tafli,
- oprzyjmy przedramiona płasko na lodzie i pracujmy nogami, aż wypchniemy ciało poziomo na powierzchnię,
- po wydostaniu się z wody nie wstawajmy – czołgajmy się lub turlajmy tą samą drogą w stronę brzegu.
Po dotarciu na ląd kluczowe jest jak najszybsze działanie.
– Musimy natychmiast zdjąć mokrą odzież i znaleźć ciepłe schronienie. Hipotermia postępuje błyskawicznie – przypomina rzecznik PSP.
Widzisz zagrożenie? Dzwoń pod 112
I apeluje, by nie ryzykować życia dla zabawy, skrótu drogi czy zdjęcia w mediach społecznościowych.
– Bądźmy odpowiedzialni za siebie i naszych bliskich. Jeżeli widzimy kogoś w niebezpieczeństwie, nie wahajmy się. Natychmiast dzwońmy pod numer 112 – podkreśla st. bryg. Marcin Betleja.