10 tys. zł miało zostać zebrane na kampanię Ewy Leniart, a osoby przekazujące pieniądze miały liczyć na konkretne korzyści. W tle są stanowiska, szpital covidowy, Uzdrowisko Rymanów i nazwisko marszałka Władysława Ortyla.
„Jabłka” dla Ewy Leniart. CBA słuchało, pieniądze krążyły, a sprawa dojrzewała latami
W kwietniu 2021 roku CBA nagrało rozmowy dotyczące przekazania pieniędzy na kampanię Ewy Leniart, która chciała zostać prezydentem Rzeszowa. W tle są oczekiwania dotyczące szpitala w Rymanowie i stanowisk. Onet ujawnił, że posłanka była przesłuchiwana, choć sama twierdzi, że nie. A prokuratura chce uchylenia jej immunitetu.

Prokuratura podejżewa, że posłanka Ewa Leniart przyjęła 5 tys. złotych łapówki. | Fot. Paulina Bajda
CBA nagrywało rozmowy już w kwietniu 2021 roku, jednak sprawa publicznie wypłynęła dopiero w 2023 roku. Teraz Onet ujawnił kolejne szczegóły, w tym informację, że sama Leniart była przesłuchiwana - choć wcześniej mówiła publicznie, że nie była i nie zna sprawy.
23 kwietnia 2021 roku. „Jabłka dotarły”
To właśnie 23 kwietnia 2021 roku rozegrała się jedna z kluczowych scen opisanych przez dziennikarza Onetu. Trwała kampania wyborcza związana z przedterminowymi wyborami prezydenta Rzeszowa. Kandydatką PiS była ówczesna wojewoda podkarpacka Ewa Leniart.
Jak ustalił Onet, Marek S., kardiolog związany z Uzdrowiskiem Rymanów, przekazał tego dnia Januszowi F., ówczesnemu prezesowi Orlen Oil 10 tys. zł. Pieniądze miały trafić na kampanię Ewy Leniart.
Rozmowę Janusza F. z Iwoną O., ówczesną prezes Uzdrowiska Rymanów i członkinią Trybunału Stanu, nagrywało CBA.
"- Jabłka dotarły, mówisz, że tak? - pytała Iwona O.
- Jabłka dotarły - odpowiadał Janusz F."
Według prokuratury „jabłka” były kodem oznaczającym pieniądze. Wcześniej rozmówcy mieli mówić o „pięciu kilogramach jabłek na szarlotkę”. Prokuratura uważa, że chodziło o łapówkę, a nie legalną wpłatę na komitet wyborczy.
I tu zaczyna się historia, która zamiast prosto - z punktu A do punktu B, przez kilka lat jechała sobie bocznym torem.

Pieniądze za kampanię, ale oczekiwania były konkretne
Według ustaleń Onetu osoby zaangażowane w przekazanie pieniędzy miały konkretne oczekiwania wobec ówczesnej wojewody. Iwona O. chciała m.in. jak najdłużej utrzymać działający przy Uzdrowisku Rymanów szpital covidowy, co wtedy przynosiło znaczne korzyści finansowe placówkom medycznym. Marek S. miał z kolei liczyć na pomoc w znalezieniu stanowiska dla siebie i pracy dla żony.
W sprawie pojawia się także Janusz F., który miał być pośrednikiem w przekazywaniu pieniędzy. To właśnie on miał rozmawiać o kampanii Leniart i później pomagać w załatwianiu spraw związanych z zatrudnieniem.
W jednym z nagranych wątków pojawia się też nazwisko Władysława Ortyla, marszałka województwa podkarpackiego z PiS. Marek S. miał przekazać Iwonie O., że Janusz F. „u marszałka Ortyla porozmawia w sprawie żony”. Onet podaje, że chodziło o jej zatrudnienie w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.
CBA nagrywało także rozmowę z Leniart
Po przekazaniu pieniędzy CBA zarejestrowało rozmowę Iwony O. z Ewą Leniart. Prezes uzdrowiska chciała mieć pewność, że wojewoda wie, kto wsparł jej kampanię. W rozmowie pojawił się także temat dalszego funkcjonowania szpitala covidowego w Rymanowie.
Leniart mówiła m.in., że wcześniej „przedłużyła” jego działalność, mimo nacisków dotyczących jego zniesienia, ale obecnie nie może już pomóc ponieważ do uzdrowiska przyjmowane są dzieci. Iwona O. przekonywała z kolei, że utrzymanie oddziału jest dla uzdrowiska ważne finansowo.
23 kwietnia 2021 roku
To tego dnia nie tylko przekazano pieniądze i nagrano rozmowy, ale tego samego dnia Iwona O. miała prosić Janusza F., żeby porozmawiał z posłem PiS Krzysztofem Sobolewskim o wsparciu dla Marka S. w znalezieniu pracy. Janusz F. miał zadeklarować, że „szepnie Krzyśkowi”.
Dwa dni później Iwona O. miała poinformować Marka S., że przekazana przez niego korzyść w wysokości 5 tys. zł ma zaowocować pomocą w uzyskaniu oczekiwanych stanowisk - dla niego i jego żony.
A potem… cisza
Sprawa, której kluczowe rozmowy były nagrane już w 2021 roku, zaczęła przebijać się do opinii publicznej dopiero w 2023 roku. To właśnie w maju tego roku Radio ZET informowało o śledztwie dotyczącym możliwego niezgodnego z prawem finansowania kampanii wyborczych związanych z PiS na Podkarpaciu.
Nagrania były, pieniądze były, rozmowy były, ale sprawy jakby nie było. Można oczywiście powiedzieć, że śledztwa potrzebują czasu. I jest to prawda. Ale dwa lata różnicy między nagraniem kluczowych rozmów a publicznym ujawnieniem sprawy pozostawiają całkiem zasadne pytanie: dlaczego akurat tyle?
Ważne jest to, że w 2021 roku nadzór nad służbami specjalnymi sprawował Mariusz Kamiński - minister koordynator służb specjalnych w rządzie PiS. Dlatego pytanie o tempo działania służb i prokuratury jest jak najbardziej zasadne.
Leniart mówiła, że nie była przesłuchiwana. Onet ustalił, że była
W kwietniu 2026 roku oraz wcześniej Ewa Leniart mówiła, że nie była przesłuchiwana w tej sprawie. W rozmowie z naszym portalem również mówiła, że „zupełnie nie zna sprawy”.
- Dziwi mnie natomiast łączenie mnie z osobami związanymi ze sprawą Collegium Humanum, ponieważ studiowałam na innej uczelni - komentowała we wrześniu 2026 roku posłanka.
Tymczasem Onet ustalił, że została przesłuchana 3 czerwca 2025 roku. Podczas przesłuchania zaprzeczała, by przyjmowała gotówkę i twierdziła, że nie wiedziała o nieformalnych zbiórkach pieniędzy.
Prokuratura mówi o łapówce
Według ustaleń Onetu na oficjalne konto komitetu wyborczego Ewy Leniart wpłacały pieniądze 92 osoby. Wśród nich nie było Iwony O., Marka S. ani Janusza F. Prokuratura w toku śledztwa uznała więc, że 10 tys. zł przekazane przez nich, nie było legalną wpłatą na komitet, ale korzyścią mającą służyć uzyskaniu konkretnych świadczeń.
Iwona O. i Marek S. mają zarzuty korupcyjne i nie przyznają się do winy. Janusz F. również nie przyznaje się do winy. Prokuratura odrzuca jego wersję, że pieniądze miały służyć jego własnej agitacji wyborczej.
Co ważne, samej Ewie Leniart dotychczas zarzutów formalnie nie przedstawiono. Według ustaleń „Rzeczpospolitej” prokurator przygotował jednak już wniosek o uchylenie jej immunitetu.
- Prokuratura nie informuje o potencjalnych wnioskach o uchylenie immunitetu przed ich oficjalnym skierowaniem do Marszałka Sejmu RP albo Przewodniczącej Parlamentu Europejskiego - mówiła nam we wrześniu prokurator Anna Adamiak, rzeczniczka Prokuratora Generalnego.
Udostępnij ten artykuł




