Do zdarzenia doszło w piątek, 2 października. Według ustaleń prokuratury Ireneusz B. pił w Łętowni ze swoją partnerką i znajomym.
Trzy miesiące po wyjściu z więzienia znów jechał pijany. Świadkowie zatrzymali go w Rzeszowie
Zakaz prowadzenia pojazdów obowiązywał Ireneusza B. do 2034 r., ale 42-latek po alkoholu pojechał z Łętowni do Rzeszowa. Na parkingu przy ul. Okulickiego świadek zabrał mu kluczyki i wezwał policję. Badanie wykazało blisko 3 promile - mężczyzna trafił na trzy miesiące do aresztu.
Redakcja · 
Pili dalej na parkingu przy Okulickiego
Około godz. 9:10 zaparkował przy ul. Okulickiego. Cała trójka dalej piła w samochodzie. Gdy kierowca chciał przestawić auto, jeden ze świadków go powstrzymał. Drugi wyciągnął kluczyki ze stacyjki i zadzwonił na policję.
- Pierwsze badanie alkomatem u zatrzymanego o godzinie 13:50 wykazało aż 1,37 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu (kolejne próby oscylowały wokół 1,36 i 1,18 mg/l), co w przeliczeniu oznacza blisko 3 promile alkoholu we krwi - mówi Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Śledczy muszą jeszcze przeprowadzić badania, żeby ustalić, ile alkoholu miał w organizmie podczas jazdy.
Zakaz prowadzenia miał do 2034 r.
Ireneusz B. nie mógł prowadzić żadnych pojazdów mechanicznych. Sąd Rejonowy w Lesku wydał mu zakaz na 11 lat, od września 2023 r. do września 2034 r. W lipcu 2024 r. starosta leżajski cofnął mu również uprawnienia.
- Zaledwie w lipcu 2026 roku opuścił on zakład karny, gdzie odbywał karę 2 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości - dodaje Krzysztof Ciechanowski.
42-latek usłyszał zarzuty jazdy po alkoholu mimo sądowego zakazu oraz prowadzenia samochodu po cofnięciu uprawnień. Przyznał się i opisał, jak pił alkohol oraz jak przebiegała podróż.
Prokuratura wystąpiła o areszt dla niego. Obawiała się, że mężczyzna ucieknie za granicę, gdzie wcześniej pracował, albo będzie wpływał na znanych mu świadków, których śledczy muszą jeszcze przesłuchać.
Te argumenty przekonały Sąd Rejonowy w Rzeszowie, który 5 października zgodził się areszt. Według prokuratury, ze względu na recydywę, Ireneuszowi B. grozi do 7 lat i 6 miesięcy więzienia.



