
Prokurator mówi o wieloletnim koszmarze rodziny spod Dynowa. 35-latek miał bić, wyzywać i grozić żonie oraz dwóm synom. Policja o przemocy w tej rodzinie dowiedziała się od sąsiadki, a sąd uznał, że mężczyzna nie może pozostać na wolności i zdecydował o jego aresztowaniu.
Spis treści:
Sąd Rejonowy w Rzeszowie zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 35-letniego mieszkańca powiatu rzeszowskiego. Mężczyzna jest podejrzany o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną oraz dwoma małoletnimi synami.
Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie trafi do aresztu na trzy miesiące. Będzie tam przebywał do 7 października 2026 roku.
Sąsiadka usłyszała wołanie o pomoc
Śledztwo rozpoczęło się 9 lipca 2026 roku, po dramatycznej interwencji policji w jednym z domów na terenie gminy Dynów.
– Służby zaalarmowała sąsiadka, która usłyszała głośne krzyki i wołanie o pomoc. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zastali zapłakaną i wystraszoną kobietę oraz jej męża – informuje prokurator Krzysztof Ciechanowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
35-latek został zatrzymany przez policjantów. W chwili interwencji mężczyzna był trzeźwy.
Prokuratura: Przemoc trwała od 2016 roku
Jak ustalili śledczy, dramat rodziny miał rozpocząć się już w maju 2016 roku.
– Z ustaleń śledczych wynika, że koszmar rodziny trwał systematycznie od maja 2016 roku. Wojciech P. wszczynał awantury, podczas których bił, kopał w miejsca intymne, szarpał, popychał oraz wyzywał żonę – dodaje prokurator Ciechanowski.
Według prokuratury mężczyzna agresywnie zachowywał się również wobec swoich dwóch małoletnich synów. Miał ich kopać, szarpać i grozić pobiciem. Swojej żonie miał grozić pozbawieniem życia, co – jak wynika z jej relacji, przez lata powstrzymywało ją przed zgłoszeniem sprawy organom ścigania.
Pokrzywdzona zeznała także, że zachowanie męża mogło być związane z wcześniejszym zażywaniem przez niego środków odurzających.
Częściowo przyznał się do zarzutów
Wojciech P. został przesłuchany przez policję i prokuratora. Przyznał się jedynie do części stawianych mu zarzutów.
– Potwierdził agresywne zachowanie z nocy zatrzymania oraz wysyłanie pełnych przemocy wiadomości SMS, zaprzeczył jednak, aby znęcał się nad rodziną od 2016 roku – wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Sąd: Przemoc może trwać nadal
Sąd przychylił się do argumentów prokuratury, że zastosowanie łagodniejszych środków zapobiegawczych nie zapewni bezpieczeństwa pokrzywdzonym osobom. Śledczy wskazywali m.in. na obawę, że podejrzany mógłby wpływać na zeznania świadków, w tym zastraszać żonę i dzieci, a także na ryzyko spełnienia wcześniejszych gróźb.
– Zgromadzony materiał dowodowy – w tym dokumentacja medyczna pokrzywdzonej, wydruki wiadomości SMS oraz zeznania świadków – w pełni uzasadnia postawione zarzuty – podkreśla prokurator Krzysztof Ciechanowski.
35-latek był już wcześniej wielokrotnie karany, między innymi za rozbój. Za zarzucane mu przestępstwo znęcania się nad rodziną grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Śledztwo w tej sprawie nadal trwa.
Gdzie szukać pomocy?
Osoby doświadczające przemocy domowej nie są same i mogą liczyć na bezpłatną pomoc. W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia należy natychmiast dzwonić pod numer 112.
Wsparcie można również uzyskać:
- Niebieska Linia – telefon 800 120 002 (bezpłatny, całodobowy),
- w najbliższym Ośrodku Pomocy Społecznej lub Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie,
- w ośrodkach interwencji kryzysowej oraz u dzielnicowego i w jednostkach Policji.
Jeżeli jesteś świadkiem przemocy, nie pozostawaj obojętny. Sytuacja, która wydarzyła się w gminie Dynów wskazuje, że czasem jeden telefon może uratować komuś zdrowie, a nawet życie.

