Przejdź do treści
Na żywo
Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Nowe technologie

Tylko 8,4 procent polskich firm używa AI. Problem nie leży w technologii

Polska jest druga od końca w Unii Europejskiej pod względem wykorzystania AI w firmach. Ale w przedsiębiorstwach, które już wdrożyły nowe rozwiązania, systemy najczęściej przegrywają nie z technologią, tylko z nawykami. I z zarządem, który sam z nich nie korzysta.

Arkadiusz DworakArkadiusz Dworak ·
Udostępnij
Skopiowano!
Człowiek powielony przez sztuczna inteligencje na tle zer i jedynek
Właściwie wdrożone AI nie odbiera pracy. | Fot. pexels

Wyobraź sobie taką scenę. Właściciel firmy wydaje kilkadziesiąt tysięcy złotych na system CRM. Robi analizę potrzeb, zatrudnia wykonawcę, wdraża, szkoli, świętuje. Po trzech miesiącach zagląda do systemu i odkrywa, że połowa zespołu nadal pisze do klientów na WhatsAppie, handlowcy trzymają kontakty w Excelu, a on sam ostatnią ofertę wysłał mailem jako PDF.

To nie jest historia wymyślona. To jest historia, którą widziałem na własne oczy - i widziałem ją więcej niż raz.

Według danych Eurostatu z 2025 roku z AI korzysta zaledwie 8,4% polskich firm - jesteśmy drudzy od końca w Unii Europejskiej, przy średniej unijnej na poziomie 20%. Łatwo z tej liczby wyciągnąć wniosek, że technologicznie zostaliśmy w tyle.

W dodatku sporo z tych firm, które AI wdrożyły, ma problemy, podobne do tego opisanego powyżej. I prawie nigdy nie leżą one w technologii.

Ryba psuje się od głowy

Pracowałem kiedyś z firmą z sektora OZE z Podkarpacia. Zbudowaliśmy razem system - od podstaw, porządnie. Analiza potrzeb, mapa procesów, projekt aplikacji skrojony pod ich sposób pracy. Nie kupiliśmy gotowego pudełka z półki. Zrobiliśmy narzędzie pod nich.

I co?

Pracownicy go nie używali.

Ładowanie artykułu…

Powody? Klasyczne. Jeden mówił, że ma za dużo roboty, żeby jeszcze obsługiwać aplikację. Drugi, że nie widzi sensu, skoro i tak wszystko jest w głowie. Trzeci czekał, aż inni pokażą, że to działa - bo po co być pierwszym do zmiany. Brzmi znajomo?

Ale prawdziwy powód był jeden i wszyscy go widzieli, tylko nikt nie chciał powiedzieć tego głośno.

Zarząd sam nie korzystał z aplikacji.

Szef pisał na WhatsAppie. Dyrektor handlowy miał swój Excel. Na spotkaniach nikt nie otwierał systemu. I w tej sytuacji firma oczekiwała, że pracownicy sami się wdrożą, sami zmienią nawyki i firma się im magicznie naprawi.

Mam dla Was złą wiadomość: to tak nie działa.

I dobrą: to jest naprawialne. Ale tylko jeśli zaczniecie od właściwego miejsca.

Firma musi płynąć w jednym kierunku. I ten kierunek nadaje góra. Jeśli szef ma wyjątek od systemu - wszyscy mają wyjątek od systemu. Jeśli szef pisze na WhatsAppie - cała firma pisze na WhatsAppie. Zarządzanie przez przykład to nie slogan motywacyjny. To mechanika adopcji.

Entropia adopcji - najdroższa rzecz w Twojej firmie

W systemie, który stosuję w pracy z firmami - Problementalizmie - jest pojęcie, które nazywam Entropią Adopcji. To stan, w którym system istnieje technicznie, ale nie istnieje operacyjnie. Narzędzie jest wdrożone, opłacane, skonfigurowane i... nieużywane.

To najdroższa forma entropii organizacyjnej. Płacisz dwa razy: raz za wdrożenie, drugi raz za powrót do punktu wyjścia.

Ile to kosztuje? Badania Salesforce na próbie ponad 10 tysięcy pracowników biurowych pokazują, że zadania powtarzalne i o niskiej wartości pochłaniają 41% czasu pracy - odpowiednik dwóch pełnych dni roboczych w każdym tygodniu.

Pięć osób tracących godzinę dziennie to, według danych GUS o kosztach pracy, ponad 80 tysięcy złotych rocznie. Nie w systemach. W ludziach robiących za kable między programami.

Ładowanie artykułu…

Objaw jest zawsze ten sam: gdzieś obok oficjalnego systemu istnieje nieoficjalny. Grupka na WhatsAppie. Arkusz na Dysku. Notatki w telefonie. Jeśli widzisz cokolwiek takiego w swojej firmie - aplikacja już przegrała, tylko jeszcze o tym nie wie.

Zadaj sobie jedno pytanie diagnostyczne: ile narzędzi opłacasz co miesiąc, z których połowa Twojego zespołu nie korzystała w zeszłym tygodniu?

Każde takie narzędzie to pieniądze wyrzucone nie dlatego, że narzędzie jest złe. Wyrzucone dlatego, że problem, który miało rozwiązać, nigdy nie został właściwie zdiagnozowany.

Rysunek przedstawiający grupe pracowników siedzacych przy laptopach albo komórkach
Jeśli równolegle do firmowego systemu istnieje jakakolwiek alternatywa - zamknij ją. Nie „zachęcaj do niekorzystania”. Zamknij.

Trzy warunki, bez których żadne AI nie zadziała

Zanim wdrożysz cokolwiek - AI, CRM, system ERP, aplikację do zarządzania zadaniami - sprawdź te trzy rzeczy. Jeśli choć jedna nie jest spełniona, zatrzymaj się.

  • Po pierwsze: jeden właściciel procesu.

Ktoś musi być odpowiedzialny za to, że system działa - z imienia i nazwiska. Nie „zespół”. Nie „wszyscy”. Jedna konkretna osoba, która w poniedziałek rano sprawdza adopcję i w piątek po południu wie, co nie gra.

Nie musisz zatrudniać nikogo nowego - może to być pracownik z rozszerzonym zakresem obowiązków. Ale ten zakres musi być jasno przypisany. Jeśli nikt za to nie odpowiada, to wszyscy odpowiadają. A wszyscy wiemy, co to znaczy.

Ładowanie artykułu…
  • Po drugie: jedno środowisko, zero wyjątków.

Jeśli równolegle do firmowego systemu istnieje jakakolwiek alternatywa - zamknij ją. Nie „zachęcaj do niekorzystania”. Zamknij.

Firma albo działa w systemie, albo nie działa w systemie. Nie ma opcji „trochę”. Każda grupka na WhatsAppie, każdy mail wysłany poza systemem to głosowanie przeciwko wdrożeniu. I każde takie głosowanie wygrywa, bo jest łatwiejsze niż zmiana nawyku.

  • Po trzecie: kierownictwo wchodzi pierwsze, nie ostatnie.

Codzienne potwierdzenie gotowości w aplikacji? Szef pierwszy. Raportowanie działań? Szef pierwszy. Logowanie kontaktów? Szef pierwszy.

Nie dlatego, że szef musi wszystko robić. Dlatego, że każdy pracownik patrzy na to, co robi szef - i decyduje, czy ta zmiana jest poważna czy nie.

AI nie jest po to, żeby zwalniać ludzi

Tu chcę powiedzieć coś, co rzadko słyszy się w rozmowach o automatyzacji.

Właściwie wdrożone AI nie odbiera pracy. Odbiera nudę.

Jeśli system zautomatyzuje raportowanie, liczenie czasu pracy, przypomnienia, kategoryzowanie kontaktów, generowanie podsumowań - to ile czasu odzyskuje Twój pracownik? Godzinę dziennie? Dwie?

I teraz pytanie, które warto zadać zamiast „kogo zwolnić”: po co utrzymywać ten sam wymiar godzin, skoro firma zarobi tyle samo przy mniejszym nakładzie pracy?

To jest misja automatyzacji, którą realizujemy w CetusPro - rzeszowskim software house z sześćdziesięcioma wdrożeniami produkcyjnymi na trzech kontynentach, m.in. dla TÜV NORD i firm obsługujących floty liczące tysiące pojazdów. Nie redukować zespołów. Redukować czas pracy - i zostawiać ludziom przestrzeń na to, czego AI nie zastąpi: rodzinę, kreatywność, decyzje, które wymagają człowieka.

Zegarek przy wejściu, lista obecności, zbiorowe odbijanie kart - to są narzędzia braku zaufania, nie zarządzania. Jeśli system sam zbiera dane o tym, co zostało zrobione, nikt nie musi tego pilnować ręcznie ani dopytywać na korytarzu.

Szef dostaje raport, zamiast go generować. Pracownik ma zakres zadań, zamiast listy pytań. Firma działa, zamiast się organizować do działania.

Jak to wygląda, kiedy działa

Powiem Wam, jak to wygląda, kiedy wszystko jest poukładane właściwie. Widziałem to w firmach z Rzeszowa i okolic - i to właśnie tu, na Podkarpaciu, jest sporo przedsiębiorstw gotowych na tę zmianę, tylko nikt jeszcze nie przyszedł z właściwym pytaniem. Firmy, które ruszą teraz, przez najbliższe lata będą działać taniej i szybciej od konkurencji, która te same rzeczy robi ręcznie.

Przedstawiciel handlowy działa na rejonie Podkarpacia. System automatycznie odnotowuje wizytę u klienta - bez ręcznego raportowania, bez wypełniania tabelek wieczorem po powrocie do domu. Handlowiec robi swoje, a dane same trafiają tam, gdzie mają trafić.

Ładowanie artykułu…

Szef nie musi dzwonić z pytaniem „co u Ciebie słychać”. Ma raport.

Czas pracy liczony automatycznie. Kontakty, oferty, statusy - wszystko w jednym miejscu, bez przepisywania, bez eksportowania, bez spotkań podsumowujących to, co system mógłby powiedzieć w trzydzieści sekund.

Wszystko, co możemy ręcznie policzyć - AI policzy lepiej, szybciej i bez urazy.

Wystarczy dać jej dane. I zadbać o to, żeby te dane do niej trafiały. A to jest właśnie ta praca, której nie zrobi żadna aplikacja - musi zrobić ją człowiek, który zaprojektuje strukturę, naznaczy właścicieli procesów i zamknie WhatsAppy.

Na koniec jedno zdanie

Nie da się wdrożyć AI trochę.

Albo firma przestawia się na system - i zbiera owoce: czas, dane, spokój. Albo kupuje drogi Excel z lepszym interfejsem i za rok znowu szuka kolejnego rozwiązania.

Wybór jest Wasz.

Arkadiusz Dworak

Problementalista, AI Transformation Lead w CetusPro

Wchodzę w organizacje nacechowane entropią i wprowadzam porządek — trwały, nie tymczasowy. Działam z Rzeszowa. Jeśli ten tekst dał Ci do myślenia, znajdziesz mnie na LinkedIn. Buduję tam obraz tego, jak naprawdę działa automatyzacja w polskich firmach. Bez lukru.

Lubię to
Śmiech
Złość
Płacz
Super
Komentarze

Komentarze0

Powiązane artykuły

Niezbędne cookies działają zawsze. Za Twoją zgodą dochodzą dwie rzeczy: analityka - zapisujemy przebieg wizyty i kliknięcia, żeby poprawiać stronę - oraz marketing, czyli narzędzie reklamowe serwisu społecznościowego. Robią to dostawcy spoza EOG. Możesz zgodzić się tylko na jedno, a zgodę wycofasz w stopce. Polityka prywatności, Polityka cookies.